Kliczko vs. Joshua niczym złota era lat 90-tych!

Co to była za noc! Wypełniony po brzegi stadion Wembley uświadczył wczoraj magii boksu rodem z lat 90-tych. Anthony Joshua i Władimir Kliczko dali z siebie wszystko, a my dostaliśmy  najlepszy zestaw: Długą walkę, nokdauny, mocne i czyste ciosy okraszone nokautem na koniec pojedynku.

Widziałem sporo walk, takie które przeszły do historii i takie, które zawiodły po całości (Mayweather – Pacquiao). Wczorajsze wydarzenie z Londynu będzie wspominane latami. Wszak spotkało się dwóch wspaniałych mistrzów wagi ciężkiej. Wreszcie nie było kalkulacji, dreptania, badania się przez dwanaście rund. Tu niemal od początku czuć było wiszący dramat i tak oto, w rundzie piątej mieliśmy pierwszy nokdaun. Młody wilk Joshua nie dokończył jednak roboty, bo doświadczony mistrz odpowiedział atakiem. Szósta runda to pierwsze deski Joshuy na zawodowym ringu. „Stary” mistrz pokazał dlaczego to on na tak długo zdominował królewską kategorię wagową. Jego markowy prawy prosty zranił Anglika i posłał na matę. Joshua przetrwał to jak prawdziwy mistrz i również odpowiedział atakiem. Zwroty akcji miały tu miejsce co chwile, a rundy piąta i szósta to chyba najlepsze, jakie widziałem od wielu lat w wadze ciężkiej! Nareszcie mocne ciosy, zero kalkulacji, charakter i dramat w jednym! To były złote lata 90-te wagi ciężkiej, proszę państwa. Na chwilę wróciła dawna magia „Iron Mike’a” Riddicka Bowe, Lennoxa Lewisa i Evander Holyfielda (i wielu innych z tamtej ery).

Sądziłem, że im dłużej będzie trwała walka, tym większe szanse Władimira. To jednak Joshua zachował więcej sił w końcówce i gdy przycisnął Kliczkę na finiszu, ten uległ naporowi. Wybornie bity krótki podbródkowy skruszył Ukraińca. Co ciekawe, Kliczko dał się zaskoczyć ciosem w klinczu, co zwykle było jego specjalnością.

Jeszcze jedno w temacie Kliczki: w tej formie z wczoraj prezentował się świetnie.  41 lat, tyle ringowych wojen, widział i zdobył w boksie wszystko, co było do zgarnięcia, a i tak wykrzesał z siebie jeszcze raz dawnego Władimira. Trochę żal mi „starego” mistrza i dziękuję mu za emocje przez te wszystkie lata, ale pewna era chyba dobiegła końca. Nie jestem pewien, czy Władimir odejdzie na dobre z boksu, szczególnie patrząc, jak przygotował się do walki. Z taką formą mógłby skończyć jeszcze niejednego ciężkiego, tylko czy on musi to robić? Dla mnie ta legenda na zawsze pozostanie ikoną swojej ery, która do spółki z bratem królowała latami w swojej wadze. Z drugiej strony mamy nowego czempiona. Nie byłem fanem jego talentu, zawsze brakowało mi weryfikacji. Wczorajszy test Joshua zdał na 4+. Anglik buduje własną legendę, a wygrana z Kliczko to jego najcenniejszy skalp. 27-latek zawiesił sobie poprzeczkę tak wysoko, że kolejne obrony z mniej rozpoznawalnymi rywalami będą z pewnością krytykowane. Co ciekawe, w wadze ciężkiej mamy jeszcze mistrza WBC i WBO (Joshua ma WBA i IBF), którzy rozlokowani są po zupełnie innych zakątkach świata. Joseph Parker obronę pasa stoczy w Nowej Zelandii, a Deontay Wilder bije się w USA. Trudno powiedzieć, czy team Anglika będzie dążył do natychmiastowej unifikacji, zważywszy, że zrobienie walki z Amerykaninem może być trudną sztuką. Nie sądzę, też, aby Parker chętnie wybrał się z pasem na Wyspy Brytyjskie. Poczekamy, zobaczymy. Tymczasem szacunek dla obydwu gladiatorów z Wembley, dzięki nim znów byliśmy w złotych czasach boksu zawodowego.

Jedna myśl na temat “Kliczko vs. Joshua niczym złota era lat 90-tych!

  1. Zdjęcie robi ogromne wrażenie – coś wspaniałego.

    To samo można powiedzieć było o tej walce. Świetna otoczka, świetny pojedynek. Dramaturgia. Podobała mi się postawa Joshuy, w którym widać tego agresywnego pięściarza. Te zrywy w 6 i 11 rundzie pokazują jakim jest twardzielem. Pierwszy zryw kosztował go bardzo dużo kondycji, ale przetrwał, mądrze się zregenerował i przepuścił kolejny szturm. Prawdziwy killer.

    Tego zabrakło trochę Kliczce, który miał rywala w opałach i uważam, że zrobił trochę za mało by go wykończyć. Na pewno ciosy, które przyjął parę minut wcześniej nie pozwalały mu na większą agresję, bo obawiał się by czegoś znów nie wyłapać. Tu widać tę różnicę pięściarskich charakterów.

    Nie mniej obu należą się wielkie brawa. Czy chciałbym rewanżu? Nie wiem, raczej nie. Sądzę, że Joshua w nim byłby jeszcze lepszy. Zdobył to niezwykle cenne doświadczenie.

    Mówiłem to już wcześniej, że w AJ wypatruje olbrzymiego talentu. Potwierdził to. Jest dla mnie faworytem z każdym z pięściarzy dziś boksujących. Jednak bardzo chciałbym zobaczyć go z Wilderem, Parkerem i Furym w formie.

Leave a Reply