usyk

Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bokserskiej bitwie kurz

Kiedy emocje już opadły i wiele już napisano o walce, myślę, że jednak jest kilka kwestii z perspektywy tygodnia od pojedynku, które warto wspomnieć i opisać. Walka Usyk – Joshua 2 – rewanż w którym Joshua bił się o to żeby, pokazać światu, że porażka w pierwszej walce to był wypadek przy pracy (drugi wypadek przy pracy bo pierwszym była walka z Ruizem) a dwa żeby pokazać że on jak Lennox Lewis kiedyś, jest w stanie pokonać wszystkich rywali którzy na zawodowstwie stanęli z nim twarzą w twarz na ringu. Pierwsza walka znakomicie wymyślona taktycznie przez Ukraińca, bardzo dobrze rozegrana już na ringu vs Joshua i jego narożnik – którzy myśleli, że jak AJ będzie pracował prostymi, to spokojnie sobie poradzi i będzie punktował, coś jak strategia w walce z Parkerem czy rewanż z Ruizem. Taktyka Joshuy okazała się błędna, więc zgodnie z definicją szaleństwa Einsteina – w rewanżu żeby rezultat był inny to jego narożnik powinien wymyślić coś innego. Co można wymyślić na Usyka, który chodzi znakomicie na nogach, potrafi kontrować, jest znakomitym szybkim technikiem, a jednocześnie jest leworęczny ? Można spróbować większą agresję, próbę wykorzystywania przewagi warunków fizycznych i uderzanie kombinacjami, które tak sprawdziły się Joshule w walce z Władimirem Kliczko. Usyk tak naprawdę nie musiał wiele zmieniać, tym bardziej że w ciężkiej tak naprawdę musi wykorzystywać do maksimum swoje atuty – nogi, kontry, technikę bo walcząc z wielkoludami nigdy nie będzie od nich silniejszy, nie będzie miał siły, żeby przepychać ich w klinczach, nie jest też punczerem, który jak David Haye będzie polował na jeden cios, żeby tych wielkoludów nokautować, lub jak Evander Holyfield seriami sierpów pięknie podpartymi ciałem połączonymi z waleniem z bańki będzie niszczył większych i silniejszych zawodników.

Przejdźmy jednak do samej walki. Runda pierwsza typowo rozpoznawcza zaskakuje taktyka Joshuy, który znowu „boksuje” się z Usykiem, uderza pojedynczymi ciosami. Usyk na spokojnie – nie rusza do zbytniego ataku i tak naprawdę jest to pierwsza z kilku rund, które można będzie zapisać w obie strony – ale dałem ją Joshule, który minimalnie więcej robił. Runda druga – Joshua już bardziej aktywny, kilka razy odważniej w użyciu prawa ręka, Usyk nadal spokojnie, defensywnie, ale runda Joshuy. Runda trzecia Usyk już aktywniejszy, więcej ciosów z defensywy, Joshua nadal niestety nie używa kombinacji, a przecież jest jeszcze świeży, powinien nie być zmęczony, ale jednak kilka razy trafia, prawa ręka czasem w użyciu. Runda w miarę wyrównana, daje ją Usykowi, który był minimalnie lepszy, ale jeżeli sędziowie daliby ją Joshule, to też wydaje mi się że nie ma z tym problemu.

W rundzie czwartej Usyk już aktywniejszy, możliwe, że zdawał sobie sprawę że pierwsze rundy mogły pójść na konto AJ. Ukrainiec celnie kontruje, więcej ciosów ogólnie zadaje – runda jest jego.

Runda piąta Usyk nadal aktywny, ale Joshua również nieco bardziej, sporo ciosów, sporo również dobrej defensywy z obu stron, no i w połowie rundy cios Joshuy zakwalifikowany jako poniżej pasa. Nie było widać go zbyt dobrze, ale faktem jest, że ciosy Joshuy na korpus Ukraińca, zwłaszcza łączone w kombinacje okazało się, że to była najgroźniejsza broń Anglika i aż szkoda, że tak mało wykorzystywana. Po tym jak Usyk doszedł do siebie  miał lekką przewagę i jemu rundę zapisuję, ale ogólnie runda w miarę równa.

Rundę szóstą lepiej zaczął Anglik, kilka ładnych sierpów, ale później już kontry Usyka robiły robotę, Na minutę przed końcem wydawało się, że Joshua kombinacją ciosów chwilowo odzyskuje przewagę, ale od razu dostaje odpowiedź Usyka, który do końca rundy jest lepszy. Runda Usyka.

Runda siódma, Joshua znowu trochę aktywniejszy, nadal ciosy bije pojedynczo, ale idzie do przodu i próbuje trafiać, chociaż nadziewa się również, na bardzo dobre kontry. Runda wyrównana, dałem ją Joshule, który w końcówce również popisał się bardzo ładną defensywą, ale można ją punktować w obie strony.

W ósmej rundzie Joshua wreszcie próbuje bić kombinacjami, wreszcie ciosy na korpus Usyka, które powodują, że Ukrainiec zwalnia i cofa się, a nawet klinczuje, wreszcie trochę więcej agresji Joshuy i dzięki celnym i silnym ciosom na korpus runda dla niego.

9 runda Usyk zaczął odważniej, kilka ciosów trafił, ale Joshua znowu zaczął trafiać na korpus, w drugiej połowie rundy, zaczął w końcu składać mocne kombinacje, w końcu nawet jakieś podbródkowe, w końcu zaczął być agresywny i Usyk wyraźnie się cofał. Była to najwyraźniej wygrana przez Joshue runda w tej walce i po tej rundzie wydawało się, że Anglik przełamuje Usyka, a na mojej karcie punktowej Joshua prowadził w tym momencie rundami 5:4.

Rundę 10 Joshua próbował zacząć ofensywnie ale od początku został zaskoczony mocnymi atakami Ukraińca. Usyk oprócz kontr, włączył ofensywne krótkie sierpy, kombinacje sierpów i pewnie w półdystansie trafiał, wyraźnie zaskoczonego takim obrotem sprawy Joshue. W połowie rundy mocno rozpędzonego Usyka, wprawdzie pięknie prawym sierpem, Joshua skontrował, ale nie miał już chyba siły pójść za ciosem, a Usyk bardzo ładnie się otrząsnął i do końca rundy już ją pewnie wygrywał – była to chyba najpewniej wygrana runda Usyka w tej walce.

W rundzie 11 Usyk uskrzydlony poprzednią rundą znowu w ataku, Joshua coraz bardziej zmęczony, nie ma już siły podjąć wymian. Pod koniec rundy Joshua trafił kilka ciosów na korpus, ale runda pewnie wygrana przez Usyka.

Ostatnia runda, zmęczony Joshua próbował ciosów na korpus, kilka razy trafił na górę i na dół, ale był już mocno statyczny i Usyk kilka razy mocno odpowiedział, zwłaszcza na górę. Końcówka rundy to ultra zmęczony klinczujący Joshua i trafiający z kontry Usyk, który wygrał tę rundę.

Końcowy wynik na mojej karcie 115:113 Usyk, który wygrał dzięki niesamowitych ostatnich rundach, wtedy też uzyskał duża przewagę w liczbie trafionych ciosów, a to co zrobił od 10 rundy zasługuje na szacunek, bo po 8 a zwłaszcza 9 rundzie wyglądało, że Joshua zaczyna przełamywać Ukraińca i walka zaczyna się przeważać na jego stronę.

Z przebiegu całej walki, zwłaszcza dzięki ostatnim rundom Usyk zasłużył na wygraną, ale analizując poszczególne rundy to walka do 9 rundy wyrównana, rundy 1, 3, 5 i 7 wyrównane i można było punktować je w obie strony, u mnie było 2:2. Gdyby te wszystkie wyrównane rundy przyznać Anglikowi, wtedy mamy faktycznie wynik 115:113 Joshua, ale uczciwie rzecz biorąc jest to sporym nadużyciem. Myślę, że sprawiedliwym wynikiem jest 115:113 Usyk, i z przebiegu walki i analizując poszczególne rundy, taki wynik jest najbardziej właściwy. Usyk nie zabrał Joshuy do szkoły, wygrał dzięki fenomenalnej pracy nóg, swojej szybkości, znakomitym kontrom, a Joshua znowu chyba taktyka niezbyt dobrana, bo nie można pojedynkować się z tak wybornym technikiem jak Usyk, mając przewagę warunków fizycznych i siły trzeba próbować go zniszczyć, agresywnie atakować na górę i zwłaszcza na dół a tego jednak zabrakło. Joshua pokazał że niestety brakuje mu czasem tej agresji, która cechuje wielkich bokserskich mistrzów, tej brutalności, czasem nawet fauli, coś co ma Fury, coś co miał Holyfield i wielu innych mistrzów. Joshua jest po prostu za grzeczny, za miły i uśmiechnięty, zaś agresja i chęć do walki skończyła mu się chyba po wygranej walce z Kliczko – potem już nie miał tej motywacji i ognia. Za Joshuą stoi potężny promotor, a nie oszukujmy się boks zawodowy to jednak w dużej mierze biznes. Wielokrotnie przekonaliśmy się również w wadze ciężkiej , że nie zawsze lepszy w ringu zawodnik wygrywa, zwłaszcza gdy nie nokautuje lub nie posyła swojego rywala na deski. Kiedy wspominam walki np. Walujewa promowanego przez Papę Sauerlanda, to od razu widzę walkę z Holyfieldem, której nie miał prawa Walujew wygrać, obie walki z Ruizem gdzie również nie był lepszy, a następnie walkę z Davidem Haye, która była dużo bardziej wyrównana niż wcześniej wspomniane, ale po niej Sauerland stawał się współpromotorem Hayemakera i okazja na duże pieniądze, wynikające z promowania dużo bardziej medialnego i efektownie walczącego Brytyjczyka, zrobiła swoje i myślę, że miała znaczenie, że sędziowie tym razem spojrzeli na pojedynek Walujewa tak a nie inaczej.

Dlatego cieszę się że tydzień temu zwyciężył sport i w oczach sędziów wygrał zawodnik, który był po prostu z przekroju całej walki lepszy i o ile na siłę można było wyliczyć tę walkę na Joshue (ale na pewno, nie punktując 12 rundę dla niego ) to byłoby to po prostu nie w porządku.

Leave a Reply