Kubrat Pulew zagrozi Anthony’emu Joshule?

Po przeciągających się wątpliwościach Władimira Kliczki oraz różnych medialnych wrzutkach, poznaliśmy wreszcie nazwisko kolejnego rywala Anthony’ego Joshuy (19-0, 19 KO). 28 października na Millennium Stadium w Cardiff to Kubrat Pulew (25-1, 13 KO) postara się zabrać dwa mistrzowskie pasy – IBF oraz WBA – Anglikowi. Co prawda, samo zestawienie jest trochę wymuszone (Bułgar jest obowiązkowym pretendentem IBF), jednak główne pytanie jakie nasuwa się na myśl o tym starciu brzmi – czy ma ono jakikolwiek sportowy sens?

Wszelkie banały pod postacią „to waga ciężka, tutaj jeden cios może…” zostawmy fachowcom z teleodbiorników i promotorom pompujących walki swoich podopiecznych. Po sprawdzianie na tym najwyższym, mistrzowskim poziomie z ostatniej walki – notabene zdanym na solidną piątkę – Joshua słusznie zdobył miano najlepszego pięściarza królewskiej dywizji. Anthony odświeżył wagę ciężką przebojowo kasując mistrzowskie zaplecze, a zwłaszcza przyjmując uczciwą strategię, czyli nie bawiąc się w nabijanie rekordu. Pulew jest dobrym i śliskim zawodnikiem, jednak w moim odczuciu nie jest w stanie przeskoczyć tej najwyższej bariery i zagościć wśród ścisłej czołówki ciężkich. Miałem nadzieję, że ten etap już Joshua zostawił za sobą, jednak brutalne prawa mistrza czasami ciążą – niestety pod obowiązkiem toczenia takich walk. Chcesz bronić tytułów, musisz kasować pretendentów, którzy doczołgali się do pozycji „mandatory”. 36-letni Bułgar po zderzeniu z tirem (ciężki nokaut od młodszego z braci Kliczko) zdążył obić kilku bokserskich „leszczów” (Arias, Harris), emerytów (Peter, Johnson) oraz męczył się z Dereckiem Chisorą, któremu – nie ma co ukrywać – trochę brakuje do czołówki ciężkich.

Doprawdy trudno poważnie traktować zapowiedzi Puleva, iż stanie naprzeciw Anglika i zacznie wymieniać ciosy, czy inne buńczuczne zapowiedzi pokroju: „Gdy wyjdę na ring, on będzie bez szans”. Jestem skory bardziej uwierzyć słowom mistrza: „Zamierzam dać kibicom spektakularny wieczór”. Uwierzyć dosłownie. Zapewne supergwiazda Brytyjczyków zdoła przyciągnąć ponad 70 tysięcy kibiców na stadion, odwdzięczy się pięknym nokautem i przejdzie do poważnych walk o kolejne trofea (być może ze zwycięzcą walki Ortiz-Wilder, Fury-Parker itd.) Oby!

Dodaj komentarz