Nowy tydzień, nowy plan: Szpilka stawia na boks i rezygnuje z KSW

Naprawdę jaki jesteś, nie wie nikt – mogą zaśpiewać kibice Arturowi Szpilce. Bokser z Wieliczki po raz kolejny postanowił zmienić swoje plany. Miał być boks, przyszło MMA. Miała być restrykcyjna dieta, jednak po dwóch dniach została zarzucona. Teraz okazuje się, że również ogłoszona w klatce KSW zapowiedź o walkach w tej organizacji w 2018 roku przestała być aktualna. Szpilka postanowił udowodnić fanom pięściarstwa, że potrafi zwyciężać. Niedługo przekonamy się, czy wytrwa długo w tym postanowieniu.

Do kolejnego występu Artura w ringu może dojść już w marcu. Pod koniec roku zaś chciałby zmierzyć się ze swoim „ulubionym” kolegą z grupy, Krzysztofem Diablo Włodarczykiem. Na celowniku jest oczywiście także rewanż z Adamem Kownackim. Powrót do boksu nie oznacza jednak całkowitego zerwania kontaktu z mieszanymi sztukami walki. Projekt „Szpilka w KSW” zostanie po prostu odłożony w czasie co najmniej do 2019 roku. W tym roku nie stoczę żadnej walki w MMA.

Skupiam się na boksie – te słowa pięściarza powinny ucieszyć sympatyków wymiany ciosów w ringu, pozbawionej możliwości chwytów i kopnięć. Wszak mamy do czynienia z całkiem zdolnym zawodnikiem, który odniósł jednak porażki na swojej sportowej drodze, co spowodowało (chwilowe?) pogubienie się i rezygnację z pięściarskich celów. Nie będę nikomu wmawiał, że Artur zostanie mistrzem świata w boksie i znokautuje Wildera i Joshuę na jednej gali, bo o tym nie marzą już chyba nawet jego najwierniejsi fani. Natomiast z wielką chęcią zobaczyłbym jego starcie z Diablo. Dobry wynik finansowy pewny, a zawodnicy nie musieliby udawać, że potrafią robić coś, co trenują raz w tygodniu. Bo właśnie do takiego udawania sprowadziłaby się kariera w MMA. Dzięki boksowi udałoby się także uniknąć ataków na błagających o tlen aktorów (nikt o tym szybko nie zapomni). Szpilka chce także walki z Kownackim, jednak jeśli „Babyface” będzie nadal zwyciężał, o takie zestawienie będzie bardzo trudno.

Nie wiemy na ile poważnie można traktować długoterminowe zapewnienia Artura, cieszymy się jednak z kierunku, jaki wskazał w swojej wypowiedzi. I niech się tego kierunku trzyma. Jak najdłużej.

 

 

Dodaj komentarz