Dzisiaj wraca Amir Khan

Nie samą galą Polsat Boxing Night człowiek żyje, bo w najbliższą sobotę na ring wraca po długiej przerwie Amir Khan! Brytyjczyk przerywa swój prawie dwuletni rozbrat z boksem po brutalnej porażce z rąk Canelo Alvareza. Anglik wystąpi w Liverpoolu, a rywalem będzie przeciętny rywal na przetarcie Phil Lo Greco z Kanady.

Zawodowa kariera srebrnego medalisty olimpijskiego z Aten jest bardzo bujna. Z jednej strony notował świetne wygrane, jak ta z Judah, Malignaggim, czy Alexandrem. Z drugiej strony był nokautowany przez Garcię lub Alvareza. Khan to pięściarz o bardzo wysokich umiejętnościach technicznych, jego szybkość zarówno w kategorii junior półśredniej, jak i półśredniej była bardzo widoczna. W tym aspekcie mogę zaryzykować stwierdzenie, że był najlepszy. Cios nokautujący miał wyłącznie w dywizji junior półśredniej. Po zmianie kategorii wagowej nie potrafił nokautować nawet przeciętnych rywali. Khan, mimo że był zawodowym mistrzem świata, to sprawia wrażenie niespełnionego talentu. W rozwinięciu skrzydeł przeszkodziły zbyt długie przerwy i słaba odporność na ciosy. O ile w boksie amatorskim łatwo było to zniwelować, tak na zawodowstwie ze “szklaną” szczęką ciężko jest walczyć. Teraz Brytyjczyk związał się z Eddiem Hearnem kontraktem na 3 walki i sam mówi, że interesuje go walka o pas w wadze półśredniej, a najbardziej chce bitwy o Anglie z Kellem Brookiem.
Moim zdaniem teraz bardziej prawdopodobne jest, że dojdzie do tej walki niż 2-3 lata temu. Wtedy Brook był niepokonany, miał pas IBF i było ryzyko stracenia trofeów, a Eddie Hearn nie chciał ryzykować. Teraz Brook ma już na swoim koncie porażki, nie ma pasa mistrzowskiego, a sama walka w Wielkiej Brytanii z pewnością sprzeda się jak gorące bułeczki rano w piekarni.  Co prawda Brook zmienił kategorię wagową i walczy w junior średniej, ale raczej problemu ze zbiciem wagi dla walki z Khanem nie będzie, osobiście nie wyobrażam sobie Khana w junior średniej.

Jednakże boks niejednokrotnie pokazał, że nie warto lekceważyć rywala, więc skupmy się na sobotniej walce z Lo Greco. Rywal z Kanady nie pokonał nikogo znaczącego na zawodowych ringach, ma porażki m.in. z Errolem Spencem czy Shawnem Porterem. Według mnie nie powinien Khanowi sprawić wielkich problemów, na pewno „King” będzie miał przewagę w szybkości i myślę, że wysoko wypunktuje swojego oponenta.
Co do szans Khana na mistrzostwo świata, to widzę pewną nadzieję.  Pas WBO posiada Jeff Horn, w moim mniemaniu totalnie niesłusznie, gdyż walkę z Pac-Manem przegrał, ale mistrzem jest i tylko tutaj upatrywałbym szans Amira. Miałby również przewagę szybkości i techniki, która mogłaby wystarczyć na łatwego do przewidzenia i statycznego Horna.
Ze Spencem, czy Thurmanem, oraz podejrzaną odpornością na cios nie ma czego szukać i będzie tylko łatwym kąskiem do zjedzenia dla tych dwóch czempionów.

Autor: Radosław Laudański/wRingu.net

Dodaj komentarz