Głowacki na deskach, ale wygrywa z Radczenko

Krzysztof Głowacki w oczach wielu rozczarował na wczorajszej gali w Nysie. Były czempion WBO wygrał po ośmiu rundach walkę z Siergiejem Radczenko, ale w połowie walki był w ogromnych opałach. W piątej odsłonie Radczenko najpierw trafił Polaka w wejściu w półdystans, po czym „Główka” padł na matę. Sędzia uznał, że upadek nie był po ciosie i nie rozpoczął liczenia. Głowacki, który mógł być naruszony został natychmiast zaatakowany przez rywala, który po serii uderzeń znów posłał Głowackiego na deski. Tym razem sędzia wyliczył Polaka. Radczenko nastawił się na nokaut, poszedł na otwartą wymianę z Głowackim i tam sam nadział się na sierpy. To skutecznie ostudziło Ukraińca, który do końca walki szukał czasówki.

Głowacki od tej rundy boksował mądrzej i uważniej w obronie. Dobrze pracował też cios prosty Polaka, jednak nawet wtedy „Główka” nadziewał się na nękający go prawy prosty. Ostatecznie werdykt brzmiał 77-74 u wszystkich trzech sędziów na korzyść Głowackiego.

Życzymy „Główce” szybkiego powortu na ring, braku rdzy i skupienia się wyłącznie na boksie, jeśli chce odzyskać pas.

Dodaj komentarz