Ostatnia szansa Adamka, czy łatwy sparing Millera

Tomasz Adamek (53-5, 31 KO) od kilku lat mówi o dużej walce. Mimo, że jego najbliższy rywal nie posiada żadnego ze znaczących pasów, to trzeba przyznać, że jest duży 😉 Obiektywnie pisząc nie tylko gabarytowo, ale i umiejętności Jarrella Millera (21-0, 18 KO) i trzecie miejsce w rankingach WBA/IBF/WBO sprawiają, że jest to walka, o której nasz były czempion w dwóch kategoriach wagowych mówił. Ponadto z perspektywą wygranej Polaka, łączy się walka o pas. Tego brakującego w pięknej i bogatej pięściarskiej karierze „Górala” – pasa wagi ciężkiej.

Tomasz Adamek w przeszłości sięgał po światowy czempionat w limicie wagi półciężkiej i junior ciężkiej. Dostał również szanse sięgnięcia po mistrzostwo królewskiej dywizji, jednak nasze i jego marzenia w 10 rundzie zatrzymał Witalij Kliczko. Kariera „Górala” po walce z Ukraińcem stopniowo zmierzała ku końcowi. Po przegranych z Wiaczesławem Głazkowem i Arturem Szpilką wielu kończyło Adamkowi karierę. Po KO zafundowanym przez Erica Molinę sam dołączyłem do tego grona, mimo że „Góral” był pod każdym względem lepszy od Amerykanina. Posiadający wielkie serce do walki Tomasz jednak nie odwiesił rękawic na kołku. Ostatnia łatwa wygrana przed czasem z Joeyem Abellem spowodowała, że sam „Góral” i jego kibice uwierzyli, że to jeszcze nie koniec i Adamek jest stary, ale jeszcze może. W końcu Abell zdemolował Krzysztofa Zimnocha – naszego (haha) „prospekta” i „nadzieję”.

Problem w tym, że Zimnoch, ani nawet jego pogromca Abell nigdy nie byli w miejscu, gdzie dziś jest Jarrell Miller. I nie piszę tylko o pozycji w rankingach, ale o możliwościach i umiejętnościach również. Oczywiście Adamek to również półka, do której Abell i Zimnoch nie dostaną się nawet wchodząc na drabinę. Na tą chwilę teoretycznie jest 1:1. Doświadczenie i szybkość po stronie Polaka, siła i młodość po stronie Amerykanina.

Czy aby na pewno? Już walka z Kassim w moim odczuciu pokazała, że z dawnego „speeda” niewiele zostało. Fakt Adamek błyszczał w walce z Abellem, ale Amerykanin to kołek, który jest tylko (w przypadku Zimnocha aż) silny. Millera porównuje się do Arreoli i jego walki z „Góralem”. Ja nie widzę porównania. Faktycznie Adamek „obskoczył” Chrisa w sposób książkowy i życzę jemu, sobie i Wam, żeby to samo zrobił z „Big Baby”. Ale to było kilka dobrych lat temu. Adamek nie jest już tym Adamkiem co 24 kwietnia 2010 roku w Ontario.

Bukmacherzy i eksperci stawiają na młodszego i niepokonanego Millera, ale „Góral” będzie miał za sobą dużą część fanów i samych pięściarzy. Na Polka stawia np. Artur Szpilka, który napisał „Ja powiem więcej …Adamek potrafi utrzymać koncentracje przez cała walkę i do tego potrafi boksować może wielu zaskoczę, ale dla mnie powinien to wygrać przynajmniej wizualnie, bo jaka będzie pkt tego nikt nie wie … trzymam kciuki i wiem ze da z siebie wszystko”. Wydaje się, że żadna walka z udziałem Polaka nie wzbudzała takich emocji w ostatnich latach.

Ja niestety odstawiam w tym przypadku patriotyzm na bok i choć kibicuję Tomaszowi Adamkowi – to moim zdaniem Miller wygra ten pojedynek przed czasem. Dlaczego? Już spieszę z odpowiedzą. Amerykanin wie, że nie musi się bać siły Polaka. W swoim stylu będzie szedł pewien swego do przodu, zadając standardowo mnóstwo ciosów. Miller jak na swoje gabaryty jest szybki, zwłaszcza ręce pracują jak z automatu. Adamek nie jest już tak lotny na nogach jak np. we wspominanej walce z Arreolą. Dlatego nie będzie w stanie uciekać i zadawać ciosów z kontry, będzie obrywał, aż go „Big Baby” ustrzeli. Nawet jeśli Polak dotrwa do końca, nie zdoła wygrać na punkty. Nie będzie w stanie zatrzymać czołgu Millera, pokonać go zdecydowanie i sędziowie nie wypunktują na korzyść Adamka.

Mój typ na tą walkę to 70 do 30 dla Amerykanina, przy czym stawiam na 80%, że zakończy to się przed czasem.

Oczywiście będę mile zaskoczony, jeśli „Góral” zrobi nam prezent i wygra. Sercem będę za nim i mimo tego co napisałem, gdzieś tam po cichu liczę, że może jednak się uda!

Pewne jest jedno i tego nigdy nikt nie odbierze Adamkowi. To wielki wojownik. Wielki mistrz dwóch kategorii. W ringu zawsze zostawiał serce. To, że wziął walkę z Millerem, potwierdza, iż zgodnie z tym co mówi nie chce rozmieniać się na drobne. Mógłby jeszcze kilka lat obijać bumów na PBN. Wielu mówi/pisze po co mu to. Mógł zakończyć karierę wygraną. Ludzie – Adamek to wojownik. Jeśli tą walkę przegra, to polegnie z trzecim w rankingu prospektem wagi ciężkiej, który potencjalny kolejny pojedynek stoczy o pas. Wiem, że „Góral” tanio skóry nie sprzeda i tą walkę zapamiętamy na długo. A zwycięskie pożegnanie w stylu Gołota – Nicholson na Polsat Boxing Night jeszcze zdążą mu urządzić. Za kilka lat.

Kamil Janczarek/wringu.net

 

Dodaj komentarz