Jaki będzie polski boks w 2018?

Wszystkim fanom boksu redakcja wRINGu.net życzy wszystkiego najlepszego. Oby ten rok był czasem spełnienia waszych marzeń i najważniejsze, to wytrwać w postanowieniach, które sobie założyliście jak najdłużej.
Od strony czysto bokserskiej wiążę z tym rokiem spore nadzieję i liczę na to, że po latach stagnacji i niepowodzeń ten rok może w końcu być przełomem dla polskiego boksu.  Czego brakuje na dzień dzisiejszy w polskim boksie, to z pewnością autorytetu. Młode osoby trenujące boks w Polsce nie mają rodaka, na którym mogliby się wzorować. Brytyjczycy mają Anthonego Joshuę, Ukraińcy mają Wasyla Łomaczenkę i Oleksandra Usyka. Rosjanie mogą brać przykład z Siergieja Kowaliowa lub Murata Gassijewa. W naszej ojczyźnie brakuje mistrza świata, lub nawet medialnej osoby, która będzie dawać dobry przykład.

Z całym szacunkiem dla Tomka Adamka, ale jego czas już powoli mija, a młodym pozostaje oglądać archiwalne genialne walki “Górala”. Na próżno aktualnie szukać następcy Andrzeja Gołoty. Waga ciężka w Polsce, czyli ten podstawowy motor napędowy boksu od lat nie wygląda za dobrze. Sposób prowadzenia pięściarzy w Polsce również pozostawia wiele do życzenia. Wygląda to tutaj tak, że utalentowani zawodnicy jak Kamil Łaszczyk albo walczą z łagodnie mówiąc zbyt słabymi rywalami, nie walczą wcale, bo nie opłaca się to promotorowi i są rzucani na głęboką wodę, tak jak aktualnie plan zestawienia Łaszczyka z Larą. Po kilku zdaniach pesymizmu pora na dawkę optymizmu, gdyż nowy rok może znacząco zmienić sytuację w polskim boksie. Bardzo prawdopodobne, że walkę o mistrzostwo świata WBC w wadze junior średniej dostanie niedługo najlepszy polski pięściarz Maciej Sulęcki. W mojej opinii, jeśli profesjonalnie podejdzie do najbliższych miesięcy, nie będzie zbijał dużej wagi, to ma szanse pokonać Jermella Charlo. A mistrz świata da impuls wielu młodym chłopakom, że warto jednak ten boks trenować i spełniać marzenia. Jednakże nawet mimo zwycięstwa, Maciek nie jest w stanie pociągnąć marketingowo swojej osoby tak jak pięściarze wagi ciężkiej. Tutaj warto spojrzeć na Izu Ugonoha, który cieszy się w Polsce coraz większą sympatią. Otrzymał wielkie wyróżnienie za rundę roku 2017 wg magazynu “The Ring”. W tej walce z Breazeale’m pokazał, że ma wielki potencjał, a jedyne nad czym trzeba popracować to kondycja i psychika. Izu nie może się tak podpalać w walkach. Ja osobiście liczę na kilka zwycięstw w tym roku i mam nadzieję, że to będzie rok Izu. Pięknym zwieńczeniem byłby rewanż z Breazeale’m pod koniec 2018, skończony efektownym zwycięstwem, które przybliży Polaka do walki o pas.

Nadzieją w wadze ciężkiej z pewnością jest Adam Kownacki, który zwycięstwem ze Szpilką pokazał, że trzeba się z nim liczyć. Przed styczniową walką z Kiladze ma godnego sparingpartnera, jakim jest Brytant Jennings. Silna ręka Adama sprawia, że może być niebezpieczny dla wielu pięściarzy, ale musi popracować nad defensywą, gdyż nawet w walce ze Szpilką było widać ogromne luki. Zawodnicy jak Carlos Takam czy Dominic Breazeale z pewnością wykorzystaliby błedy w obronie.
Pewne nadzieję wiążę także z kategorią cruiser. Liczę na to, że utalentowany Adam Balski będzie czynił postępy wraz z każdą walką pod okiem Gusa Currena i będzie powoli piął się do czołówki kategorii junior ciężkiej. W 2018 roku liczę na walkę Adama z rywalem pokroju Olanrewaju Durodoli czy Tchabisu Mchunu.
W wadze cruiser ciekawy jestem także jaki przyszły rok będzie dla Krzysztofa Głowackiego. W mijającym roku Krzysztof nie miał zbyt wielu okazji do pokazania swoich umiejętności, gdyż rozwój zatrzymywały kontuzje. Moim zdaniem z trenerem Łapinem Głowackiego stać na co najwyżej pokonanie Lebiediewa i zdobycie pasa WBA.
Jeśli chce walczyć z pięściarzami pokroju Oleksandra Usyka, Michaela Huntera, Murata Gassijewa czy Mairisa Briedisa, to Krzysztof powinien zmienić trenera i wyjechać do USA. Bez poprawy pracy nóg “Główka” nie ma czego szukać z najlepszymi pięściarzami wagi cruiser, a trener Łapin wycisnął już maksimum z podopiecznego i więcej umiejętności już w nim nie zaszczepi.
Ciekawi mnie co po nowym roku zrobi Michał Syrowatka. Po pokonaniu wysoko notowanego Daviesa Jr pozycja Polaka mocno wzrosła. Jednakże póki w kategorii junior półśredniej walczył będzie niekwestionowany mistrz Terrence Crawford, to nie widzę żadnych szans Michała na misttrzostwo (Amerykanin trzyma wszystkie liczące się pasy).

Jako, że jestem z Wielkopolski to warto również wspomnieć o postaciach z mojego regionu. Liczę na to, że Patryk Szymański z Konina popracuje nad defensywą, gdyż w walce z Rafałem Jackiewiczem nie wyglądało to za ciekawie. Liczę na to, że Patryk małymi kroczkami będzie szedł coraz dalej. Kolejny pojedynek już w marcu w Poznaniu. Uważam, że Patryka stać na kilka cennych wygranych w karierze i może dać polskim kibicom sporo radości, ma dopiero 24 lata i z pewnością się jeszcze rozwinie.
Jeśli chodzi o branżę promotorską, to wiążę pewne nadzieję z panem Mateuszem Borkiem. W ubiegłym roku przebojem wszedł w świat boksu jako promotor. Początkowo wydawało się, że będzie załatwiał tylko walki Tomka Adamka na Polsat Boxing Night, a tu niespodzianka, już jest prowadzenie kariery Adama Balskiego. Mateusz Borek ma inną wizję promotorki niż Andrzej Wasilewski i stąd spory obu panów. Podoba mi się promowanie wydarzenia przez zawodników, gdyż wtedy boks trafia do szerszej publiczności. Kręcenie trailerów przed walkami i wprowadzenie amerykańskich standardów również uważam za wielki plus. Mam nadzieję, że Mateusz Borek zorganizuje w 2018 roku galę pożegnalną dla Tomka Adamka, gdzie nastąpi symboliczne przekazanie pałeczki w wadze ciężkiej i na tej samej gali powalczą Adam Kownacki i Izu Ugonoh. Oby Mateusz Borek nie bał się swoim pięściarzom dobierać coraz lepszych rywali. Tylko takie prowadzenie zawodnika, daje jemu rozwój.
Podsumowując z pewnością rok 2018 nie przyniesie Polsce kilku mistrzów świata. Cieszmy się z tego, jeśli będzie chociaż jeden. Wspierajmy naszych pięściarzy i być może w przyszłości nawet waga ciężka pójdzie do przodu.

Autor: Radosław Laudański /wRingu.net

Dodaj komentarz