Kowaliow i Makabu zwyciężają. Wspaniała gala w Rosji

Siergiej Kowaliow z problemami, ale zwyciężył nad Anthony’m Yarde podczas gali w Czeliabińsku. W walce wieczoru wygrana Rosjanina stała kilkukrotnie pod znakiem zapytania. Rosjanin z początku nie wiedział jak dobrać się do mobilnego Brytyjczyka, jednak z czasem walka przybrała bardziej bezpośredni obraz.

W drugiej połowie walki Yarde miał już przeciwnika na widelcu, Kowaliow chwiał się po celnych sierpach, jednak jakimś cudem dotrwał do gongu. W przerwie usłyszał w narożniku, że jeżeli odda jeszcze jedną rundę w takim stylu, do walka zostanie poddana. „Kruszer” wyszedł odmieniony na ostatnie odsłony i stłamsił wyczerpanego atakiem Yarde. Rosjanin zastopował pretendenta lewym prostym, który wydawał się już tylko dokończeniem dzieła zniszczenia. Po nokaucie Yarde dochodził do siebie kilka chwil na krzesełku.

Kowaliow obronił pas WBO w wadze półciężkiej.

W walce poprzedzającej starcie wieczoru pokazał się świetny Ilunga Makabu w starciu z Alekseiem Papinem. Pochodzący z Kongo, a mieszkający w RPA Makabu wyszedł pewny siebie i już na początku dążył do dominacji. Papin, jak okazało się, nie był jeszcze gotowy na rywala klasy Makabu, szedł cios za cios do samego końca. Makabu kilka razy nadział się na ataki gospodarza, jednak ogrywał go ogólnie wyższą kulturą pięściarską, różnicując płaszczyznę ciosów oraz błyskawiczne zmiany ustawienie na nogach. Rosjanin znalazł się dwukrotnie na deskach, ale tylko raz był liczony.

Ostatecznie walka dotrwała do dwunastej rundy. Sędziowie wskazali Makabu wygranym punktacją 114-114 i dwa razy 115-113, co w ogóle nie oddaje wizerunku walki. Widać sędziowie szli po „wałek” punktowy, jednak na szczęście dla Kongijczyka, uratował go nokdaun na rywalu w końcówce walki.

Dodaj komentarz