Fury jak Lennox? Krótka analiza walki Wilder – Fury, co dalej?

Nie milkną echa po sobotnim pojedynku Tysona Furyego i Deontaya Wildera, który zakończył się remisem. Walka absolutnego top wagi ciężkiej nie zawiodła. Zgodnie z przewidywaniami to Brytyjczyk prowadził na punkty, choć myślę, że takiej przewagi w umiejętnościach nikt się nie spodziewał. Jak również można było przypuszczać Amerykański czempion WBC posłał „Króla Cyganów” na deski i to dwukrotnie. Tu pierwsza niespodzianka, po ciosach Wildera można wstać i wygrać/zremisować!

Fury oszukany jak Lennox? Czyli kontrowersyjny remis…

13 marca 1999 roku na ringu w USA stanęli Evander Holyfield i Lennox Lewis w starciu o pasy WBA, WBC, IBF oraz „Linear Heavyweight Championships”. Po tym jak ogłoszono remisowy werdykt na hali było słychać gwizdy. Natychmiast po ogłoszeniu decyzji w HBO Jim Lampley i George Foreman uznali decyzję za „parodię” i „wstyd”. Ekspert Showtime – Steve Farhood stwierdził: Oglądam boks dwadzieścia lat, ten werdykt to pierwsza piątka najgorszych decyzji, jakie widziałem”. Burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani, nazywał tą decyzję „parodią”.

19 lat później na ringu w Los Angeles zmierzyli się, czempion WBC Deontay Wilder i mistrz linearny Tyson Fury. Pojedynek również zakończył się remisem, również kontrowersyjnym, Lennox powiedział: Powiem wam coś. Naprawdę trudno jest wygrać w Ameryce. Uważam, że nie powinna była paść tutaj decyzja niejednogłośna, według mnie Tyson Fury wygrał zdecydowanie. Floyd Mayweather opuszczał halę zniesmaczony. Czy faktycznie sobotni werdykt to przekręt, jak ten z 13 marca 1999 roku?

Przebieg walki Fury – Wilder…

Wilder już od pierwszych minut zaatakował Brytyjczyka. Problem jednak w tym, że nie był w stanie go trafić. Szarże przypominające wściekłego byka, Fury przetrzymał klinczując, samemu punktując z dystansu. Podobnie w drugiej rundzie. Amerykanin nastawiony na jeden cios nie był w stanie zagrozić unikającemu ciosów i punktującemu „Królowi Cyganów”. Trzecie starcie było spokojniejsze, choć runda również dla Fury’ego, który uśpił czujność przeciwnika i trafił go akcją lewy-prawy. Wilder nadal próbował znokautować powietrze, trafiał sporadycznie prawym na korpus. Nic nie zmieniło się w czwartej odsłonie.

Dopiero w piątym starciu czempion WBC zrozumiał, że nie tędy droga. Zaczął myśleć i przypominać pięściarza, choć nadal wypadał słabo na tle pretendenta. Szósta runda ponownie dla Tysona, który zadając niezbyt mocne, ale celne jaby rozbił lewe oko Wildera. Widać było irytację Amerykanina, zwłaszcza w połowie siódmej rundy, kiedy to Tyson trafił mocną akcją lewy-prawy na szczękę rywala. Wilder zaatakował, jednak znów pruł powietrze. Ósme starcie ponownie dla Fury’ego, choć równo z gongiem Amerykanin złapał go mocnym hakiem.

Dopiero w dziewiątej odsłonie Wilder dopiął swego. Złapał przy linach pretendenta krótkim prawym sierpowym. Fury padł na deski, ale powstał, klinczował, a po minucie sam zaatakował. W dziesiątej rundzie Brytyjczyk ponownie zdominował „Brązowego Bombardiera”. Jedenasta ciasna i remisowa runda.

W 40 minucie ostatniej odsłony wydawało się, że Wilder ciężko znokautował Brytyjczyka. Ten jednak wstał na dziewięć, sklinczował i przetrzymał kryzys. Jak sam powiedział po walce nie wie, jak to zrobił, podniosła go ręka boska? Sędziowie punktowali niejednogłośnie – 115:111 Wilder, 114:112 Fury i 113:113. Moim zdaniem werdykt 115:111 dla Amerykanina to jakaś kpina. Zgadzam się z Lenoxem Lewisem, że werdykt na remis jest niesprawiedliwy.

Moja punktacja:

Fury – Wilder

10-9

10-9

10-9

10-9

10-9

10-9

10-9

10-9

8-10

10-9

9-10 (runda remisowa, prezent dla Wildera)

8-10

115- 111 – wygrana Tysona Fury

Głosy ekspertów po walce…

Tom Loeffler – Na mojej karcie wygrał Fury i to nadal on jest w mojej opinii mistrzem linearnym.

Paulie Malignaggi, niegdyś mistrz świata, obecnie analityk i komentator telewizyjny – Niech on już lepiej nigdy więcej nie sędziuje walk. a decyzja sędziowska to jakiś żart. Nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Mam tylko nadzieję, że facet, który dał wygraną Wilderowi, już nigdy więcej nie będzie sędziował walk bokserskich.

BoxingScene – Mieliśmy 115:111 dla Tysona Fury’ego, tak samo jak dziennikarze Showtime.

Ben Davison, szkoleniowiec Anglika – Floyd Mayweather opuszczał halę zniesmaczony, to mówi samo za siebie. Odebrać coś komuś, kto był w piekle i wrócił, zrujnować największy powrót w dziejach boksu, prawdopodobnie całego sportu, to hańba. Trzeba być naprawdę chorym człowiekiem, żeby zrobić coś takiego, znając historię Tysona. Nie chcieliśmy żadnej taryfy ulgowej, tylko sprawiedliwości. O to prosiliśmy i tego nie dostaliśmy.

Steve Kim z ESPN – Miałem przewagę Fury’ego czterema punktami 115:111.

Dan Rafael z ESPN – U mnie wygrał Wilder 114:112.

Lennox LewisPowiem wam coś. Naprawdę trudno jest wygrać w Ameryce. Uważam, że nie powinna była paść tutaj decyzja nie jednogłośna, według mnie Tyson Fury wygrał zdecydowanie. Deontay został trochę obnażony. Rewanż będzie wyglądał inaczej. Byłem w szoku, że w dwunastej rundzie Fury się podniósł. Dał się trafić, ale pamiętajmy, przez co przeszedł – stracił mnóstwo na wadze, ponad dwa lata nie walczył. Jasne, że jak otrzyma cios w tył głowy, to padnie. Po prostu do tego jeszcze nie przywykł. Teraz to się zmieniło. Przyjął najlepsze ciosy Deontaya i się po nich dźwignął. Myślę, że za drugim razem Deontay tak łatwo go już nie zrani.

Eddie Hearn – Wyrazy szacunku dla Tysona za to, że podniósł się po tym nokdaunie. U mnie wygrał ten pojedynek na punkty.

Andre Ward – Mogę zrozumieć jeszcze remis przy tych dwóch nokdaunach, choć u mnie Fury wygrał trzema rundami. Ale 115:111 dla Wildera to coś koszmarnego.

Eddie ChambersPrzecież Fury zabrał Wildera do szkoły.

Promotor Lou DiBella – Nie spodziewałem się, że Tyson tak powstanie, niczym Undertaker z wrestlingu. Zobaczyliśmy najlepsze, co obaj mają do zaoferowania. Różnicę zrobiły dwa nokdauny. Na mojej karcie jednym punktem wygrał Deontay, ale wiem, że równie dobrze jednym punktem mógł wygrać Fury. Remis był sprawiedliwy. To był druzgocący nokdaun. A on się podniósł. To było coś jak z filmu. Myślałem, że to koniec. I już biegłem nawet na ring. A zaraz patrzę, że on się podniósł. I myślę sobie: „Co, do kur**!”.

Brian Campbell reprezentujący CBS Sports – Kontrowersyjny remis. Na naszych kartach Fury wygrał115:111.

Steven Bateson z SecondsOut – Wilder dwukrotnie posłał na deski rywala, ale Fury wygrywał wcześniejsze rundy i zdaniem większości ludzi przy ringu zrobił wystarczająco dużo, by zwyciężyć.

Moja opinia – podsumowanie…

W moim przekonaniu Tyson Fury pokonał Wildera. Fakt, dwa nokdauny mogły zamglić trzeźwy obraz walki kibicom. Ale nie powinny tego zrobić sędziom punktowym, oceniającym rundę po rundzie. Fury pokazał jak prostym pięściarzem jest Amerykanin. Zabrał go do szkoły boksu, ale czy ośmieszył, jak piszą internetowe trolle? Moim zdaniem nie. Wilder pokazał, że ma młot w ręku. Może wygrać z każdym. W końcu to on wytarł ring rywalem. Co prawda Brytyjczyk wstał na dziewięć, ale to fenomen. Myślę, że nikt inny by tego nie dokonał. Ortizowi się nie udało. Ostatecznie jednak uważam, że Tyson Fury wygrał to starcie bezapelacyjnie. Był lepszy, w każdym aspekcie.

Co dalej…

Tyson Fury to pięściarz, który z kolejnymi pojedynkami będzie jeszcze lepszy. Uważam, że w rewanżu wygra wyraźnie i nie pozostawi złudzeń. Wilder swój szczyt osiągnął, jest jednowymiarowy i już lepszy nie będzie. „Król cyganów” cały czas dochodzi do formy. Obawiam się jednak, że obóz Amerykanina będzie unikał drugiej walki z Furym. A zapowiedzi jakoby do rewanżu miało dojść w Wielkiej Brytanii można wsadzić między bajki. Zobaczymy, w końcu jak mówią „nigdy nie mów nigdy”. Czas pokaże. Mamy dziś trzech pięściarzy, których walki to będą absolutne hity, bez względu jak ich zestawimy. Wilder – Fury, Joshua – Wilder, Fury – Joshua to starcia, na które czeka cały pięściarski świat. A tuż za nimi mamy przecież nadal mocnych – Ortiza i Powietkina, perspektywicznych Millera, Whyte, Parkera i Kownackiego. Chisora nie powiedział ostatniego słowa. W kolejce czekają również młode wilki jak Joyce czy Dubios. Aleksander Usyk zmienia kategorię na ciężką, a on również ma potencjał na mistrza. Czekamy na kolejne pojedynki na szczycie. A tymczasem w moim osobistym rankingu Tyson Fury jest obecnie numerem jeden w HW.

Autor: Kamil Janczarek/wringu.net

 

Dodaj komentarz