Gala Knockout Boxing night – Podsumowanie

Gala w Łodzi, choć na karcie walk wyglądała dość jednostronnie, to zdołała zaspokoić oczekiwania kibiców. Między linami mogliśmy zobaczyć kawał porządnego boksu i efektownych wymian.

Jako pierwsi do ringu weszli Maksim Hardzeika (9-0) i Adam Grabiec (8-33). Ten drugi na co dzień pracuje jako Policjant w Żorach. Tym razem musiał stanąć naprzeciw niepokonanego Białorusina. Wytrzymał do piątej rundy, kiedy to zainkasował potężny cios w szczękę, który zakończył walkę.

Kolejni na ringu pojawili się – niekwestionowany faworyt tego starcia Kamil Bednarek (6-0) i Tomas Bezvoda (8-13) . Pomimo trzynastu porażek Bezvoda na zawodowych ringach został znokautowany tylko raz. Kamil, choć wygrał na punkty bezdyskusyjnie, to wcale nie miał łatwej przeprawy. Powalił rywala tylko raz w rundzie piątej, choć boksersko dzieliła ich przepaść. Bednarek prezentował się dużo lepiej, jednak brakowało kropki nad i.

Następnie przyszła pora na występ Kamila Gardzielika (11-0) z Davidem Bency (14-18). Schemat tej walki przypominał poprzednią, niemniej w tym przypadku było dużo mnie spektakularnie. Gardzielik nie dysponował ciosem, który pozwoliłby mu znokautować rywala, więc pojedynek zakończył się na punkty. Pomimo iż Bency uważał inaczej, to Gardzielik wygrał na punkty dość znacząco (80-72 u wszystkich sędziów). Powiedzieć, że nie była to porywająca walka, to nic nie powiedzieć. Obyło się bez spektakularnych nokautów, a wyraźnie słabszy Bency nie poległ przed czasem, bo siła ciosu Gardzielika była zbyt słaba. Egzotycznego boksera motywował trener, który cały czas chwalił podopiecznego. Po ośmiu rundach to on cieszył się, jakby wygrał. Tak jednak nie było. Wszyscy trzej sędziowie punktowali 80-72, a więc przypisali każdą rundę Gardzielikowi.

Po nich do ringu wszedł bardzo eksplozywnie i efektownie walczący Rafał Wołczecki (2-0) – nowa nadzieja Knockout promotions. Miał on przed sobą kolejnego pięściarza z Nikaraguy tego wieczoru – Nelsona Altamirano (10-38). Choć rywal może faktycznie nie porywał, to Wołczecki zaprezentował się wyśmienicie. Mimo iż miał tylko 4 rundy na wykończenie przeciwnika uwinął się zaledwie przez dwie – w tym czasie kładąc rywala na deski 5x!

Czas na Marka Matyję (17-2) z Ondrejem Buderą (13-18)! Polski zawodnik był zdecydowanym faworytem tego starcia, natomiast Czech postawił dość trudne warunki. Zwycięstwo Polaka na punkty – zdecydowane!

Crème de la crème tej gali – Mateusz Masternak (43-5) kontra Jose Georgio Ulrich. Nazwać Mateusza profesorem to jak nic nie powiedzieć. Taktycznie jak zwykle pojedynek rozpracował na najwyższym poziomie. Konsekwentnie parł do przodu, systematycznie odbierając rywalowi chęć do walki. O ile w pierwszych rundach Argentyńczyk starał się odpowiadać, to w ostatniej, gdy otrzymał kombinację ciosów w narożniku, nie miał już nic do powiedzenia. Sędzia po tej serii był zmuszony przerwać walkę w obawie o zdrowie Ulricha. Masternak wygrywa pewnie przez techniczny nokaut w siódmej rundzie!

Leave a Reply