Ortiz nokautuje Martina. Pozostałe wyniki z Hollywood

Za nami pierwsza w tym roku gala bokserska. Od razu dostaliśmy mnóstwo emocji i dobrych nokautów. W walce wieczoru gali wagi ciężkiej Luis Ortiz (33-2, 28 KO) zastopował byłego mistrza IBF Charlesa Martina 28-3-1, 25 KO), ale nie było to najlepszy występ w wykonaniu Kubańczyka.

Martin walczył w sposób bardzo zdyscyplinowany. Dobrze chodził na nogach, kontrolował dystans. Martin nastawił się na prace prawym jabem i niespodziewane ataki z lewej ręki. Strategia sprawdziła się już pod koniec 1 rundy, kiedy Ortiz wylądował na deskach właśnie po lewym sierpie. Kolejne rundy również nie układały się po myśli Ortiza. Kubańczyk wyraźnie nie radził sobie ze świetnie przygotowanym Martinem, tory w opinii wielu kibiców miał być jedynie mięsem armatnim. Pod koniec 4 starcia Ortiz nadział się na prawy jab rywala i po raz drugi wylądował na deskach. Wychodząc do 6 rundy „King Kong” przegrywał u wszystkich sędziów, ale wystarczył jeden błąd Amerykanina, żeby doświadczony Ortiz odwrócił losy walki na swoją korzyść. Martin dał się zaskoczyć lewym sierpowym nad opuszczoną ręką. Martin po tym uderzeniu stanął zupełnie oszołomiony i opuścił ręce. W tej chwili mieliśmy już w zasadzie nokaut na stojąco. Ortiz nie przepuścił okazji i zasypał rywala gradem ciosów, po których Martin zalazł się na deskach. Amerykanin co prawda jeszcze się podniósł, ale nie był już w stanie zatrzymać nacierającego Ortiza. Po kolejnej kawalkadzie ciosów Martin ponownie upadł na ring, a sędzia przerwał walkę. Warto dodać, że pojedynek był jednocześnie eliminatorem z ramienia IBF. Mimo porażki to Martin był zawodnikiem, który zaprezentował się lepiej w ringu. Ortizowi wyraźnie szwankował refleks i nogi. Jego odporność na ciosy również stała się podejrzana. Kubańczyk zapewne doczeka jeszcze dobrej alki, ale wyraźnie jest to schyłek jego kariery.

Jeszcze większych emocji dostarczyli bohaterowie pierwszej walki gali PBV. Wiktor Wykhryst (9-0, 7 KO) oraz Iago Kiladze (27-6-1, 19 KO). Faworyzowany Ukrainiec już na początku walki trafił lewym sierpowym, po którym Gruzin zwalił się na deski. Kiedy wydawało się, że koniec walki jest bliski, Kiladze skontrował świetnym prawym i teraz to Ukrainiec zwalił się na deski. Kiedy pojedynek został wznowiony Kiladze chciał wykończyć rywala i sam wszedł na kontrujący prawy, po którym po raz drugi znalazł się na deskach. Drugie starcie również zaczęło się z przytupem, kiedy Kiladze trafił dynamicznym prawym i ponownie posłał Wykhrysta na deski. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. W połowie starcia Ukrainiec ponownie posłał swojego rywala na deski. I niestety doszło tutaj do błędu sędziego, który przedwcześnie zakończył pojedynek. Kiladze podniósł się na 5, zgłosił gotowość do kontynuowania walki i zaczął ustawiać się do swojej pozycji. Niestety sędzia uznał to za objaw zaburzonej równowagi i przerwał starcie przy ogromnym niezadowoleniu Gruzina i zgromadzonej publiczności. Szkoda. Bo dostaliśmy kandydata do rundy roku a, być może mielibyśmy też walkę roku. W każdym razie kwestia wygranej w tym pojedynku była otwarta.

Kolejne wygrane na gali zanotowali również Frank Sanchez (20-0, 13 KO), który do jednej bramki wypunktował sprowadzonego na zastępstwo Christiana Hammera (26-9, 16 KO). Natomiast Ali Eren Demirezen (15-1, 12 KO) po początkowych kłopotach przełamał i zastopował w 8 rundzie Geralda Washingtona (20-5-1, 13 KO).

Leave a Reply