Diabelnie trudne zadanie. Włodarczyk walczy o karierę z Durodolą

Co się odwlecze, to nie uciecze. Już w 2016 roku kibice zacierali ręce na starcie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk – Olanrewaju Durodola. Obaj byli wtedy w szerokiej czołówce, niestety jednak do pojedynku nie doszło. Dzisiaj zarówno Polak jak i Nigeryjczyk obniżyli wartość swoich akcji. Diablo bardzo słabo wypadł w turnieju World Boxing Super Series, gdzie został brutalnie odprawiony do domu przez Murata Gassiewa, praktycznie nie zadając rywalowi celnych ciosów. Durodola przegrał rewanż z Kudriaszowem, zaś na początku tego roku nie dał rady Maksymowi Własowowi. Za dwa tygodnie, 2 czerwca na gali w Rzeszowie spotkają się, by udowodnić,  który może liczyć jeszcze na poważne propozycje.

Dla naszego reprezentanta będzie to walka o być albo nie być w zawodowym boksie na wysokim poziomie. Po porażce z Gassiewem wiele osób wysyłało Włodarczyka na emeryturę. To jednak on jest panem swojego losu i wie, że nie chce mówić jeszcze ostatniego słowa. Oczywiście mógł spuścić z tonu i walczyć w tzw. benefisowych pojedynkach, jednak zakontraktowanie Nigeryjczyka pokazuje, że Diablo chce jeszcze wiele udowodnić sobie i bokserskiemu światu.

Durodola nie jest rywalem, który będzie leżał Włodarczykowi. Nie prezentuje ortodoksyjnego stylu opartego na wymianie prostych, stara się zadawać ciosy z różnych płaszczyzn, nie unika półdystansu. Jest zawodnikiem dość śliskim, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Jeżeli Diablo chce wygrać to starcie, nie będzie mógł sobie pozwolić na niską aktywność. Nigeryjczyk nie pozwoli mu na to. Co istotne, Polak będzie musiał prezentować szeroki repertuar zagrań taktycznych, sam świetny lewy prosty nie wystarczy. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić za to, że po stronie Krzysztofa będzie siła i kondycja.

Kibice, którzy kupią bilety na galę w Rzeszowie, bądź też zasiądą przed telewizorami nie powinni być zawiedzeni. Osobiście spodziewam się scenariusza nawiązującego w wielu momentach do najciekawszej walki w wykonaniu Diablo – tej z Rachimem Czakijewem. Durodola z pewnością od początku będzie nacierał i starał się naruszyć swojego przeciwnika, zmuszając go do otwartych wymian. Diablo będzie unikał bezpośredniej konfrontacji, jednak nie wiadomo, czy uda mu się nie zatrzymać rywala na tyle daleko, by ten nie rozwinął skrzydeł. Jednak z rundy na rundę to Włodarczyk powinien zyskiwać przewagę. Im dalej w las, tym lepiej będzie funkcjonował lewy prosty, a zmęczony Nigeryjczyk tym częściej przyjmie popisowe sierpowe.

To jednak scenariusz oparty na założeniu, że Krzysztof Włodarczyk wróci do wysokiej formy. Niejednokrotnie zaskakiwał jednak swoją postawą nie do końca w optymistyczny sposób. Fani przed pojedynkiem mogą zadawać sobie wiele pytań. Z odpowiedziami musimy jednak poczekać do 2 czerwca. Liczymy na świetny pojedynek. Panowie, nie zawiedźcie nas.

 

Transmisja z wydarzenia w TVP Sport i TVP 1.

Dodaj komentarz