Karuzela nazwisk w wadze Cruiser

Karuzela nazwisk w wadze Cruiser kręci się już na dobre. W ostatnim czasie byliśmy świadkami wielu rozstrzygnięć w starciach na szczycie, które dały sporo odpowiedzi. Na plecach absolutnej czołówki czuć coraz żywszy oddech „młodych wilków”, którzy wspinają się w rankingach, żeby ostatecznie dostać swoją wymarzoną szansę. W ostatnim roku również kariera kilku naszych rodaków w tej kategorii nabrała znacznego rozpędu i tylko od nich samych zależy gdzie się zakończy. W każdym razie po każdej dołożonej przez nich cegiełce w postaci kolejnych wygranych walk, apetyty rosną w ogromnym tempie.

Naszym najwyżej notowanym zawodnikiem w wadze cruiser pozostaje Krzysztof Głowacki. Ciężko ocenić do czego aktualnie zdolny jest jeszcze nasz były champion. W  jego ostatnich walkach z Serheyi’em Radchenko czy Santanderem Silgado próżno szukać blasku, którym oślepiał w czasach swojej nie tak dawnej chwały. Nie da się ukryć, że „Główce” do swojej najwyższej formy ciągle sporo brakuje. Natomiast ma on coś czego nie można kupić za pieniądze. To właśnie to coś pozwoliło na przetrzymanie jednych z trudniejszych momentów w karierze jak np. napór Marco Huck’a. Klasa ostatnich jego rywali również zostawia sporo do życzenia więc najwyższa pora na kolejny skok o „półkę wyżej”. Sporo mówi się o ewentualnym starciu z Denisem Lebedev’em, którego jestem ogromnym zwolennikiem. Rosyjskiej legendy nikomu nie trzeba przedstawiać. Zdaje się być on w podobnym położeniu, jeśli chodzi o rozwój swojej kariery co Głowacki. Kiedy więc jak nie teraz byłby lepszy moment na takie starcie? Oczywiście takie rozwiązanie wiąże się z ogromnym ryzykiem, niemniej jednak właśnie z takim rywalem Głowacki ugrałby więcej niż po pięciu starciach z „przeciętniakami”, nawet jeśli przegra. Głowacki też jest zawodnikiem, którego nikomu nie trzeba przedstawiać więc chuchanie na rekord zdaje się być w tym przypadku bezpodstawne.

Wielkimi krokami zbliża się starcie w finale turnieju WBSS: Ołeksandr Usyk – Murat Gassijew. Pierwotnie do walki miało dojść w maju w Arabii Saudyjskiej, jednak Ukrainiec zgłosił kontuzję łokcia. Oprócz wygrania prestiżowego turnieju stawką pozostają 4 pasy mistrzowskie.  Po dwa na „łebka”. Usyk dzierży tytuły federacji WBC i WBO natomiast Gassijew WBA i IBF. Prawdopodobnym jest, że hitowe starcie odbędzie się w Rosji, chociaż Ukrainiec otwarcie taki wybór bojkotuje. Obydwaj Panowie coraz poważniej rozważają przenosiny do wagi ciężkiej co jest kolejnym smaczkiem tej historii, a kolejka po ewentualny wakat rozciąga się każdego dnia.

Krzysztof Włodarczyk udanie wrócił z dalekiej podróży, chociaż wielu sądziło, że Gassijew na dobre wybił mu z głowy boks. Zwycięstwo z Olanrewaju Durodolą to kolejny dowód na to, że „Diablo” wciąż ma w sobie tą iskrę. Po wygranej z A.Gadajewem przyszła pora na dużo trudniejszy test jakim był Nigeryjczyk. Dla Durodoli też była to walka „o wszystko” żeby odbudować się po porażce z Maksymem Vlasowem, więc o brak motywacji ciężko go posądzać. O aspiracje mistrzowskie w tej chwili raczej Krzyśka nie podejrzewam. On sam zresztą zdaje sobie sprawę, z tego że z wiekiem jeszcze nikt nie wygrał. Natomiast wielokrotnie ten zawodnik udowadniał swoją solidność przez co z pewnością stać go jeszcze na kilka ciekawych wyzwań w karierze.

Polecam także rzucić okiem na poczynania prospekta- Lawrence’a Okolie. Brytyjczykowi w karierze pomaga nie kto inny jak sam Anthony Joshua. Kilka dni temu zdobył on swój dziewiąty skalp wygrywając przez najefektowniejszy jak do tej pory nokaut z L. Watkinsem. 25- letni zawodnik dysponuje ogromnym potencjałem i potężną prawą ręką. Nie mam wątpliwości, że po jeszcze kilku pojedynkach głośno zapuka do ścisłej światowej czołówki jeśli nic dramatycznego po drodze się nie wydarzy.

Jeśli chodzi o nasze podwórko to Adam Balski i Michał Cieślak także mają wszelkie „papiery”, aby sporo namieszać. Adam w ostatniej wygranej na punkty walce z Denisem Grachev’em zaprezentował bardzo dobry boks. W swoim przedostatnim wyzwaniu wygrał z Demetriusem Banksem oraz…. z własną szczęką, która od pierwszych rund jak się później okazał była złamana. Mimo, iż P. Skrzecz wypowiadał się, że zawodnik tej klasy powinien umieć zakończyć tamten pojedynek jednym ciosem i kiedy będzie chciał, to wg. mnie walka na pełnym dystansie z taką dysfunkcją to nie mały wyczyn. Cieślak natomiast ostatnio pewnie wyjaśnił S.Radchenkę w Legionowie. Mimo, że oponent postawił opór „Główce” to z Michałem nie miał absolutnie żadnych argumentów. Cieślak w tej chwili przygotowuje się do walki 16 czerwca na warszawskim Torwarze. Przeciwnik nie jest jeszcze znany. Żywimy nadzieję, że występy ich obojga przyniosą polskim kibicom jeszcze wiele radości.

 

Konrad Zieliński/wringu.net

 

 

 

Dodaj komentarz