Broner, Wallin i Breazeale wracaja na ring

Adrien Broner (33-4-1, 24 KO) przyzwyczaił nas, że więcej szumy wokół jego osoby dzieje się w związku ze sprawami poza ringowymi. Dodatkowo swoimi wyskokami daje nam sporo radości. Na przykład w listopadzie stanął przed sądem, gdzie próbował dowodzić swego ubóstwa. Problem polegał na tym, że kilka dni wcześniej na Instagramie opublikował swoje zdjęcie przy stosie kasy.

Ostatecznie były mistrz świata w czterech kategoriach wagowych powróci na ring w pojedynku z Pedro Campą (31-1-1, 21 KO). Walka odbędzie się 13 lutego, ale nie jest znana jej lokalizacja. Campa legitymuje się ładnym rekordem, ale jest on bardzo mylny. Meksykanin nigdy nie walczył z wartościowym rywalem. Trudno więc widzieć go w roli faworyta. Nawet jeśli Broner nie wygrał walki od trzech lat.

Podczas tej samej gali dojdzie do interesującej potyczki w kategorii ciężkiej. Otto Wallin (21-1, 14 KO) podejmie Dominica Breazeale’a (20-2, 18 KO). O blisko dwumetrowym Szwedzie zrobiło się głośno po jego krwawej potyczce z Tysonem Fury. Wallin co prawda przegrał pojedynek do wiwatu, ale zdołał mocno rozbić łuk brwiowy Olbrzyma z Wimslow i nieco go postraszył. Jeszcze większy Breazeale nie walczył od maja 2019 roku. Jego ostatnia walka to Deontay Wilder, ale wówczas Dominic robił za statystę.

Leave a Reply