Opinia: Nieprędko Michalczewski trafi do Międzynarodowej Bokserskiej Galerii Sław

Dariusz „Tiger” Michalczewski, pięściarz budzący wiele kontrowersji. Z jednej strony filantrop znany z działań charytatywnych, z drugiej gość bijący żonę.  Jeden z największych polskich, czy może niemieckich bokserów? Zostawmy jego narodowość, poglądy i życie prywatne – skupmy się na karierze sportowej i tym dlaczego „Tiger” nieprędko trafi do Międzynarodowej Bokserskiej Galerii Sław .

Czy Michalczewski to wielki pięściarz? Myślę, że będąc obiektywnym nie można mu tego odmówić. W końcu to były zawodowy mistrz świata federacji WBO, WBA i IBF w kategorii półciężkiej oraz WBO w kategorii junior ciężkiej. Wcześniej mistrz Europy amatorów w kategorii półciężkiej. Na zawodowych ringach niepokonany przez 12 lat! Po swój pierwszy czempionat (WBO) Michalczewski sięgnął 10 września 1994 roku pokonując na punkty Leonzera Barbera. Cztery miesiące później zdobył mistrzostwo świata WBO w kat. junior ciężkiej wygrywając w Hamburgu przez KO w 10. rundzie z Nestorem Giovannini. 13 czerwca 1997 w Oberhausen pokonał Virgila Hilla i został zunifikowanym czempionem, dokładając do kolekcji pasy  WBA i IBF w kat. półciężkiej (został pierwszym pięściarzem w historii, który posiadał jednocześnie pasy WBO, IBF i WBA). Trzeba to jasno powiedzieć, w czerwcu 97′ „Tiger” był najlepszym pięściarzem swojej kategorii! Niestety nie bronił pasów WBA i IBF, zwakował je zostawiając walkę o nie innym, między innymi Royowi Jonesowi Juniorowi. Pasa WBO natomiast skutecznie bronił w przeszło dwudziestu obronach. W 2002 federacja WBO ogłosiła Michalczewskiego czempionem wszech czasów!

Czemu więc „Tiger” mimo tego, że od jakiegoś czasu jest regularnie nominowany do Galerii Sław w tym roku również do niej nie trafi? Bo tym razem trafią tam chociażby Erik Morales, Witalij Kliczko, Ronald Wright, Ivan Calderon czy Carlos Hernandez. Czego brakuje więc Michalczewskiemu? Odpowiedź jest prosta – walki z Royem Jonesem Juniorem. „Tiger” po zdobyciu pasów WBA i IBF zwakował je, „bunkrując się” w Niemczech i tam broniąc najmniej prestiżowego z czterech najważniejszych pasów. Z pewnością teza, że Michalczewski bronił pasa, z drugim sortem ówczesnych pięściarzy jest przesadzony. Walczył z większością najlepszych tamtych czasów, dając spektakularne ringowe wojny. Żeby jednak zostać legendą, Darek musiałby opuścić „bezpieczne” ringi niemieckie i wyjechać do USA. To tam rodziły się wszystkie legendy, to tam toczyły się największe walki w latach 90.  Ale przede wszystkim zabrakło tej najważniejszej, największej walki – z Royem Jonesem. Myślę, że nawet gdyby Michalczewski tą walkę przegrał, dając jednak widowiskową wojnę już dawno by się znalazł w jednym gronie z najlepszymi. A moim zdaniem szanse na wygraną były, „Junior” nawet w swoim prime był do pokonania co udowodnili Montell Gryffin czy Joe Calzaghe. Dariusz „Tiger” Michalczewski do Galerii Sław zapewne prędzej czy później trafi, musi jednak poczekać na moment, kiedy nie będzie konkurencji w postaci takich ikon jak Witalij Kliczko.

Źródło: Kamil Janczarek

Dodaj komentarz