David Avanesyan nadal mistrzem EBU. Porażka Daviesa jr

Przed chwilą zakończyła się gala Eddiego Hearna na Wembley. Głównym wydarzeniem wieczoru był długo przekładany pojedynek Josha Kelly (10-1-1, 6 KO) z Davidem Avanesyanem (27-3-1, 15 KO) o pas EBU wagi półśredniej, którego bronił Rosjanin.

Starcie w początkowej fazie toczyło się zgodnie z przewidywaniami. Większy i silniejszy Kelly postawił na aktywną pracę nóg i wykorzystanie przewagi zasięgu ramion. Dobrze poruszając się wokół ringu, sprawnie kontrował swojego rywala. Jednocześnie obrońca tytułu od pierwszego gongu uparcie realizował plan polegający na presji i zabieraniu miejsca Anglikowi. W trzeciej rundzie Kelly doznał rozcięcia na głowie które mocno krwawiło. Rundę później po zderzeniu głowami pękł też łuk brwiowy pretendenta. Kelly miał co prawda przewagę i momentami prowokował rywala, ale było widać, że ciężko boksuje mu się z szarżującym Rosjaninem. Ostatecznie w 6 rundzie Avanesyan przełamał przeciwnika. Najpierw po kilku mocnych ciosach w zwarciu Kelly podparł się rękawicami i był liczony. Avanesyan poczuł krew i po wznowieniu walki ruszył do zdecydowanego ataku, w którym trafił kilkoma mocnymi sierpami. Kelly był wyraźnie zraniony. To samo widział też jego narożnik, który rzucił ręcznik w momencie, kiedy Anglik po raz drugi wylądował na deskach. Avanesyan w ten sposób obronił swój pas po raz trzeci. Dla Kelly’ego była to pierwsza porażka.

Wcześniej na ringu zaprezentował się stary znajomy Michała Syrowatki czyli, Robbie Davies jr (20-3, 13 KO). Walczący w kategorii super lekkiej reprezentant Liverpoolu podjął dobrze dysponowanego Gabriela Valenzuelę (23-2-1, 13 KO) z Meksyku. Valenzuela od początku pokazał, że nie przyjechał po wypłatę. Walczył efektownie i efektywnie często trafiając przeciwnika ciosami z niespodziewanych płaszczyzn. Anglik w początkowej fazie walki był bezradny. W trzeciej rundzie znalazł się nawet na deskach po świetnie wymierzonym prawym. W drugiej połowie walka się wyrównała i Davies odrobił nawet kilka rund. Ostatnie minuty to już jedynie jazda na ambicji. Było widać, że i jednemu i drugiemu brakuje już siły. Jednak tuż przed końcem walki Meksykanin jeszcze raz podkręcił tempo i zaznaczył swój triumf. Tym dziwniejsza była późniejsza punktacja: 96-95, 96-95 oraz 94-94. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że Valenzuela w 4 rundzie stracił punkt za klinczowanie. Dzięki wygranej Meksykanin zgarnął pas interkontynetalny federacji IBF.

Leave a Reply