Bum bum bum, szósty bum czyli Wilder – Stiverne II

Jak już pisaliśmy i mówiliśmy, Luis Ortiz został złapany na dopingu. Wielce prawdopodobne, że „King Kong” z Kuby swoją głupotą pozbawił się ostatniej szansy na tytuł mistrza świata. Jedno jest pewne, Kubańczyk został wyróżniony i od kilku dni wRingu.net przyznaje nagrodę Luisa Ortiza. Dostał ją również inny niedoszły rywal „Brązowego Bombardiera”, mianowicie Sasza Powietkin.

Świat boksu w związku z wpadką „King Konga” zastanawiał się kto stanie naprzeciw  Deontaya Wildera w jego kolejnej obronie. Pomysłów było kilka, w końcu bumów nie brakuje, mimo, że kilku Amerykanin już ubił. Władze World Boxing Council, z prezydentem Mauricio Sulaimanem na czele, wydały oświadczenie, w którym nakazują swojemu ciężkiemu czempionowi obowiązkową obronę tytułu. A pretendentem numer jeden jest –  Bermane Stiverne (25-2-1, 21 KO), czyli ten sam zawodnik, któremu „Brązowy Bombardier” odebrał pas WBC wagi ciężkiej w styczniu 2015 roku.  Ktoś kto po tym pojedynku nie śledził kariery Haitańczyka, może liczyć na ciekawą walkę. To właśnie on teoretycznie postawił czempionowi z Alabamy najtrudniejsze warunki w karierze, jako jedyny przetrwał pełen dystans przegrywając 118:109, 119:108 i 120:107. W praktyce jedyne co Stiverne wystawił do obrony posiadanego pasa,  to twardy łeb. Obawiam się, że tym razem będzie jeszcze gorzej i betonowa szczęka nie uratuje byłego czempiona przed ciężkim KO.

Mnie jednak bardziej niż wynik tej walki, nurtuje pytanie czemu on jako obowiązkowy pretendent? Człowiek, który od dwóch lat nie walczył? Nikogo nie pokonał, ale dostaje walkę o pas. Mało tego WBC ogłasza go obowiązkowym i żąda tej obrony. Czym się kierował Sulaiman i spółka? Dużo pytań, ale ja nie znam odpowiedzi. Mam nadzieję, że Wilder szybko ubije wyboksowanego challengera i w końcu przyjdzie czas na prawdziwe wyzwania, godne posiadacza zielonego pasa.  Może unifikacja z Anthonym Josha lub Josephem Parkerem.

Berman Stiverne to solidny pięściarz, uważam jednak, że po dwuletniej przerwie nie przetrwa z Wilderem więcej niż osiem rund. W obecnej chwili daleko mu do czołówki wagi ciężkiej, czy jest bumem? Może nie, okaże się ile zostało z solidnego Haitańczyka, który jednak należy podkreślić – gdyby nie dziwna polityka federacji nigdy nie zostałby mistrzem.

Podsumowując – moim zdaniem Stiverne, dawniej solidny pięściarz, dziś jest solidnym bumem i jego szanse z Wilderem to 20:80 na korzyść bumobijcy z Alabamy. Zdziwię się jeśli okaże się inaczej, ale będzie to solidne zaskoczenie, na które jednak w głębi serca liczę. HW będzie jeszcze ciekawsza.

Na zakończenie lista bumów ubitych przez Wildera: kolejno Eric Molina (KO 9) (drewniak ubity też przez AJ w 2 rundzie, nasz Adamek obijał go jak chciał, ale miał pecha i nadział się na gałąź), Johan Duhaupas (TKO 11) (jak się okazało najtrudniejszy z przeciwników „Brązowego Bombardiera” po zdobyciu pasa WBC), Artur Szpilka (KO 9) („Szpila” ładnie wszedł w walkę, ale w dziewiątej rundzie zasnął na 10 minut, później Adam Kownacki pozamiatał nim ring jak Pani Krysia szczotką po gali w Wieliczce), Chris Arreola (TKO 8) (niegdyś czołówka wagi ciężkiej, nigdy jednak nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z braćmi Kliczko, jego jedyny sukces to fakt, że przegrał z Witalijem na punkty) oraz Geralda Washingtona (TKO 5) ( Jarrell Miller, przyszły rywal Mariusza Wacha też nim pozamiatał).

 

Źródło: Własne przemyślenia i ESPN

Dodaj komentarz