Nowiny24: Tak kręcił się biznes z udziałemDawida K.

wiezPrezentujemy fragmenty artykułu ze strony nowiny24.pl dotyczącego przestępczego procederu, w którym według prokuratury miał brać udział znany rzeszowski bokser Dawid K.

Ukraść luksusowy wóz, ze “spalocha” wziąć dla niego VIN, podłożyć w urzędzie “lewe papiery”, sprzedać, wyłudzić od państwa VAT, uciec z kasą: tak przez trzy lata działała rzeszowska grupa przestępcza, którą miał kierować znany bokser Dawid K.

To był mało wyrafinowany, ale skuteczny sposób na zdobycie „lewych” pieniędzy. Tak wynika z aktu oskarżenia, z którym mogliśmy się zapoznać. Jeden celnik, jeden znany bokser z koneksjami, jeden „mózg operacji”, jedna księgowa bez zahamowań etycznych plus kilku prezesów – słupów kilku spółek, które poza wystawianiem faktur nie zajmowały się niczym. Ukraść, sfałszować, sprzedać. Proste, skuteczne, ale krótkie nogi miało, bo po trzech latach funkcjonowania takiej grupy lubelska Prokuratura Krajowa kilkanaście osób postawiła w stan oskarżenia. I gdyby nie postać znanego boksera, opinie społeczna potraktowałaby tę „wpadkę” jako zwykły dzień w życiu szemranej przedsiębiorczości w Polsce.

Kradzież, przebicie numerów VIN, spreparowanie pojazdom fałszywej dokumentacji i legalizacji w urzędach miejskich Warszawy i Rzeszowa, to była tylko część procederu. Może nawet ta łatwiejsza. Druga część, to – jak ukryć, albo „wyprać” pieniądze z takiego interesu.

W tym celu Krzysztof z Dawidem (a mieli jeszcze do towarzystwa Michała O.), zaangażowali kilkunastu ludzi, którzy już mieli firmy albo zgodzili się firmy założyć. Przelewy pomiędzy kontami tych firm i faktury krążyły bez ustanku, czuwała nad tym księgowa Zofia B. z Rzeszowa. Na fakturach figurowało, że to zwrot pożyczki albo wynagrodzenie za…”, albo pożyczka, albo zaległa zapłata, albo na zapłatę dla kontrahenta”, albo „pożyczka na inwestycję”.
Nie tylko o ukrycie i „wypranie” pieniędzy ze sprzedaży kradzionych samochodów szło, ale także o unikanie podatku. Jak czytamy w akcie oskarżenia, biegli obliczyli, że grupa chciał orżnąć Skarb Państwa na prawie 10 mln zł. Sypał z zemsty Dawida K. i Krzysztofa K. lubelski prokurator uznał za tych, którzy założyli i kierowali grupą przestępczą. A ta – zdaniem prokuratora – w ciągu dwóch lat ukradła na terenie Niemiec, Belgii i Polski kilkanaście luksusowych samochodów osobowych i ciężarówek.
Śledczy uznali też, że to do Dawida K. trafiały pieniądze z przestępczej działalności i to on je rozdzielał członkom grupy „według zasług”.  Początkowo przyznał się do stawianych mu zarzutów i prosił o możliwość dobrowolnego poddania się karze bez przeprowadzania procesu, ale kiedy prokurator „dorzucił mu” do oskarżenia także przestępstwa karno-skarbowe, wycofał się z przyznania się do winy. Niemal wszyscy z kilkunastu osób oskarżonych o działanie w grupie, również prosili o dobrowolne poddanie się karze. Krzysztof K. też. W kręgach policyjnych mówi się, że to on, a nie Dawid K. był mózgiem operacji. I to on „sypał” kumpla Dawida. I wcale nie dlatego, że liczył na łagodny wymiar kary, ale z zemsty: Kiedy siedział w więzieniu, dotarło do niego, że Dawid wykazał się wobec niego daleko posuniętą nielojalnością. Natury obyczajowej. Lubelscy prokuratorzy przyznają: Krzysztof K. „złożył obszerne wyjaśnienia, na podstawie których ustalono znaczną część stanu faktycznego”.
Wśród objętych oskarżeniem o działanie w grupie przestępczej świętych nie było: każdy z nich był już wcześniej karany. Nawet księgowa z Rzeszowa.

Dodaj komentarz