Mateusz Masternak dla wRINGu.net: Usyk to bardzo trudny rywal

mateusz masternakZapraszamy do przeczytania wywiadu, jakiego Mateusz Masternak udzielił redakcji wRINGu.net. Były mistrz Europy w wadze junior ciężkiej opowiada o współpracy z Andrzejem Gmitrukiem, najbliższych planach, a także analizuję walkę Krzysztofa Głowackiego z Oleksandrem Usykiem. „Master” wspomina także o polskich prospektach w swojej kategorii, oraz o dwóch Krzyśkach, z którymi chciałby się zmierzyć. Życzymy udanej lektury:

wRINGu.net: Mateusz, przyzwyczaiłeś nas w ostatnich latach do częstych występów (2014 – pięć starć, 2015 – cztery starcia). W tym roku walczyłeś tylko raz. Skąd taka zmiana?

Mateusz Masternak: To pytanie należy skierować do mojego obecnego promotora. Przez cały ten czas byłem w treningu, gotów byłem walczyć i regularnie wysyłałem zapytania do promotora o plany dotyczące walki. Jak widać bez efektów.

Co dalej? Do końca roku i kontraktu z Sauerlandem pozostały dwa miesiące. Otrzymałeś już jakiś konkret od promotora lub może… rozpatrujesz jakieś oferty z Polski i zagranicy?

Na to pytanie będę mógł odpowiedzieć po 31 grudnia, ponieważ dopiero wtedy będę mógł otrzymywać i rozpatrywać oferty oraz podejmować negocjacje.

Wróciłeś pod skrzydła Andrzeja Gmitruka. Wraz z trenerem macie zamiar skupić się na jakiś konkretnych elementach twojego boksu, coś zmienić, udoskonalić, może przywrócić?

Z Trenerem Gmitrukiem bardzo długo współpracowaliśmy, a więc doskonale wiemy, które elementy bardzo dobrze nam wychodzą, a które odpuszczamy. Na pewno teraz dołożyliśmy podwójny blok do mojego boksowania. Kiedyś nie umiałem tego robić, ale podczas współpracy z niemieckimi szkoleniowcami nauczyłem się tego i trener Gmitruk nie zamierza z tego rezygnować. Uważamy, że to bardzo skuteczne rozwiązanie w niebezpiecznych sytuacjach. Natomiast pracujemy więcej nad pracą nóg, ponieważ była kiedyś bardziej dynamiczna i chcielibyśmy do tego wrócić. Opracowujemy tak zwany „złoty środek”.

Niedawno pojawiła się informacja, że jesteś jednym z kandydatów do grudniowej walki z mistrzem WBO Oleksandrem Usykiem. Jak poważna jest to informacja?

Tak, byłem jednym z kilku kandydatów, natomiast nie biorę udziału w negocjacjach. Wszelkie informacje dostaję od swojego promotora, a nie jestem upoważniony do tego, by je ujawniać.

Pozostając przy Ukraińcu, spodziewałeś się takiego przebiegu walki z Głowackim?

Po Usyku tego się właśnie spodziewałem – bardzo dużo pracował na nogach, kuł prawym prostym i w niektórych momentach przyśpieszał. Natomiast myślałem, że nieco inaczej zaboksuje Krzysiek, że częściej będzie próbował Ukraińca zamknąć, będzie bardziej agresywny. Trudno powiedzieć, czy Usyk miał tak dużą przewagę szybkości, że nie dało się tego zrobić czy powód leżał w niewłaściwej taktyce. Miał momenty przestoju przy linach i to były świetne okazje dla Krzyśka, by mógł zrobić coś więcej. Niestety ograniczył się do pojedynczych ciosów, mocnych co prawda, ale Usyk to przyjmował na blok, przechodził na nogach i z powrotem był na środku ringu, gdzie czuł się jak ryba w wodzie. Usyk to bardzo trudny rywal.  Ta walka pokazała, jak perfekcyjnie potrafi przygotować się do pojedynku. 12 rund w świetnym tempie i praktycznie żadnych objawów zmęczenia. Bardzo dobre trzy ostatnie rundy, wydawać by się mogło, że własna praca na nogach może go w końcowej fazie walki zmęczyć, natomiast tak się nie stało. To jasny sygnał zarówno dla mnie, jak i każdego innego rywala – strategia na wykończenie to nie koniecznie dobry pomysł w walce z Usykiem. Krzysiek naprawdę bardzo się starał, jednak jego argumenty techniczne i motoryczne były na niższym poziomie i to wszystko spowodowało, że pojedynek był dość jednostronny.

Polski boks można rzec – stoi junior ciężkimi – ty, Główka i Diablo to znane marki na świecie, ale za waszymi plecami jest już Cieślak i Balski. Z oboma sparowałeś. Przyszłość przed nimi, czy jeszcze ogrom pracy, aby wejść na ten najwyższy poziom?

I jeden i drugi ma sporo potencjału. Balski jest zawodnikiem bardziej technicznym, Cieślak bardziej fizycznym, stara się łamać rywali w ringu. Każdy z nich ma dobre warunki fizyczne i każdemu z nich brakuje jeszcze doświadczenia. Zapowiadają się dobrze, ale żaden z nich nie boksował jeszcze z zawodnikiem z czołówki, więc trudno jest wypowiadać się o zawodnikach, którzy nie byli jeszcze rzuceni na głębsze wody. Mają potencjał, więc jeśli przejdą pozytywnie weryfikacje, można ich będzie ulokować w szeregu junior ciężkich. Czas pokaże.

W ostatnich latach nie masz szczęścia w tym sporcie. Porażka z niedocenianym Drozdem, który potem bardzo pewnie odebrał pas Włodarczykowi, porażka z niedocenianym Kalengą, który potem dał wielkie show z Lebiediewem, granda w RPA, porażka z Bellew, który zaraz potem został mistrzem świata i w zasadzie wszystkie te porażki były nieznaczne na kartach punktowych. Zdarzają się poważne chwilę zwątpienia, czy może ten wiatr w oczy jeszcze bardziej cię napędza i spełniając sportowe marzenie chcesz zmazać uśmieszek wielu „ekspertów”?

Przeżyłem to, podniosłem się silniejszy, wyciągnąłem swoje wnioski i idę dalej. Nie wracam niepotrzebnie do przeszłości, patrzę w przód. Nie obchodzą mnie uśmieszki ekspertów, których opinie są często subiektywne czy też zmanipulowane. Liczę się ze zdaniem ludzi niezależnych, z bagażem wiedzy, z autorytetem. W swoim narożniku mam kogoś takiego jak Andrzej Gmitruk, który zna boks zawodowy od podszewki i jest mi w stanie wytknąć każdy mój błąd, pochwalić, ocenić obiektywnie. Uważam, że jestem w idealnym wieku, by podejmować kolejne wyzwania. Porażki również są częścią tego sportu i nie ma co się nad tym rozdrabniać. Mam ich kilka na koncie, choć uważam, że ten mikro bilans to jedna przegrana, dwa remisy i jedna wygrana. Istotne jest natomiast to, co przyniesie przyszłość i liczę na to, że najlepsze jeszcze przede mną.

Twoja przyszła walka z Włodarczykiem w zasadzie przemienia się w pewien serial (oby z podobnym happy endem jak Mayweather-Pacquiao, zwłaszcza finansowym), ale niedawno w mediach wyraziłeś chęć walki z Krzysiem Głowackim – uwaga – z wzajemnością. Masternak-Głowacki na gali Polsat Boxing Night, to byłby jeden z lepszych scenariuszy na nadchodzący rok?

Rzeczywiście, przymiarki do walki z Krzyśkiem Włodarczykiem to istny tasiemiec i wiem, że kibice nie chcą przerzucić się na inny serial, póki nie obejrzą finałowego odcinka. A tak na poważnie, i jeden i drugi Krzysiek, to uznani pięściarze w Europie i na świecie. Z każdym z nich wspólnie moglibyśmy stworzyć ogromne wydarzenie sportowe.

Czego, poza zdrowiem, można ci życzyć? Wbrew pozorom to ważne pytanie, bo poza grupą hejterów, masz też w kraju dużą grupę wiernych fanów, którzy być może rozmyślając o nadchodzącym roku, przypomną sobie tę rozmowę i tym życzeniem wesprą rodaka. 

Cóż, może trochę nie po kolei, ale spłodziłem dwóch synów, rośnie drzewo i mój dom, zdrowie jest, więc jedynie trochę szczęścia w walkach, a szczególnie w tej o upragniony tytuł.

* Wyrażam zgodę na cytowanie moich pojedynczych odpowiedzi jedynie w całości. Fragmenty odpowiedzi mogą być cytowane jedynie za moją zgodą.

Rozmawiał Damian Nejman.

Dodaj komentarz