Król Fury wciąż na tronie(highlight)

Tyson Fury (32-0-1, 23 KO) nie pozostawił złudzeń co do tego, kto jest najlepszym zawodnikiem wagi ciężkiej. Obrońca pasa WBC skutecznie rozmontował Dilliana Whyte’a (28-3, 19 KO), który od blisko trzech lat pozostawał pretendentem do tytułu.

Pojedynek rozpoczął się spokojnie, ale już od pierwszego gongu było widać, że Whyte walczy w sposób nerwowy i nieco spięty. Fury w swoim stylu atakował długimi prostymi bitymi z luzu. Mistrz świata bardzo szybko zauważył, że pod lewym łokciem pretendenta jest dużo miejsca i zaczął celować w tamto miejsce, co skutecznie studziło zamiary pretendenta. Od trzeciej rundy walka zrobiła się szarpana. Obaj często wpadali w klincz i nie szczędzili sobie przepychanek. Whyte złapał nieco lepszy rytm, ale nadal był deklasowany przez szybszego Tysona.

Koniec nadszedł pod koniec 6 rundy. Fury wyprowadził kombinację ciosów, po której huknął niespodziewanie prawym podbródkowym. Dokładnie w taki sam sposób jak wcześniej Joshu i Powietkin. I tak samo, jak w tamtych pojedynkach Whyte ciężko zwalił się na deski. Co prawda próbował się podnieść i kontynuować pojedynek, ale zrobił to jedynie z charakteru. Nogi odmówiły współpracy i sędzia przerwał pojedynek.

Była to zaledwie druga obrona pasa przez Brytyjczyka. Fury przed walką zapowiedział, że ma zamiar zakończyć karierę, ale jak wiemy takie deklaracje z jego ust, padają dość często. Zapewne dla ciekawego starcia stanie ponownie na ringu. Takiego jak walka z Usykiem o ile ten wcześniej ponownie upora się z Joshuą. To starcie planowane jest na koniec lipca. I miejmy nadzieję, że pod koniec tego roku udałoby się zorganizować starcie o wszystkie cztery pasy mistrzowskie wagi ciężkiej.

Poniżej znajdziecie highlight z wczorajszego starcia:

Leave a Reply