Bryan pokonał Stiverne’a, czyli za co lubimy WBA (wideo)

Wokół wczorajszej gali organizowanej przez Dona Kinga od początku było mnóstwo zamieszania. Nie było wiadomo, gdzie się odbędzie, kto będzie walczył ani jaka będzie stawka. Ale po kolei.

W wersji oryginalnej pojedynkiem wieczoru miało być starcie między Manuelem Charrem a Trevorem Bryanem. Każdy z nich posiadał któryś z wicemistrzowskich pasów WBA. Obaj też byli nieaktywni od kilku lat, co nie przeszkadzało federacji w utrzymywaniu ich w statusie mistrzów. Sprawa się skomplikowała, kiedy u Charra pojawiły się problemy z wyjazdem z Niemiec. Głównym problemem były obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. Ostatecznie Libańczyk pojechał do USA, ale na wizie turystycznej, a nie sportowej. Taka sytuacja nie uprawniła go do otrzymania licencji i stoczenia pojedynku. Nie wiadomo kto popełnił błąd, ale Charr zrobił sobie wycieczkę tylko po to, żeby obejrzeć ring z odpowiedniej odległości.

Ale nie z takimi problemami radził sobie Don King. W ramach szybkiego zastępstwa sprowadził Bermana Stiverne’a, który liczy sobie 42 wiosny, nie walczył od dwóch lat i zaliczył dwie porażki przed czasem z rzędu. Na ważeniu Haitańczyk zaliczył, ponad 120 kg pokazując, że ostatnie dwa lata trenował głównie na kanapie, zaliczając maratony seriali.

Przejdźmy jednak do jego rywala. Trevor Bryan, który swój pas (tymczasowy WBA) zdobył, pokonując pół emeryta Floresa, po czym radośnie popijał piwko na kanapie, przez kolejne dwa lata. Tak przynajmniej sugerowała jego głęboko sportowa sylwetka. I tak obaj panowie jakoś dotoczyli się do ringu.

A teraz perełka na torcie. Pojedynek miał status walki mistrzowskiej z pasem WBA w stawce (tym razem wersja „zwykła” pasa). Sam pojedynek do porywających nie należał, co nikogo nie powinno dziwić. Walka z początku miała w miarę wyrównany przebieg, po czym przewagę objął Amerykanin. Ostatecznie walka zakończyła się w 11 rundzie, kiedy rozbity Stiverne dwa razy wylądował na deskach. Poniżej znajdziecie obszerny skrót tej „niesamowitej” walki:

Leave a Reply