Josh Taylor wygrywa z pomocą sędziów

Miała być łatwa przeprawa a jedna Jack Catterall (26-1, 13 KO) napsuł sporo krwi faworyzowanemu Joshowi Taylorowi (19-0, 13 KO) i zdecydowanie nie zasłużył na przegraną we wczorajszej walce. Zasadniczo nie powinniśmy się wstydzić określenia. Gospodarz wygrał wałkiem.

Taylor wypadł fatalnie. Był niecelny, wolniejszy, słabszy. Nam korzyść Szkota działało doświadczenie i lepsze wyszkolenie, ale Catterall był do walki przygotowany perfekcyjnie i skutecznie niwelował atuty mistrza. Sam pojedynek obfitował w klincze i nie był widowiskiem ciekawym dla kibiców. W trakcie walki obaj tracili punkty za faule. Największą sensacją zapachniało w 8 starciu, w którym obrońca pasów wylądował na deskach. Catterall niestety w końcowych rundach opadł nieco z sił i pozwolił Szkotowi na odrobienie strat. Po pełnych 12 rundach sprawa była jeszcze otwarta. Ostetcznie sędziowie wskazali: 114-111, 113-112 na Taylora oraz 113-112 na Catteralla. Werdykt jednak jak już pisalismy wcześniej był mocno gospodarski, nawet mimo tego, że obaj mieli swoje momenty i walka była wyrównana. Dzięki wygranej Taylor zachował pasy WBC, WBA, IBF oraz WBO wagi super lekkiej.

Istnieje pewien mit na temat walk mistrzowskich, że mistrza trzeba pokonać wyraźnie. I wydaje się, że z takiego założenia wyszli sędziowie. Szkoda, że nadal nie przyjęła się zasada, zgodnie z którą mistrz musi wyraźnie obronić pas, żeby pokazać, że na niego zasługuje.

Leave a Reply