Czekając na pas. O szansach Krzysztofa Głowackiego

mospcZ ciekawością przeczytałem informacje dotyczące kursów bukmacherskich na walkę Marco Hucka z Krzysztofem Głowackim. Oczywiście fakt, iż to urzędujący mistrz świata jest faworytem nikogo dziwić nie powinien, to już dysproporcja szans wskazywana przez firmy profesjonalnie ,zajmujące się zarabianiem pieniędzy na zakładach ,daje do myślenia. Na przekór kursom, wskażę argumenty, które pozwolą Krzysztofowi Głowackiemu odebrać Huckowi mistrzowski pas. Kto wie, być może popularny Główka pozwoli również zarobić swoim kibicom, podobnie jak swego czasu Grzegorz Proksa, gdy zdeklasował Sebastiana Sylvestra.

1. Ciosy na korpus

Niezaprzeczalny atut Krzysztofa. W walce z rywalem, który lubi szybkie zrywy i wypuszczanie serii uderzeń takie ciosy mogą być doskonałą odpowiedzią na jego ataki. Stopniowe zmiękczanie Hucka i odbieranie mu kondycji uderzeniami na dół może zaprezentować w drugiej połowie pojedynku i pozwolić nawet na znokautowanie Niemca (tak, liczę na powtórkę z tego, co zrobił USS Cunningham).

2. Głowa

Pięściarz Głowacki mocną głowę ma. Chodzi oczywiście o głowę w rozumieniu mentalnym. Trener Fiodor Łapin wielokrotnie powtarzał, że siłą jego podopiecznego jest odpowiednie nastawienie psychiczne do rywalizacji, umiejętność skoncentrowania się na celu, który jest do osiągnięcia i pozostawienie za sobą problemów. Tutaj jego przewaga nad Huckiem może być wyraźna, Niemiec z pewnością będzie świetnie przygotowany fizycznie, jednak bardzo skupia się obecnie na promocji swojej osoby w Stanach Zjednoczonych, niekoniecznie jest stuprocentowo skoncentrowany na czekającym go wyzwaniu.

3. Jak poradzi sobie Huck bez parasola ochronnego Sauerlanda?

14 sierpnia w Newark zaprzyjaźnieni sędziowie nie pomogą. Krycie się za gardą i używanie „wiatraków”, zwanych w pewnych kręgach „kraulem Hucka”, czyli serii niekoniecznie celnych, ale z lubością odnotowywanych przez sędziów tym razem nie da Niemcowi kolejnych rund. Polak jest także jednym z najmocniejszych ostatnio rywali panującego mistrza, co w połączeniu z brakiem wsparcia papy Sauerlanda może przynieść satysfakcjonujące nas efekty.

4. Newark

Miejsce kojarzone przede wszystkim z kolejnymi występami Tomasza Adamka po raz kolejny stanie się dla Polaków świątynią boksu. Krzysztof Głowacki będzie miał wsparcie nie tylko polonijnej widowni, która z pewnością tłumnie stawi się dopingować naszych bohaterów, ale także pięściarzy, którzy wraz z nim wystąpią na tej gali, w tym jego dobrego kolegi Artura Szpilki. W takich warunkach, nawiązując do punktu trzeciego, to Głowacki występuje w roli gospodarza i nie ma lepszego miejsca na zdobycie przez niego tytułu mistrza świata.

Do walki pozostał już tylko lekko ponad tydzień. Niezależnie od tego, czy zamierzacie próbować pobawić się w typowanie u bukmachera, czy tylko obejrzeć galę by dostać odpowiedni ładunek emocji, kibicujcie Krzysztofowi, bo to zawodnik, który może przynieść chlubę dla boksu nad Wisłą. Nie mamy obecnie mistrza świata, myślę jednak, że w przyszły piątek szykuje się święto polskiego boksu.

Leave a Reply