Gołowkin – Canelo II. Rewanż z wieloma niewiadomymi

16 września 2017 roku przyniósł fanom długo oczekiwaną walkę na szczycie kategorii średniej. Giennadij Gołowkin i Saul Canelo Alvarez dali niesamowite show. Boks na najwyższym światowym poziomie. Pojedynek zakończył się remisem. Remisem dodajmy dość kontrowersyjnym. Punktacja Adelaide Byrd 118-110 na korzyść Meksykanina była jawną kpiną z zasad boksu. Nieliczne głosy dawały zwycięstwo Meksykaninowi, jednakże dominowała opinia, że to Kazach był lepszy. Osobiście, rok od tego wydarzenia, oglądając walkę wielokrotnie, nie mam wątpliwości. To GGG powinien zejść z ringu jako zwycięzca, a o remisie nie ma mowy. W sobotę, 15 września dojdzie do wielkiego rewanżu. Rewanżu, przed którym możemy zadać sobie bardzo wiele pytań. Będą to zarówno pytania o stronę sportową pojedynku, jak również o otoczkę promotorsko – polityczną, która nie pozwala spokojnie skupić się jedynie na walce.

Gołowkin w drugim pojedynku postawi na sprawdzoną broń. Jab, jab i jeszcze raz jab. Musi jednak dołożyć więcej ciosów na korpus, których brakowało jesienią ubiegłego roku. Kazach skupiał się na twarzy rywala, który potrafił unikami rotacyjnymi przepuścić sporą ilość ciosów. „Body punche” to z pewnością element, który może przechylić szalę zdecydowanie na stronę Kazacha. Alvarez postawi na wsteczny bieg. Potrafił celnie karcić z kontry przeciwnika, trafiał zarówno sierpami jak i podbródkami. Ciekawe za to, czy będzie bardziej aktywny i więcej czasu spędzi wymieniając ciosy z rywalem, czy unikając otwartej walki. Nie ma co się oszukiwać, Canelo i jego team z pewnością zdają sobie sprawę, że sędziowie będą po jego stronie. Ryzyko w jego wykonaniu będzie co najwyżej wkalkulowane. Wie, że równe rundy trafią na jego konto. Czy to wystarczający powód, by nie wchodzić zbyt często w konfrontację ze świetnie skracającym ring rywalem? Przekonamy się w sobotnią noc.

Pierwszy, świetny pojedynek został przysłoniony przez sędziowanie. Wydawało się, że szybki rewanż wyjaśni, kto jest lepszy i smród po punktacji Adelaide Byrd zaniknie. Jednak klika miesięcy po walce na Meksykanina spadły poważne zarzuty. Zakażona wołowina, lub jak kto woli doping spowodowały  sześciomiesięczną dyskwalifikację, a także dywagacje na temat formy Alvareza z pierwszej walki. Wielu kibiców pytało wprost: czy ta sama wołowinka nie była jedzona przed pierwszym pojedynkiem? Wspomniałem w pierwszym akapicie, że walka oprócz sportowego będzie miała wymiar promotorsko – polityczny. Możemy być tego pewni znając reakcje możnych świata boksu na doping wykryty u Canelo. WBC, promotorzy i wszyscy, którzy zarabiali na występach ryżego chłopca zgodnie przyznali, że nie jest on winny, gdy spaceruje powietrze się oczyszcza a kwiaty kwitną zaś wszyscy, którzy twierdzą inaczej chcą źle dla boksu. Jak to mówi słynny Siara: nie chcieli urżnąć kurze złotych jaj.

Giennadij Gołowkin jest przed pojedynkiem szczególnie zmotywowany. Jego forma w pierwszym pojedynku nie była najwyższa w karierze, co zauważyło wielu fachowców. Ludzie z obozu również po cichu mówili, że nie wszystko poszło idealnie. Tym razem jednak Kazach ma przygotować najlepszą możliwą formę fizyczną. Wie, że przeciw sobie ma nie tylko Meksykanina, ale także całą machinę promocyjno – telewizyjną. Jest jednak jednym z najwybitniejszych średnich w historii i ma wszelkie argumenty by wbrew przeciwnościom odnieść zwycięstwo. Nie mam wątpliwości, że w sobotę wrzuci Canelo po raz kolejny na głęboką wodę. Nawet głębszą niż w rewanżu.

Szczerze kibicuję Gołowkinowi, nie będę tego ukrywał. Zbyt wiele czynników nie pozwala mi twierdzić, że Canelo walczy uczciwie. Wpadka dopingowa to bardzo duża rysa na wizerunku. Po rewanżu, w przypadku gdyby zwyciężył Meksykanin od razu pojawiłoby się pytanie, czy aby na pewno był czysty?

Czego więc możemy sobie życzyć przed rewanżem? Czy jesteście fanami GGG, czy Canelo pewnie wszyscy chcecie jednego. By poziom walki nie odbiegał od pierwszego starcia, a nawet je przebił. Oby tylko za poziomem poszło sędziowanie, a kontrole antydopingowe były realizowane rzetelnie.

Transmisja z gali w sobotnią noc w TVP Sport.

 

komentarz: Tomasz Nowak

zdjęcie: facebook

Dodaj komentarz