Głowacki – Briedis: Dowody na dyskwalifikację

Skandal, złodziejstwo, kompromitacja. To co stało się minionego już wieczoru na gospodarskim ringu w Rydze przejdzie do historii boksu i zapisze się na jego czarnych kartach. Sędziowie wraz z organizatorami dali pokaz maksymalnego zlekceważenia swoich obowiązków. W oczekiwaniu na protest złożony przez polską ekipę, podajemy powody, przez które zgodnie z przepisami walka Głowacki – Briedis powinna się zakończyć przez dyskwalifikację Łotysza.

Do tych powodów wcale nie należy chamski cios łokciem, który wymierzył policjant naszemu zawodnikowi. Sędzia miał prawo zakończyć pojedynek, jednak przepisy nie obligowały go do tego. Jego słowa do Głowackiego „Get up” to co prawda skandal, ale jeszcze nie powód, by nie mógł się obronić. Na marginesie dodajmy, że w walce Tabiti – Dorticos, gdy ten pierwszy otrzymał z pozoru niegroźny cios poniżej pasa dostał kilka minut na dojście do siebie. Działo się to w tej samej hali dosłownie pół godziny wcześniej.

Powody, które powinny zakończyć się dyskwalifikacją nastąpiły w drugiej rundzie. Należy je rozpatrywać dwutorowo. Po pierwsze: wybrzmiał gong, Briedis trafił mocno już naruszonego łokciem Głowackiego i szarżował po gongu, zadając ciosy. Jeśli runda się zakończyła, sprawa jest jasna. Dyskwalifikacja. Sędzia jednak kontynuował pojedynek, zajmijmy się więc drugim powodem. Jeśli uznamy tezę, że walka nadal trwa – również powinna zakończyć się wynikiem DQ. Dlaczego? Otóż do ringu wskoczył sekundant Briedisa (zapewne obawiając się jego ataków po gongu). W ringu poza pięściarzami i sędzią w trakcie rundy nie może przebywać nikt z teamów zawodników. Każde wtargnięcie na ring powoduje przerwanie walki i zwycięstwo przeciwnika. W tym wypadku powinien nim zostać ogłoszony Głowacki.

Cały czas mając w głowie masę emocji, nie mogąc pogodzić się ze złodziejskim werdyktem liczę na skuteczność protestu. Pamiętam jednak jeszcze o jednym – zdrowie, które w chamski i niedozwolony przepisami boksu sposób zostało odebrane Główce to również wysoka cena.

Tomasz Nowak/wringu.net

Dodaj komentarz