Jeszcze słowo o Cotto…

Minionej nocy w nowojorskiej Madison Square Garden, z ringiem żegnał się Miguel Cotto, 4 krotny mistrz świata w boksie zawodowym. Rywalem był Sadam Ali, który miał być łatwym rywalem na zakończenie kariery. Niestety dla Cotto, młodszy pięściarz wyszedł świetnie przygotowany do tego pojedynku i wcale nie przypominał siebie z walki z Vargasem.

Tym razem Ali nie był statyczny, tylko ruchliwy. Starał się wywierać presję na Cotto, co okazało się dobrą taktyką. Czego zabrakło mi u Sadama Aliego, to stałe tempo walki. Ali przyspieszał, ale tylko na chwilkę, a potem znów był statyczny w ringu, wtedy Miguel Cotto dochodził do siebie. Pojedynek był wyrównany i obaj mieli swoje dobre chwile.
Punktacja myślę, że idealnie odzwierciedla obraz pojedynku i minimalnie lepszy był Sadam Ali. Osobiście byłem zaskoczony przebiegiem pojedynku, gdyż po ostatnich walkach myślałem, że Miguel Cotto jest jak wino, im starszy tym lepszy. Niestety jednak, każdego pięściarza kiedyś dopadnie wiek i wczoraj mogliśmy to dostrzec w boksie “Junito”.
Zabrakło pressingu, który zawsze lubił wywierać na rywalach, pokazała to chociażby walka z Floydem Mayweatherem Jr. Co do samego Miguela Cotto to jestem pewny, że niedługo znajdzie się w galerii sław boksu. Portorykańczyk wychodził do ringu zawsze świetnie przygotowany, w ringu zostawiał serce, nawet kiedy nie był faworytem i wiedział, że nie wygra, to i tak starał się ugrać jak najwięcej w walce i znów posłużę się tutaj pojedynkiem z Mayweatherem. Kiedy był faworytem, to nie lekceważył swoich rywali, mogliśmy to dostrzec fenomelnej postawie w pojedynku z Danielem Gealem.

Coś w boksie się kończy, niestety czasy braci Kliczko, Miguela Cotto, Floyda Mayweathera Jr., Mannyego Pacquiao dobiegają końca. Kiedy kończy się pewna era, to zaczyna się nowa i mam nadzieję, że nowe pokolenie boksu, które tworzy Errol Spence Jr., Anthony Joshua, Canelo Alvarez, bracia Charlo i wielu innych dadzą choć odrobinę emocji, które dawał w swoich pojedynkach Miguel Cotto!
Żegnaj Miguel i życzę Tobie miłego spędzania czasu ze swoją rodziną na sportowej emeryturze.

Autor: Radosław Laudański/wRingu.net

Dodaj komentarz