Ortiz dał się złapać na koksie. Wilder pozostał bez rywala

W teorii zawodnik, który był już dyskwalifikowany za stosowanie niedozwolonych środków i dostaje szansę na walkę życia, powinien robić wszystko by unikać niedozwolonych substancji. Albo znać sposób jak nie dać się złapać. To jednak tylko teoria. W praktyce Luis Ortiz pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Dzisiaj dowiedzieliśmy się z informacji przekazanej przez Mauricio Sulaimana z WBC, że Kubańczyk oblał testy antydopingowe a co za tym idzie nie będzie walczył o mistrzostwo świata z Deontayem Wilderem. Starcie miało odbyć się 4 listopada.

Substancje, których miał użyć Ortiz to chlorotiazyd i hydrochlorotiazyd. Nie jesteśmy chemikami, a tym bardziej farmaceutami, ale z tego co zdążyliśmy się zorientować jedna z nich odpowiada za wydolność, a drugą można przykryć obecność w organizmie mocniejszych smakołyków.

Swoją drogą Deontay Wilder ma spore wyczucie do wyszukiwania rywali, którzy potem wpadają. Ortiz, Powietkin, a nawet nasz Andrzej Wawrzyk to przykłady zawodników, dla których spotkanie z VADA skończyło się nieprzyjemnie. Teraz Amerykanin może powiedzieć: chciałem bić tego King Konga, ale ten koksował! Skandal! Potem przejść do codzienności i zakontraktować walkę z bumem.

Straciliśmy świetną walkę, na którą czekało wielu fanów. Szkoda.

Dodaj komentarz