Maciej Sulęcki z dużymi szansami na mistrzostwo świata!

Wczoraj z zaciekawieniem wstałem w nocy na pojedynek Macieja Sulęckiego z Gabrielem Rosado. Byłem ciekawy, jak „Striczu” poradzi sobie w ringu, w swojej pierwszej walce, po śmierci trenera Andrzeja Gmitruka.

W początkowej fazie pojedynku zaskoczyłem się na plus, gdyż Gabriel Rosado raczej nie pada na deski po pojedynczych ciosach, a tu niespodzianka i w pierwszej rundzie, pięściarz z Filadelfii padł po prawym sierpowym Polaka.

W trzeciej rundzie wydawało się, że Rosado może postawić trudne warunki w tej walce, gdyż zaczął trafiać prawymi kontrami. Przez późniejsze rundy zapomnieliśmy o atutach Rosado, gdyż Maciek kontrolował w sposób bardzo wyraźny pojedynek, a różnicę robił lewy prosty, który funkcjonował w sposób perfekcyjny we wczorajszym pojedynku.

W ósmej rundzie po kombinacji, lewy sierpowy-prawy prosty, Rosado znów zapoznał się z deskami ringu.

W końcówce dziewiątej rundy, Polak dał się zaskoczył i został trafiony lewym sierpowym i nieoczekiwanie padł na deski i do końca pojedynku walczył o przetrwanie.

W studio TVP Sport po walce słusznie Ewa Piątkowska powiedziała, że „Striczu” musi popracować z trenerem Wilczewskim nad tym, że kiedy dochodzi zmęczenie, to Maciek traci koncentracje w ringu i daje się zaskoczyć swojemu rywalowi.

Mógłbym mówić o tym, że był to przypadek i Sulęcki poczuł się zbyt pewnie w końcowej fazie pojedynku, gdyż jego dominacja nie wskazywała na to, że Rosado coś jeszcze zdziała w tym pojedynku, ale takie coś nie zdażyło się po raz pierwszy. Podoba sytuacja miała miejsce w pojedynkach z Jackiem Culkayem i Danielem Jacobsem. Jeśli nie uda się wyeliminować tego błędu, to kiedyś może się to skończyć porażką Polaka.

W mojej opinii boks Sulęckiego wyglądał wczoraj bardzo dobrze, i swoją szybkością, techniką, oraz skutecznym lewym prostym pokazał, że może być groźny zarówno dla Andrade, jak i dla Gołowkina i Canelo Alvareza.

Na pochwałę zasługuje trener Piotr Wilczewski, który udowodnił wielu hejterom, że może dobrze przygotować Maćka Sulęckiego do wielkich walk. Jestem już spokojny o współpracę obu panów, i wierzę że przyniesie ona wiele pozytywnych owoców, z których fani boksu w Polsce będą się cieszyć.

Po walce podopieczny Piotra Wilczewskiego, poinformował że w czerwcu będzie walczył z Demetriusem Andrade o pas mistrza świata WBO w wadze średniej. Andrade łatwym rywalem nie będzie, ale jeśli „Striczu” będzie boksował tak jak przez 8 rund z Rosado, to powinien przynajmniej dać bardzo dobry pojedynek, a w mojej opinii szansa na zwycięstwo jest bardzo duża. Trzeba uważać na koncentracje pod koniec pojedynku, i w walce mistrzowskiej jest to kluczowe.

foto: Matchroom Boxing

autor: Radosław Laudański/wRingu.net

Dodaj komentarz