Dillian Whyte wymęczył wygraną. Wardley z kolejnym nokautem (highlight)

Jeden z najpopularniejszych zawodników wagi ciężkiej Dillian Whyte (29-3, 19 KO) powrócił wczorajszego wieczoru na ring po nokaucie z rąk Tysona Fury. Jednak chyba nie tak wyobrażał sobie przebieg walki.

Whyte walczył trochę, jakby nie wiedział, co ma zrobić z rywalem. Jermain Franklin (21-1, 14 KO) do samego końca nie dawał za wygraną i seriami uderzeń skutecznie powstrzymywał Whyte’a. „The Body Snatcher” przede wszystkim szukał swojej szansy w uderzeniach po dole, jednak nie wywierały one zamierzonego skutku. Brytyjczyk wykorzystywał przewagę warunków fizycznych i siły jednak zdecydowanie słabiej wypadał pod względem szybkości. Pojedynek toczył się w dobrym tempie i co najważniejsze obfitował w wymiany ciosów. W przekroju całej walki Whyte wyprowadził w sumie 608 uderzeń. Amerykanin był o zaledwie 2 ciosy gorszy. Walka do samego końca była równa i raz jeden raz drugi przeważał. Ostatecznie po 12 rundach dwóch z sędziów wskazało na wygraną Dilliana Whyte’a w stosunku 116-112. Trzeci widział walkę jako remis. Werdykt jednak spotkał się z mieszanymi odczuciami i wiele osób uznaje go za krzywdzący dla Franklina.

Podczas tego samego wieczoru kolejny pojedynek stoczył prospekt wagi ciężkiej Fabio Wardley (15-0, 14 KO). Młody Brytyjczyk zaprezentował się bardzo dobrze i w świetnym stylu znokautował Nathana Gormana (19-2, 13 KO). Pierwsza runda wydaje się, że poszła na konto Gormana, który był aktywniejszy i zdołała doprowadzić do brzydkiego rozcięcia nosa u Wardleya. Jednak sytuacja zmieniła się drastycznie w kolejnym starciu. Rozjuszony Wardley mocno przycisnął rywala i ciężkimi ciosami dwa razy posadził go na deskach, po czym zakończył walkę rundę później. Dzięki wygranej niepokonany zawodnik wszedł w posiadanie pasa mistrza Wielkiej Brytanii.

Leave a Reply