Opinia: Tyson Fury jeszcze namiesza

Tyson Fury (25-0, 18 KO) pokonując Władimira Kliczkę w listopadzie 2015 roku sprawił nie lada niespodziankę. Zwyciężył z niepokonanym od 2004 roku dominatorem wagi ciężkiej na jego terytorium, pewnie go punktując. Fakt, jego walka z Kliczką nie przysporzyła tyle emocji co pojedynek „Dr Stalowego Młota” z Anthonym Joshua, ale też w żadnym momencie wieloletni czempion „Olbrzymowi z Wilmslow” nie zagroził.

Niestety Fury nie miał okazji udowodnić, że wygrana 115:112, 115:112, 116:111 to nie przypadek. Oczywiście wina leży tu po stronie Anglika. Najpierw informacja o rzekomej kontuzji, depresji i  ostatecznie problemy z licencją spowodowane przez podejrzenie o doping i kokainę w organizmie. Przerwa „Króla Cyganów” trwa już ponad dwa lata, w międzyczasie zrobił się z niego zapasiony grubas. Wiele osób zwątpiło w jego powrót, zwłaszcza, że główny zainteresowany wysyłał miesiącami sprzeczne komunikaty. Raz pisał, że wraca i pozamiata z „AJ-em” i Wilderem, innym razem, że pier*** boks i kończy karierę na dobre.

Od kilku tygodni Tyson Fury zabrał się jednak do treningów, znalazł nowego menadżera i zrzucił już kilkanaście kilogramów. Regularnie pojawiają się filmiki z treningów.

Oczywiście widać na tych „relacjach” sporą nadwagę, ale do ewentualnego powrotu jest jeszcze kilka miesięcy i  zapewne kilkadziesiąt kilogramów mniej.

Jeśli Fury wróci, jest jednym z nielicznych którzy będą w stanie zagrozić Joshui i Wilderowi. Jeśli uda mu się utrzymać dyscyplinę i uzyskać formę z walki w Dusseldorfie, w walce z Amerykaninem, moim zdaniem będzie nawet faworytem. „Olbrzym z Wilmslow” nie jest zwykłym wolnym olbrzymem jak był Wałujew czy jest nasz Mariusz Wach. Fury to olbrzym, który jest fenomenem, lotny i szybki na nogach (jak na swoje gabaryty bardzo szybki), ma niewygodny styl i jest inteligentny w ringu.

Tyson Fury często porównuje się do Muhameda Ali i jego tańca na ringu. Czy widać tu podobieństwo? Oczywiście, że „Największy” był jedyny i niepowtarzalny, ale będąc obiektywnym widać, że Anglik wzoruje się w ringu na legendarnym Amerykaninie. Ostatnia jego wypowiedz, że podobnie jak Ali ma przerwę przez politykę i podobnie jak on wróci na sam szczyt daje nadzieję na przyszłość.

Jestem trzymany z dala od ringu ze względu na politykę, tak jak kiedyś Muhammad Ali. Nie walczę dwa lata, w przypadku Alego przerwa trwała trzy lata i siedem miesięcy. Mimo wszystko to nie miało na niego negatywnego wpływu. Wrócił jako największy – powiedział Fury.

Ktoś może się pukać w głowę i mówić jaką nadzieję, ten ćpun i grubas? Już odpowiadam. Ten GRUBAS, jeszcze dwa lata temu pokonał wieloletniego dominatora wagi ciężkiej, dominatora, który stoczył równy bój z „AJ-em”, który z kolei (mimo, że wygrał we wspaniałym stylu) momentami wyglądał przy Kliczce jak amator. Widzieliście taki moment w walce Kliczko – Fury? Ja nie. Można nie lubić Fury’ego, ale on ma dopiero 29 lat! W tym wieku łatwo wrócić do formy, zwłaszcza, że wiele lat przed „baletami” było się czynnym sportowcem.

Podsumowując. Tyson Fury jeszcze zdrowo namiesza w wadze ciężkiej, ma duże szanse, że jeszcze wróci na sam szczyt. Ja na to liczę, bo waga ciężka będzie nudna jeśli Kliczkę zastąpi Joshua. Czemu? Bo „AJ” jest nudny, jest bezbarwny. Fury, zwłaszcza w mistrzowskiej formie nada kolorytu wadze ciężkiej, nie tylko na konferencjach, ale i w ringu. Bo kto jak nie on może stoczyć równy bój ze swoim ciemnoskórym rodakiem? Miller, który męczył się z jednorękim Wachem? Stary Ortiz? Powietkin bez „koksu” nie wytrzyma nawet sześciu rund, na koksie znów go zawieszą i do walki nie dojdzie. Oczywiście są Wilder i Parker. Ale czy Tyson Fury nie jest ciekawszą postacią od cepiarza i bardzo dobrego, ale jednak przeciętnego jak na mistrza Nowozelandczyka. Naprawdę trzeba być mocno ograniczonym i uprzedzonym, żeby nie doceniać pracy nóg tego ponad dwumetrowego chłopa. Myślicie pewnie teraz w większości, że piszę bzdury. Możliwe, ale już przed walką Fury – Kliczko, mimo że bukmacherzy obstawiali 4:1 dla Ukraińca ja byłem pewien, że Anglik wygra. I teraz też jestem pewien, że jeśli nie będzie wałka, jeśli Fury wróci do formy to  na ringu stoczy równy bój z Anthonym. „Król cyganów” ma coś jeszcze do udowodnienia swoim krytykom i hejterom. Mianowice, że jest obecnie największy, że jest jak Ali po trzyletniej przerwie. Jeszcze wspomnicie moje słowa, Tyson Fury namiesza w wadze ciężkiej. Liczę na walkę Joshua – Fury na miarę pojedynku Ali – Foreman, liczę na trylogię taką jak między Alim i Frazierem. Liczę na to, że będziemy świadkami tego, co z lata 60, 70 i 80 możemy oglądać tylko na YouTube.

Źródło: Kamil Janczarek/ESPN

Dodaj komentarz