Janusz Pindera: Znów liczymy na cud

janusz pinderaWielu znanych polskich pięściarzy twierdzi, że Krzysztof Głowacki jest w stanie pokonać Marco Hucka i odebrać mu w najbliższy piątek tytuł mistrza świata organizacji WBO w wadze junior ciężkiej. Nie można tego wykluczyć, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest niewielkie. Takimi słowami rozpoczyna swoje rozważania na temat pojedynku Huck – Głowacki ceniony ekspert Janusz Pindera.

Dodajmy od razu, że wśród tych, którzy wierzą w zwycięstwo „Główki” są jego koledzy, między innymi Artur Szpilka, który wystąpi na tej samej gali w Newark, oraz Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, były mistrz świata tej kategorii i sparingpartner Głowackiego przed walką z Huckiem. Na Polaka stawia również Michał Cieślak, utalentowany pięściarz tej wagi, który też pomagał mu podczas przygotowań.Znany i ceniony trener Andrzej Gmitruk również nie odmawia szans pretendentowi, a inny z kolegów Głowackiego, Maciej Miszkiń nakreśla nawet plan tego pojedynku i uważa, że „Główka” powinien na ringu w Prudential Center doprowadzić do bójki i w niej okazać wyższość.

 Od dawna wiem, że kolegów i trenerów, którzy mają związek z walczącym zawodnikiem nie ma sensu słuchać, bo zawsze będą jego szanse oceniać bardzo wysoko. Ale w tym przypadku jest pewien problem, bo te oceny słyszę od dawna. O tym jaki to „Główka” jest twardy, jak mocno bije, jaki jest niewygodny. A on sam zawsze spokojny, wyciszony, na drugim planie, gdy inni byli w centrum uwagi. No i wreszcie dostał wielką szansę. Jak się odnajdzie w nowej dla siebie sytuacji?

Ma 29 lat, 24 wygrane walki na koncie, w tym 15 przed czasem. Jeszcze nie przegrał, ale z nikim takim jak Huck nie miał okazji się zmierzyć. Walczy z odwrotnej pozycji, potrafi uderzyć prawą, tą teoretycznie słabszą ręką, jest dość szybki, umie obniżyć pozycję.

Jakie ma więc szansę w starciu z Huckiem, który 13 razy bronił skutecznie mistrzowskiego tytułu? Na pewno nie będzie faworytem, rywal jest silniejszy, zdecydowanie bardziej doświadczony. I z całą pewnością wytrzyma ten pojedynek psychicznie. A Głowacki? Tego nikt nie wie. Presja będzie ogromna. Do Prudential Center w Newark przyjdzie kilka tysięcy Polaków, którzy będą gorąco go dopingowali. To będzie prawdziwie polski wieczór, bo oprócz „Główki” zobaczymy tam jeszcze Szpilkę, Kamila Łaszczyka i Macieja Sulęckiego. A w głównej walce dobrze znanego naszej publiczności Steve’a Cunninghama, który zmierzy się z Antonio Tarverem.

Kto wie, może Głowacki też stoczy walkę życia i pokona faworyzowanego Hucka, choć realnie oceniając ich dotychczasowe dokonania, graniczyłoby to z cudem. Nie wiemy tylko, w jakiej formie będzie mistrz WBO. Od roku nie walczył, wyjechał do USA, ma nowego trenera. Tym razem nie będzie miał za sobą swojej publiczności i sędziów, którzy łaskawie ocenią jego słabszą dyspozycję, jak wcześniej bywało. Bośniak z niemieckim paszportem ma gorącą krew, lubi się bić i bez Ulli Wegnera w narożniku, który trzymał go na „krótkiej smyczy” może za bardzo chcieć pokazać jakim to jest kozakiem. A wtedy dużo się może zdarzyć.

cały tekst Janusza Pindery na polsatsport.pl

źródło:Janusz Pindera/polsatsport.pl

Leave a Reply