Boks pod ciemną gwiazdą – część 1.

Kilka lat temu opisywałem moim zdaniem najciekawsze i najmroczniejsze historie ze świata boksu, dziejące się bezpośrednio na ringu lub poza nim. Były to czasy, kiedy teksty pisałem dla innej strony, boxing.pl, której redakcję pozdrawiam. Ponieważ jestem w trakcie tworzenia kolejnych części, chciałem przedstawić te poprzednie, by wzmocnić klimat i przytoczyć kilka moim zdaniem niesamowitych (i niekiedy tragicznych) historii. Część trzecia pojawi się w ciągu kilku-kilkunastu dni. Teraz pora na dwie poprzednie opowieści. Ponieważ materiał ten dotyczyć będzie wielu płaszczyzn, na których splamiono wizerunek pięściarstwa, poukładałem je w mniej lub bardziej subiektywnej skali. Przejdziemy od skorumpowanych dyrektorów, wpływowych, wywierających nielegalną presję dżentelmenów przez przekupionych sędziów lub zawodników, na tragicznie zmarłych bokserach kończąc.

 

James Butler…

… to prawdziwy typ spod ciemnej gwiazdy. Będąc jeszcze obiecującym bokserem wagi super średniej z Nowego Jorku, zmierzył się z mocno przeciętnym i bez specjalnych sukcesów Richardem Grantem. W momencie walki Butler miał za sobą nieudaną próbę sięgnięcia po pas IBF, właśnie w dywizji super średniej – dwa miesiące wcześniej poniósł punktową porażkę ze Svenem Ottke. Grant z kolei, dopiero w późniejszych latach kilkukrotnie otrzymał szansę na zdobycie takich „pasków”, jak NABA, czy WBC Continental Americas. Za każdym razem zaprzepaszczał szansę porażkami.

Na zorganizowanej w 2001 roku gali charytatywnej, z której dochody miały zostać przekazane rodzinom ofiar zamachu na WTC, faworyzowany Butler niespodziewanie poległ na punkty. W momencie, kiedy Grant podszedł do niego, aby podziękować za walkę, Butler zdecydował się na błyskawiczny rewanż, wykraczający nieco poza zasady tego sportu i powalił go potężnym prawym sierpowym. Został natychmiast aresztowany. „Harlem Hammer” poszedł siedzieć na dwa lata, a Grant musiał poddać się leczeniu złamanej szczęki, zszyciu języka i kuracji z kilku innych urazów.
Po wyjściu z odsiadki, Butler nie zrezygnował z przestępczego trybu życia. W 2004 roku został aresztowany pod zarzutem morderstwa swojego przyjaciela, u którego mieszkał, Sama Kellermana, brata rozpoznawalnego Maxa ze stacji HBO. Czarnoskóry pięściarz dopuścił się najgorszego.
Podobno w chwili, gdy Butler przeżywał gorsze chwile kariery, a związek z ówczesną dziewczyną wisiał na włosku, Sam nalegał, aby ten wyprowadził się z jego mieszkania. Zezłoszczony Butler najpierw uderzył młotkiem swojego przyjaciela (zadał około trzydziestu uderzeń), a potem podpalił jego dom w Hollywood. Morderstwo odbiło się sporym echem w USA, mówiły o nim na przykład stacje NBC Sports czy ESPN. To między innymi NBC Sports podało w 2006 roku do informacji, że Butler przyznał się do winy. Zgodnie z zapiskami murderpedia.org, po zakończaniu wielomiesięcznego śledztwa, sędzia skazał winnego na 29 lat więzienia.

Źródło: redakcja, ESPN, NBC, murderpedia

 

Wyimaginowane rankingi IBF


W latach 90-tych federacja IBF (International Boxing Federation) lubiła namieszać co nieco w swoich rankingach. Szanse na skok w notowaniach miał każdy, w zależności od tego, ile był gotów zapłacić. Oficjalnie zasada IBF mówiła, że każda waga ma swojego mistrza, a każdy mistrz może mierzyć się tylko z pierwszą piętnastką rankingu. O pozycji w notowaniu decydowali członkowie federacji. Pieczęć ostateczną nad rankingiem trzymał prezes. By namieszać, wystarczyło go przekupić. Ówczesny prezydent IBF Bob Lee Sr niewątpliwie miał słabość do dużych i brudnych pieniędzy. Współpracował on z prezesem komisji ds. ustalania rankingów C. Douglasem Beaversem.

Duet nagminnie przyjmował łapówki. Nie ma to, jak tworzyć firmę w firmie i to z nowymi procedurami, bo jak napisałem, miejsce w rankingu było zależne od wysokości wyłożonej na stół gotówki. W efekcie powstał system rankingowy, który nie miał za wiele wspólnego z rzeczywistymi zasługami i wartością sportową pięściarzy. Groteskowo mówiąc, ciekawe, czy panowie stworzyli sobie jakiś kuszący klientów system lokat? Przecież zastój w biznesie, to najgorsze, co może się zdarzyć.

W roku 1999 Lee Seniorowi i Beaversowi przedstawiono zarzuty korupcyjne. W sprawę zamieszany był nawet, a jakże – Don King. Ciekawe jest, że Bob Lee przed założeniem federacji IBF, przegrał wybory na prezydenta innej federacji, mianowicie WBA. Szkoda, bo w WBA i bez łapówek mógłby układać nikomu niezrozumiałe rankingi po dziś dzień. Żeby nie było, kuriozalnie, dzisiaj uważam IBF za jedną z najrozważniejszych federacji, ponieważ nie szasta swoimi pasami z byle podniecenia, jak inni.

Źródło: redakcja, NYtimes

 

Śmierć Deukoo Kima

 

Deukoo Kim był młody, był bohaterem narodowym, a w perspektywie miał walkę o mistrzostwo świata. Mimo, że skazywany był na porażkę w spotkaniu z Rayem Mancinim, dał zaskakująco dobrą walkę, stawiając mistrzowi zacięty opór. Po wyrównanych dwunastu rundach, Koreańczyk z Południa zaczął słabnąć, co natychmiast wykorzystał Mancini.
W czternastej odsłonie Kim desperacko bronił się przed seriami rywala, jednak Mancini zdołał posłać go na deski. Dzielny pretendent wstał o własnych siłach, aby krótko po tym stracić przytomność i nigdy jej nie odzyskać.

Po czterech dniach pobytu w szpitalu, odłączono aparaturę trzymającą przy życiu 23-letniego Kima. Ze śmiercią chłopaka nie mogła pogodzić się jego matka, która odebrała sobie życie cztery miesiące później. Wypiła butelkę pestycydów.
Wkrótce po niej, samobójstwo popełnił sędzia ringowy Richard Greene. Amerykański arbiter nie umiał zaakceptować faktu, że nie uchronił Kima przed śmiercią.

Dramatyczna walka wprowadziła szereg zmian w zawodowym boksie. To po niej federacja WBC zmniejszyła ilość rund w walkach mistrzowskich (później we wszystkich) z 15 do 12. W kolejnych latach przykład z tego wzięły inne organizacje bokserskie. Przypadków podobnych do losów Koreańczyka są dziesiątki, jednak ten opisany miał znaczący wpływ na zmiany w zawodowym boksie.
W 2002 roku powstał film „Champion”, opowiadający smutną historię Kima.

Źródło: redakcja, WBC, reviewjournal

 

Droga Luisa Resto do odkupienia


Czego nie nauczono się po walce Kima z Mancinim, dopracowano po zdarzeniach w Madison Square Garden z 1983 roku.
Przedstawiciel wagi półśredniej, Luis Resto, w dniu walki z Billym Collinsem Juniorem miał 28 lat i legitymował się rekordem 20-8-2. Na tym etapie kariery był po prostu solidnym pięściarzem, dobrym na tyle, by wybrać go na śrubowanie rekordu dla prospekta. Właśnie takim był Billy Collins Junior. Rudowłosy młodzieniec o ksywce „Irish” miał pobić Resto i zapomnieć o nim jak najszybciej.

Ekipa Resto miała jednak zgoła inne plany.
W szatni pochodzącego z Portoryko Resto zadziały się złe rzeczy. Prowadzący go wówczas trener Panama Lewis, zabrał rękawice pięściarza i udał się z nimi do toalety. Wrócił po kilku minutach i założył je na dłonie podopiecznego.
Resto, który z tamtych czasów łudząco przypomina mi stylem walki Antonio Margarito, zastosował się do słów trenera: – just keep punching [nie przestawaj bić – ang.]. Narożnik faworyzowanego Collinsa Juniora, najwyraźniej był zaskoczony siłą Resto, a tuż po pierwszej rundzie Collins powiedział do trenera – jest mocniejszy, niż sądziłem – nic dziwnego, z górnej partii rękawic Resto zostało jedynie obicie wierzchnie, a bandaże były moczone w substancji na wzór roztworu gipsowego.

Po kilku rundach twarz młodego Collinsa przypominała bliżej nieokreśloną figurę. Opuchlizna znajdowała się dookoła oczu, a nos był złamany. Wizualnie walka była bardzo wyrównana, obaj bokserzy szli na wyniszczenie, szkoda tylko, że Resto miał ogromną przewagę przy takim obrocie spraw. Po ostatnim gongu sędziowie orzekli Luisa Resto zwycięzcą.

(Collins po walce z Resto)

Wielki skandal został odkryty jeszcze w ringu. Do narożnika przegranych podszedł chcący podziękować Resto. Trener i ojciec Billy’ego przybił piątkę z Portorykańczykiem i natychmiast wyczuł, że z jego rękawicami coś jest nie tak. Do narożnika zwołano sędziego oraz nadzorującego walkę komisarza. W szatni wygranego okazało się, że ktoś przed walką wyciągnął część gąbki z rękawicy, a na bandaże nałożono niedozwolone, twarde elementy.
Konsekwencje tego oszustwa były przygnębiające. W wyniku urazów twarzy młodemu Collinsowi zakazano dalej boksować. Doznał on uszkodzenia rogówki oka i każdą następna walką ryzykował utratę wzroku.

Nie potrafiący pogodzić się ze swoim losem, Collins rozbił się samochodem nieopodal rodzinnego domu o betonową część kanału, ginąc na miejscu. Wcześniej jego małżeństwo legło w gruzach, bo pięściarz zaczął pić na umór. Resto oraz Panama Lewis zostali skazani na pobyt w więzieniu za napaść na człowieka z bronią w ręku (rękawice Resto). Negatywni bohaterowie tej smutnej historii zostali dożywotnio pozbawieni przez Komisję Sportową Nowego Jorku [NYSAC] licencji. Resto miał zakaz pojawiania się w ringu, Panama natomiast, na asystowanie w narożniku u jakiegokolwiek pięściarza podczas walki (Panama może nadal trenować zawodowców w lokalnym klubie, co potwierdził dokument HBO z 2007 roku).

Po odsiedzeniu kary 2,5 lat więzienia, Resto próbował wrócić do normalnego życia. Zamieszkał w obskurnej piwnicy, licząc na przywrócenie mu licencji. Pytany o oszustwo, podkreślał, że nie wiedział o planach trenera. W 2007 roku do Resto zwrócił się dziennikarz telewizji HBO, który poza nakręceniem dokumentu o tragedii, namówił go do rachunku sumienia. Portorykańczyk przyznał się, że podejrzewał Panamę o modyfikacje rękawic i dodał, że trener robił to co najmniej dwukrotnie wcześniej. W trakcie przemierzania USA w celu przeprosin, Resto odwiedził grób Collinsa i powiedział – przepraszam, że ci to zrobiłem. Złożył on również przeprosiny wdowie po Collinsie. Jedynymi, którzy nie chcieli z nim rozmawiać byli rodzice Billy’ego.
Z żalem patrzyłem na Resto, który częściowo padł ofiarą spisku. W nakręconym dokumencie HBO, pięściarz wyznał, że chodziło o sporą sumę pieniędzy, postawionych na zakładach na jego wygraną przez osoby trzecie. Dodał również, że nie wiedział, kto i ile postawił.
Oceniając postawę Panamy, po obejrzeniu dokumentu, uważam, że sędziwy dzisiaj trener jest oczywistym winowajcą i pośrednim sprawcą tej tragedii, pomimo, że nigdy się do niej nie przyznał. Jest jasne, że Resto zwyczajnie nie byłby w stanie zrealizować tego oszustwa w pojedynkę – bez wiedzy i pomocy osób ze swojego teamu.

Źródło: redakcja, Assault In the Ring

Autor: Tomasz Groblica/wringu.net

Koniec części pierwszej.

Część druga >>tutaj<<

Dodaj komentarz