Dopingowe mięso Canelo

Saul Canelo Alvarez lubi dobrze zjeść. Widać po jego sylwetce, że nie odmawia dobrej wołowiny. Jak każdy prawdziwy Meksykanin z pewnością nie unika też burrito. Niestety, w dzisiejszym świecie nikomu nie można ufać. Biedak zjadł ze smakiem kawał mięsa a tu niespodzianka. Zanieczyszczone! Cała sprawa wyszła, gdy został poddany kontroli antydopingowej przed walką z Giennadijem Gołowkinem. Wydaje się nam jednak, że znany z twardych zasad sportowych Canelo wyczuł już, że coś jest nie tak w momencie, gdy wziął kęs feralnego steka.

Informacja wieczorem wzbudziła sensację w bokserskich mediach. Wszyscy czekają na rewanż za świetną walkę z zeszłego roku. Rewanż na dziś nie jest zagrożony, Canelo ma przenieść obóz do USA, gdzie wołowinka jest świeższa, a wszyscy mają być szczęśliwi. Czy takie podejście obozu Golden Boy może dziwić? Niekoniecznie. Rudowłosy Meksykanin jest ich koniem pociągowym i drużyna nie pozwoli sobie, by coś mu się stało. Nie będziemy zdziwieni, jeśli sprawa wyszła już kilka dni temu, jednak komunikat podano po odpowiednich negocjacjach. Wszak nie każdy złapany na clenbuterolu może sobie śmiało myśleć o walce i nie przejmować się łowcami dopingowiczów z WADA.

Wydarzenie spowoduje, że od pierwszego gongu walka będzie podejrzana. Jeśli wygra GGG, sprawa zapewne zostanie zapomniana dość szybko, jednakże, jeśli zwycięży Canelo, smród będzie ciągnął się przez lata, a fani będą zadawać sobie pytanie: „Co by było gdyby”.

Na koniec ciekawostka, którą wczoraj podał na Twitterze Leszek Dudek: Canelo zerwał stosunki z WBC w momencie, gdy ta organizacja wprowadziła wyrywkowe testy antydopingowe.

Ocenę wydarzeń pozostawiamy dla Was.

Dodaj komentarz