Andrade wysoko punktuje Sulęckiego i broni pas WBO

Niestety nie udała się najważniejsza walka w karierze Macieja Sulęckiego. Popularny „Striczu” nie mógł w żaden sposób nawiązać równorzędnej walki ze śliskim Amerykaninem. Już pierwsza runda, kiedy Polak wylądował na deskach, ustawiła pojedynek. Co prawda Sulęcki szybko się podniósł i kontynuował walkę, ale wyraźnie nie miał pomysłu na jej przebieg. Andrade dobrze poruszając się na nogach trzymał Sulęckiego w dystansie i z rundy na rundę coraz mocniej się rozkręcał. W pewnym momencie „Boo Boo” czuł się już na tyle pewnie, że zupełnie zapomniał o gardzie. Inna sprawa, że Sulęcki mimo wcześniejszych zapowiedzi, w ringu wyglądał na zagubionego i niepewnego. Nie próbował wejść w półdystans ani kontrowania. Zamiast tego starał się otworzyć sobie akcję sztywnym lewym prostym, co było wodą na młyn dla Andrade. Niestety mimo wielkich nadziei musimy określić ten pojedynek jednym słowem – deklasacja.

Podobnie mówi oficjalna punktacja – 3 razy 120-107. Również statystyki ciosów nie zostawiają złudzeń: Andrade – 496 wyprowadzonych i 133 celne. Sulęcki – 331 ciosów i zaledwie 51 celnych. Przed Andrade teraz ciekawa perspektywa w postaci potencjalnego pojedynku z Saulem Alvarezem lub Gienadym Golovkinem. Realne wydaje się również jego walka z Jermallem Charlo, który wczorajszej nocy wysoko wypunktował Brandona Adamsa w walce o pas WBC wagi średniej. Sulęcki zapowiedział, że nie ma zamiaru się poddawać, ale wydaje się, że po tak druzgoczącej porażce, czeka go dłuższa droga celem odbudowania pozycji.

Dodaj komentarz