„Diablo” Włodarczyk: Nieumiejętnie gospodarowałem pieniędzmi. To temat, który mnie dołuje.

Krzysztof Diablo WłodarczykKrzysztof Włodarczyk powróci na ring już 10 grudnia we Wrocławiu. Przeciwnikiem byłego czempiona wagi junior ciężkiej będzie Leon Harth. 35-letni Włodarczyk niejednokrotnie pokazywał w ringu, że jego dyspozycja odzwierciedla sprawy prywatne, niezwiązane z boksem. Do szczerego wywiadu pięściarza zaprosiła Sport.Interia.pl.

Interia: Publicznie się pan przyznaje, że poniósł pan fiasko, jeśli chodzi o zarządzanie własnym portfelem. To jedna z większych porażek w pana życiu?

Co było pana najbardziej ekstrawaganckim wydatkiem?

Włodarczyk: Na przykład dwa razy, rok po roku, kupiłem nowiutkie motocykle. Każdy z nich kosztował mnie po 60 tys. złotych, a następnie sprzedałem maszyny z bardzo dużą stratą. To jedna z wielu moich zachcianek, a że kocham motory, w pewnym okresie nie mogłem sobie odmówić takiej fanaberii. Może nie były to milionowe wydatki, ale takich widzimisię miałem dużo więcej.

Zdarzało się panu też głupsze przepuszczanie gotówki?

Bo to raz? Wiele razy wydawałem na bzdury… Gdybym miał zsumować, ile ja pieniędzy przejeździłem, to chyba bym oszalał.

W jakim sensie pan „wyjeździł”?

Przykładowo naszła mnie ochota pojechać na obiad do Trójmiasta. Kilkaset złotych na paliwo, tyle samo na jedzenie. A nieraz zostawałem na noc, więc jeszcze dochodził hotel. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że bywały okresy, gdy jeździłem co tydzień, czasami na więcej dni, to regularnie wydawałem morze kasy. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, przynajmniej mam fajne wspomnienia. Teraz biorę się za siebie, zbieram się i mam zupełnie inny plan działania z przyszłymi zasobami finansowymi.

Aby plan wcielić w życie, potrzebne są walki.

Naturalnie, teraz muszę toczyć pojedynki, a wtedy wszystko dobrze się poukłada.

Szykuje się długa kariera?

Szczerze, to nie. Planuję stoczyć jeszcze kilka, a nie kilkanaście pojedynków.

Czytaj cały wywiad na Sport.Interia.pl>>

Leave a Reply