Canelo – Gołowkin: Opinia, wnioski i…niefiltrowany bimber

Walka: Żaden z dotychczasowych rywali Gołowkina nie zdołał postawić mu tak trudnych warunków (stoczył 38 zawodowych walk, w tym 19 mistrzowskich). Nawet taki tur jak Daniel Jacobs. Podejrzewałem przed walką, że jak Alvarez będzie w stanie utrzymać destrukcyjne ciosy Kazacha, to może postawić piekielnie trudne warunki i tak też się stało. Mieliśmy okazję obejrzeć dwóch pięściarzy z zupełne różnymi planami na tę walkę, rozpisanymi przez jednych z najlepszych speców (Sanchez i Reynoso), pięściarzy, którzy w sposób godny podziwu realizowali taktykę. „Canelo” wykorzystał przewagę szybkości, jednak jako – najprawdopodobniej – jedyny zdołał zneutralizować prawą rękę „GGG”. Zaimponował mi solidny blok Cynamona, ale także wspaniała praca na nogach (świetne zejścia) i jeszcze lepsza praca tułowiem (cóż za odchylenia!). Meksykanin jest również lepszym kontr bokserem co bezlitośnie wykorzystał – wyprowadzał mniej ciosów, lecz trafiał celniej i soczyściej. Alvarez wykorzystał w pełni swój przebogaty arsenał ofensywny: ciosy na korpus, podbródki, lewy sierpowy, prawy prosty etc. etc. „Canelo” poczynił ogromny progres od starcia z Floydem, z każdą kolejną walką widać było, że ten młody – a jakże już doświadczony pięściarz -staje się lepszy, dojrzewa, wchodzi w swój prime time. Najbardziej jednak- rzecz jasna poza pracą tułowiem – zaimponował mi chłodną głową, mądrym boksem i wspaniałą realizacją taktyki – to wszystko było na absolutnie najwyższym poziomie, ścisły top. W 10 rundzie zdołał nawet dokonać rzeczy dotąd niespotykanej – podłączył tak twardego Kazacha! Zrobił coś, co nawet nie udało się tak mocno bijącemu Jacobsowi! Gołowkin zaś wcale nie był gorszym bohaterem wieczoru. Pomimo, iż sporo ciosów przestrzelił, to chirurgiczna praca lewej ręki była cudowna i mogę oglądać ją w akcji godzinami! Mnóstwo lewych prostych (bitych z siłą młotka) wylądowało na twarzy Alvareza. Mądrość, spokój, realizacja poleceń Abela Sancheza – to już znak firmowy „GGG”. Do tego nieustanny pressing, destrukcyjne ciosy bite po barkach, przedramionach, ale także wiele czystych uderzeń, które gdyby nie wspaniała amortyzacja, urwałyby głowę Meksykanina.

Rezultat: Do tego starcia starałem się podejść jak najbardziej z chłodną głową. Jestem wielkim fanem umiejętności Kazacha i dotychczas boks Alvareza nie był w stanie mnie porwać (choć zawsze ceniłem jego umiejętności). Od dziś jestem pełnowymiarowym fanem umiejętności „Canelo” – naprawdę wspaniale walczył przeciwko takiej maszynie do nokautów jak „GGG”. Nie było to łatwe starcie do punktowania. Remis absolutnie nie jest krzywdzący, dla mnie (pisze to fan Gołowkina) to Cynamon wygrał 115:113, ale wiele rund (spokojnie ze 4) mogły pójść w obie strony. Oficjalny rezultat (115:113 dla GGG i 114:114) jest  jak najbardziej do zaakceptowania. Co innego wynik pani Adelaide Byrd. 118:110 to istna granda – na podobnym poziomie żenady co wynik pani C.J. Ross 114:114 z walki Canelo-Floyd, i podobne powinny być wnioski – pani Byrd za sędziowanie serdecznie dziękujemy i życzymy spełnienia zawodowego w innym miejscu, byle z dala od ringu. Miejmy nadzieję, że do rewanżu dojdzie, bo obaj panowie niezbyt są usatysfakcjonowani rezultatem. Któż by nie chciał zobaczyć powtórki. Najlepiej już za tydzień ;), choć pewnie trzeba będzie poczekać do maja przyszłego roku.

Wnioski: Poziom sportowy tego starcia zjada na śniadanie takie bzdety jak Mayweather-McGregor. Jest to prawdziwa wizytówka boksu – pięściarstwo na najwyższym poziomie. Obaj panowie zasłużyli na wpłatę rodem z cyrku Floyd-Conor, choć pewnie tymi kilkunastoma miliona nie pogardzą. Dla takich walk naprawdę warto zarywać nocki!

P.S. Poza ringowi bohaterami, swój show dał także niezawodny redaktor Kostyra. Oto kilka perełek:

– „Ciosy Gołowkina są jak niefiltrowany bimber. Zawsze po nich boli głowa”

– „Obrona Gołowkina wygląda nieszczelnie jak zachodnie granice UE”

Zdjęcie: bscene

Jedna myśl na temat “Canelo – Gołowkin: Opinia, wnioski i…niefiltrowany bimber

  1. Jak dla mnie wygrał GGG i werdykt to pomyłka. Blisko remisu? Fakt blisko, jeśli dwie rundy przewagi to blisko. Werdykt Pani Byrd zostawiam bez komentarza. Mam nadzieję, że to ostatnia walka jaką punktowała.

    Co do samej walki miód! Takimi pojedynkami boks potwierdza swoją wyższość nad MMA. Na szczęście nie poszedł wał na całego i został ogłoszony remis.

Dodaj komentarz