Dla Szpilki salony już zamknięte…

…te ringowe na świecie, rzecz jasna. Po porażce z Dereckiem Chisorą w Londynie, zdaje się, że Szpilka nie ma czego szukać w poważnym boksie. Mówię tu o liczących się pasach, nawet tych Interim, czy innym Inter-Continentalach, windujących w rankingach. Porażka „Szpili”, to też kolejna pod okiem nowego trenera. Pomijam brak odporności szczęki na wagę ciężką u Szpilki, problem leży gdzie indziej. Według mnie jest to niereformowalność stylu boksowania u Artura. Chłopak ma już swoje pięściarskie lata na karku, sporo walk – tych lepszych i tych gorszych. Ciężko będzie na tym etapie cokolwiek wnieść nowego, lepszego do boksu „Szpili”. Nieżyjący już Andrzej Gmitruk trenował Artura tak na prawdę kilka tygodni i zmiany „in plus” mogły być wtedy jeszcze niezauważalne. W Londynie w narożniku Szpilki stanął Roman Anuczin. To kolejny szkoleniowiec, który nie potrafił wyplenić z boksu Szpilki złych nawyków. Mowa tu o wdawaniu się w bójkę na linach. Boks Chisory polega na stałym pressingu, jednym z najlepszych jaki widziałem. Szpilka z kolei, to zawodnik stale w ruchu, boksujący, nie nadający się do wymian. Ani w tych wymianach ciosu nie ma, ani odporności, innymi słowy woda na młyn dla Chisory. Ktoś, kto tego nie przewidział przy zestawieniu Szpilki z Chisorą, nie powinien brać się za przygotowanie Artura do starcia.

Z drugiej strony wracam do swoich pierwszych słów: na ile ktokolwiek jest w stanie wpłynąć na silny charakter Szpilki i jego nawyki?

>>Zobacz tutaj: Dereck Chisora zdemolował Szpilke w dwie rundy (VIDEO)<<

Dla pięściarza z Wieliczki to koniec boksu na światowym poziomie. Porażka z Chisorą, który przecież nie jest nawet brany pod uwagę w kwestii walk o pas, oznacza powrót na polski ring. Nie ujmując nic naszym, Szpilka na polskiej ziemi będzie nadal najgorętszym towarem do zrobienia gali. Fanów ma tyle samo, co tych, którzy życzą mu porażek. Przeciwnik zawsze się znajdzie, pierwszy z brzegu to Łukasz Różański, który niedawno zdemolował Ugonoha. Rzeszowianin będzie chciał wykorzystać fale wznoszącą i być może doczekamy się takiej konfrontacji w przyszłości.

W wieku 30 lat Szpilka to już pięściarz niezwykle doświadczony i na polskim podwórku sporo może jeszcze zaoferować. Pytanie tylko, czy warto ryzykować zdrowie. Wszak wszystkie jego porażki to dotkliwe nokauty, które za którymś razem zostawią większy ślad, niż tylko chwilowe zamroczenie. Być może pora ustąpić.

Autor: Tomasz Groblica/wRINGu.net

Dodaj komentarz