Opinia: Opadł kurz, po wojnach w wadze ciężkiej

Waga ciężka nie bez powodu nazywana jest królewską. To właśnie ona przyciąga największą uwagę, to w niej walczą najwięksi i najsilniejsi.  Po latach niepodważalnej dominacji braci Kliczko, kiedy to obstawiać można było jedynie ile rund rywal wytrzyma z Ukraińcami w ringu, dziś znów czekamy z niecierpliwością na pojedynki. A ich przebieg jest ciekawy i w wielu przypadkach nieprzewidywalny. Choć nadal mamy dwóch faworytów, to tuż za nimi są zawodnicy, którzy w chudych latach wagi ciężkiej mogliby rządzić latami. Opadł kurz po dwóch bataliach w królewskiej dywizji, w których moim zdaniem zmierzyli się czterej najlepsi zawodnicy tej kategorii. Każdy z nich jest inny, każdy to niekwestionowany top 4 wagi ciężkiej.

Klika tygodni temu w pojedynku w USA zmierzyli się czempion WBC, Deontay Wilder oraz Luis Ortiz. Amerykanin pokonał „King Konga” tym samym zamykając usta hejterom. Wygrał przed czasem, była to jednak jego najtrudniejsza walka w karierze. Sam w siódmej rundzie mocno chwiał się na nogach i był o milimetry od porażki. Przetrwał i w 10 odsłonie znokautował również fenomenalnego Kubańczyka.

Dziś w nocy zmierzyli się zunifikowany czempion WBA, IBF, IBO i od kilku godzin WBO, Anthony Joshua i były już czempion, niedoceniany Joseph Parker. Pięściarz z Samoa skazywany był na pożarcie, faktycznie przegrał z „AJ`em”. Jest jednak pierwszym, który przeboksował z pogromcą Kliczki pełen dystans.  Punktacja 118-110, 118-110 i 119-109 na korzyść Joshuy jak najbardziej zasłużona, jednak nie oddaje przebiegu pojedynku. Parker faktycznie wygrał maksymalnie dwie rundy, plus jedną bym dał na remis, jednak nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Nawet przez moment nie był zagrożony nokautem, mimo praktycznie braku gardy. Świetny balans i uniki sprawiły, że dysponujący piekielnym uderzeniem Anglik nie zdołał trafić czysto. Dzięki czemu fenomenalne podbródkowe, które posłały na deski Kliczkę, jedynie muskały brodę Nowozelandczyka. Mam wrażenie, że Parkerowi nie zabrakło w tej walce umiejętności, przegrał bo miał gorsze warunki fizyczne. Oczywiście mistrzowskie trzymanie się planu przez Joshue, jego umiejętności i zdobyte doświadczanie w poprzednich pojedynkach również zaprocentowały i dziś Brytyjczyk to kompletny i świetny mistrz.

Jak już napisałem na początku, wymieniona czwórka to absolutny top 4. Oczywiście dobijają się tam takie nazwiska jak Powietkin, Pulew, White czy Miller, na tą chwilę jednak stawiam każdą kasę, że każdy z nich przegrywa z Wilderem, Joshuą, Parkerem i Ortizem. Rosjanin to cień samego siebie, zastanawiam się czy to efekt odstawienia sterydów, czy tylko wiek. Powietkin bez koksu, to jedynie „Powietkinek”, wciąż niebezpieczny, co pokazał ciężki nokaut na Price, jednak co najmniej poziom niżej, niż moje top 4. Kubrat Pulew to solidny rzemieślnik, bez wątpienia top 10, ale pewnego poziomu już nie przeskoczy. Miller, White czy Kownacki to solidni bijoki, ich walki między sobą będą prawdziwymi hitami, również jednak nie daję im szans w starciu z obecnymi mistrzami i ich ostatnimi rywalami. Czekam co prawda na powrót pierwszego po latach pogromcy Kliczki, czyli Tysona Fury`ego, niech jednak i on najpierw udowodni, że forma z pamiętnej nocy, która przywróciła złote lata wagi ciężkiej wróciła.

Trzeba to jasno powiedzieć, na dzień dzisiejszy w HW jedynie dwie walki na szczycie mają sens. Pierwsza o niekwestionowany czempionat, czyli Joshua – Wilder. Druga Ortiz – Parker. Najlepiej na tej samej gali. Zwycięzca pierwszego pojedynku zostanie absolutnym numerem 1 królewskiej kategorii. Triumfator drugiego, powinien ponownie dostać szansę walki o pas. Pozostali jak za złotych lat wagi ciężkiej, niech walczą ze sobą nawzajem, udowodniając, że są godni starcia z mistrzem świata królewskiej kategorii. Tak jaki kiedyś, niech pretendent udowadnia zwycięstwami, że jest numerem dwa na świecie i zasługuję na szansę udowodnienia, że jego miejsce jest na tronie. W przeszłości jeśli byłeś pretendentem, oznaczało to, że jesteś najlepszy. W ostatnim czasie byle bum mógł walczyć o pas. Mam nadzieję, że to się zmieni. W końcu po latach waga ciężka, znów jest królewska!

Kamil Janczarek

Dodaj komentarz