Chisora, Okolie i Taylor wygrywają – podsumowanie gali w Londynie

Podczas wczorajszej gali w Londynie kibice mogli zobaczyć kilka interesujących zestawień. W wydarzeniu wieczoru w pojedynku unifikacyjnym zmierzyli się Regis Prograis oraz Josh Taylor. Jednak zanim przejdziemy do omawiania tego starcia, kilka słów o wcześniejszych.

Poważną kartę gali otworzył pojedynek o pas EBU w kategorii cruiser, gdzie Lawrencem Okolie (14–0, 11 KO) zmierzył się z broniącym pasa Belgiem Yvesem Ngambu (20-1, 14 KO). Obaj zawodnicy stworzyli potyczkę, o której można powiedzieć, że była „dramatyczna i bolesnyla”. Problemem jest to, że dramat dotyczył widzów oglądających to widowisko, a bolały przede wszystkim oczy od patrzenia na nudną i szarpaną walkę pełną klinczy. Ostatecznie blisko dwumetrowy Okolie przełamał obrońcę tytułu kombinacją ciosów i w 7 rundzie walka została przerwana przez sędziego. Okolie wygrywa i pnie się w rankingach, ale takimi „widowiskami”nie zyska sobie kibiców.

Niedługo później w wyczekiwanym pojedynku wagi ciężkiej zmierzyli się Dereck Chisora (32-9, 23 KO) oraz ponad dwumetrowy David Price (25-7, 20 KO). Chisora od początku ruszył swojego przeciwnika jak czołg. Błyskawicznie zepchnął dużo większego rywala do defensywy. Chisora niemal cały czas wchodził w półdystans, gdzie zadawał mocne ciosy i uniemożliwiał przeprowadzenie akcji oponentowi. Price starał się nie pozostawać mu dłużnym i odgryzał się kiedy tylko miał na to kawałek miejsca, ale tego akcji było zbyt mało, żeby przypisać mu chociaż jedną rundę. Swoim zwyczajem Price pokazał kondycję nałogowego palacza. Już po dwóch rundach było widać, że zaczyna ciężko oddychać. Ostatecznie w 4 rundzie po kolejnym ataku zmęczony olbrzym wylądował na deskach, a w chwile później jego narożnik rzucił ręcznik. Price poniósł kolejną porażkę przed czasem, ale upadek wynikał przede wszystkim z braku tlenu. Na plus trzeba mu zapisać, że tym razem nie dał sobie zrobić krzywdy.

W pojedynku wieczoru zmierzyli się dwaj niepokonani zawodnicy. Regis Prograis wniósł do ringu pas federacji WBA w kategorii lekkiej. Josh Taylor bronił pasa IBF. Pojedynek nie rozpoczął się najlepiej dla zawodnika ze Szkocji. W jego poczynaniach było widać sporo nerwowości i już nie błyszczał jak we wcześniejszych walkach. Prograis walczył spokojniej i pierwsze rundy ustawiał rywala sztywnymi prostymi. Taylor złapał rytm dopiero koło 5 rundy. Zaczął wykorzystywać dobrą pracę nóg i jego ataki stały się bardziej celowe. Świetnie walczył z kontry, ale też swoimi atakami udawało mu się zmuszać Amerykanina do cofania. Taylor uderzał częściej i celniej, dzięki czemu odrobił straty z początkowej fazy walki. Ostatecznie rundy to próba kontrataku i odrabianie strat ze strony Amerykanina jednak Taylor już nie pozwolił na odebranie mu wygranej. Ostatecznie po 12 rundach sędziowie wypunktowali: 114-114, 115-113 i nieco zawyżone 117-112 dla Josha Taylora. W ten sposób wszedł on w posiadanie dwóch pasów mistrzowskich oraz trofeum Muhhamada Alego za wygranie w turnieju World Boxing Super Series. Dla Taylora była to 16 wygrana w karierze. Do tej pory 12 pojedynków zakończył przed czasem. Prograis poniósł pierwszą porażkę przy 24 wygranych w tym 20 przed czasem.

Dodaj komentarz