Diablo wygrywa na punkty +reszta wyników z Łomży

Podczas zakończonej gali w Łomży, Krzysztof Włodarczyk (57-4-1, 39 KO) wysoko wypunktował reprezentanta Rumunii Alexandru Jura (18-3, 7 KO). Włodarczyk, po raz kolejny, zaprezentował sie bardzo pasywnie, a w jego boksie zabrakło zdecydowania. Co gorsza jego rywal wybrał podobną drogę prowadzenia walki. Diablo ustawiał pojedynek lewym prostym i (czasami) dokładał do niego uderzenia z prawej ręki. Trzeba jednak zaznaczyć, że ciosów z prawej było jak na lekarstwo, a co za tym idzie, Jur dostawał sporo możliwości na przeprowadzenie swoich akcji. Rumun jednak korzystał z okazji sporadycznie i większość pojedynku spędził ukryty bezpiecznie za gardą. Jur, kiedy już zdecydował sie zaatakować, parę razy zaskakiwał Włodarczyka szybkimi ciosami (raz nawet kombinacją ), ale niewiele z jego ataków było celnych. W efekcie panowie stworzyli mało porywające widowisko na pełnym dystansie 10 rund. Sędziowie puntkowali – 97-93, 98-93, 97-93.

W pojedynku poprzedzającym walkę wieczoru doszło do starcia między Fiodorem Czerkaszynem (12-0, 8KO) i sporowadzonym na ostatnią chwilę Kassimem Ouma (29-13-1, 18 KO). Sposób, w jaki zakończył sie pojedynek, jest czymś, czego najstarsi górale nie pamiętają. Dużo mniejszy i wyraźnie nie w formie Ouma od pierwszych chwil pokazał, że bardziej nastawia się na przetrwanie walki, a nie jej wygranie. Dzięki swojemu śliskiemu stylowi łatwo unikał ciosów Czerkaszyna. Jednocześnie sam nie ryzykował ataku i zdeyccyodowanie przegrał pierwsze starcie. Druga runda wyglądała podobnie. Większy i szybszy Czerkaszyn ustawiał rywala ciosami prostymi, jednak Ouma dzięki szczelnej gardzie i sprytynym unikom, nie dawał sobie zrobić krzywdy. W pewnym momencie sekundanci Oumy zdecydowali się na przerwanie walki i rzucili ręcznik. Powód ich decyzji pozostaje nieznany. Ouma w ringu sprawiał wrażenie nieźle wkurzonego i pozostaje mieć nadzieję, że po zejściu do szatni nie odniósł kolejnego zwyciestwa – tym razem nad trenerem. Czerkaszyn dołożył kolejną wygraną przed czasem, ale prawdę mówiąc, ten pojedynek był dla niego stratą czasu.

O sporym szczęściu może mówić Mateusz Tryc (7-0, 5KO). Pojedynek z Ukraińskim journeymanem Serhijem Zhukiem (3-3-2, 0KO), od początku nie szedł po jego myśli. Zhuk zaskakiwał uderzeniami w róźnych płaszczyznach, na które Tryc nie miał sposobu. Przez pierwsze trzy rundy Tryc dostawał lanie. Dopiero od 4 rundy, kiedy Zhuk sie zmęczył, Polak zaczął dochodzic do głosu. Po sześciu rundach sędziowie się wykazali i wypunktowali w stosunku – 57-57, 58-56 i najdziwniejsze ze wszystkich 59-55 dla Mateusza Tryca. W ten sposób Polak odniósł zwycięstwo w pojedynku, którego w żaden sposób nie miał prawa wygrać.

W innych pojedynkach zaprezentowali sie Marek Matyja (16-1-1, 7KO) z Bartłomiejem Grafką (22-33-1, 10KO)oraz Przemysław Zyśk(10-0, 3KO) z Artjomem Karpetsem (21-12, 6KO). Zarówno Zyśk jak i Matyja zdominowali swoich rywali i zdecydowanie powinni wygrać swoje walki. Dlatego wszyscy się zdziwili, kiedy przy ogłaszaniu werdyktu Marek Matyja, usłyszał, że wygrał zaledwie dwa do jednego – 59-55, 59-55 i 56-59. W przypadku Zyśka kontrowersji nie było i sędziowie wypunktowali 3 x 80-72.

W pozostałych pojedynkach Laura Grzyb w zawodowym debiucie znokautowała w 22 sekundy reprezentantkę Serbii Brankę Arambasić. Debiutujący w wadze ciężkiej Volodymyr Katsuk wypunktował na dystansie 4 rund Igora Pylypenko. Natomiast debiutujący w kategorii super piórkowej Hurshid Tochibaev rozprawił sie w dwie rundy z Krzysztofem Rogowskim.

Dodaj komentarz