Biwoł ograł Ramireza

Przed chwilą zakończył się pojedynek mistrza świata WBA Dimitrija Biwoła (21-0, 11 KO) oraz Gilberto Ramireza (44-1, 30 KO). Mimo starcia dwóch niezwyciężonych zawodników zdecydowanym faworytem był obrońca tytułu.

Początek pojedynku można uznać za względnie wyrównany. Większy i cięższy Ramirez wszedł w walkę bez kompleksów i próbował atakować uderzeniami w kombinacji. Biwoł jednak szybko dopasował się do takiego przeciwnika i ponownie pokazał wieki kunszt wyszkolenia technicznego. Mimo większej ilości walk Ramirez momentami wyglądał na zagubionego i nie umiał znaleźć recepty na sprytnego i kąsającego prostymi rywala. Ramirez wyraźnie nie miał doświadczenia i pomysłu jak odwrócić obraz walki. Pod koniec ciągnęła go już tylko ambicja. Jednocześnie boksował asekurancko i bezpiecznie. Nie kwapił się do agresywnych ataków wiedząc, że w ten sposób wystawiłby się na kontrę świetnie dysponowanego Biwoła. Ostatecznie po 12 rundach wszyscy sędziowie zgodnie wskazali na Biwoła w stosunku: 118-110, 117-111, 117-111.

W wywiadzie udzielonym po walce Biwoł wyraził nadzieję na organizacje „pojedynku najlepszego dla kibiców” oraz zasugerował, że najchętniej zmierzyłby się z Arturem Beterbijewem, aktualnie posiadającym pasy WBC oraz IBF.

Podczas wcześniejszych pojedynków Chantelle Cameron (17-0, 8 KO) po niezbyt ładnej walce pokonała Jesice McCaskill (12-3, 5 KO) w pojedynku o pasy WBC, WBA, IBF, WBO oraz IBO w kategorii super lekkiej. Pojedynek był szarpany, chaotyczny i z pewnością nie przysporzy nowych fanów kobiecego boksu.

Chwilę wcześniej w ciekawym pojedynku kategorii super piórkowej Shavkatzdzhon Rakhimov (17-0-1, 14 KO) w ciekawej walce znokautował w 9 rundzie Zelfę Barreta (26-2, 15 KO). Początkowo przewagę w pojedynku miał Barret. W trzeciej rundzie posłał nawet mocno bijącego Kazacha na deski. Jednak walcząc zrywami, źle rozłożył siły i z czasem Rakhimov z cierpliwością i precyzją go rozmontował i doprowadził do zatrzymania pojedynku. Stawką walki był wakujący pas IBF.

Leave a Reply