Panie Chavez, daj pan już spokój!

julio-cesar-chavez_3292550Czym różni się Julio Cesar Chavez Senior od Chaveza Juniora? Ten pierwszy jest wielką legendą, ten drugi wielką pomyłką. Myślałem jeszcze nad sformułowaniem „wielką postacią”, bo przecież Chavez Jr tak na prawdę, to naturalny cruiser. Janusze boksu mogą nabrać się na solidny, bądź co bądź rekord Juniora (49-2-1, 32 KO), który przekroczył pięćdziesiąt walk, a w którym są tylko dwie porażki. Mało który Janusz wie, że Chavez nie ma za sobą kariery amatorskiej, stąd w tak młodym wieku spora ilość walk w zawodowstwie. Początkowy rekord nabijany był na lokalnych kelnerach, ewentualnie rybakach z Meksyku. Z czasem przyszły większe wyzwania dla młodego, który z powodzeniem odprawiał kolejnych przeciwników.

Problemy Chaveza zaczęły się, kiedy ten zmężniał i zaczął przybierać na wadze. Pomyślałby kto, że Chavez konkurował kiedyś w wadze junior średniej? Kiedy już nadszedł moment, że świat boksu uznał syna legendarnego Seniora za naturalnego następce, Junior dawno zmagał się ze zbijaniem ogromnej ilości kilogramów. Kochający go ludzie pchali pięściarza przez kolejne walki w wadze średniej (tam Chavez Jr. spędził większość kariery), w której Chavez dominował nad rywalami, ale nie dzięki talentowi do boksu, lecz sile fizycznej i rozmiarom ciała. „J.C.” miał bowiem plan, którego nie mógł nikt rozgryźć. Oszukać wszystkich, że jest mały, a do walki wychodził po przemianie jakieś 12-15 kilo cięższy. Jak przybrać tyle na wadze w jeden dzień? Nie wiem, nie mam telefonu do Meksykanina. Generalnie, jego rywale, a mówię tu o solidnym Sebastianie Zbiku (decyzja dla JC dwa do remisu), czy Andym Lee, zmagali się z junior ciężkim o pas mistrza WBC wagi średniej. To samo Marco Antonio Rubio lub Peter Manfredo, ale w ich przypadku porażki były wyraźne i zasłużone, szkoda tylko, że walczyli ze spychaczem o wadze 82-85 kilogramów.


(Godzilla – ok. 4400 funtów. Ma być następnym rywalem Chaveza Juniora. Obóz Meksykanina chce umownego limitu)

Dopiero stary lis Sergio Martinez pokazał Meksykaninowi na czym polega szermierka na pięści, choć ledwo uszedł z wygraną, bo leżał w ostatniej rundzie. Martinez pomyślał, że da radę w wymianie na linach z wielkim Chavezem. Dał, ale było blisko porażki przez KO.

Od tego momentu byłem pewny, że Chavez to beztalencie, umiejętnie prowadzone przez swoją ekipę. Nigdy nie kochał boksu, nie miał go w głowie na co dzień. Jest to wg mnie typ boksera, któremu wszystko było dane i myśli, że tak być powinno.

Co działo się po Martinezie – czyli niedawno? Chavez zniknął, coś tam pogadał w mediach, że jest lepszy od Martineza, i że generalnie jest najlepszy. Meksykanin po roku przerwy wymęczył dyskusyjną wygraną z Brianem Verą. Panowie weszli na limit super średni. W rewanżu Chavez okazał się dużo lepszy, ale błysku geniuszu, za który Chavez bez wątpienia się uważa,  nie zauważyłem. W 2015 roku Andrzej Fonfara ogłasza, że zmierzy się z Juniorem w limicie umownym, zbliżonym do wagi półciężkiej. Ponoć wszystko na prośbę teamu Chaveza. Junior musiał rozrosnąć się do ogromnych rozmiarów. Do walki coraz bliżej, media robią co mogą, żeby wypromować Meksykanina. Plakaty, hasła o powrocie Chaveza itp itd. Plakaty oczywiście robione tak, że sylwetka Juniora zajmuje jakieś 97% powierzchni, z małym Andrzejkiem gdzieś tam z tyłu.

Kiedy Polak rozprawił się z rywalem, patrzyłem z politowaniem na Chaveza Juniora. Fonfara lał go z małymi wyjątkami niemal całą walkę. Mimo to, Julio ugrał -1 punkt dla Polaka za rzekome przepychanie łokciem. Po nokdaunie Chavez stwierdził w przerwie, że boli go noga i w zasadzie coś mu jest i nie chce walczyć. Postawa zupełnie anty-meksykańska.

Dzisiaj widzieliśmy Chaveza w kolejnej walce z mało znanym rodakiem. Limit który ustalili zawodnicy – 169 funtów, obowiązywał chyba tylko Reyesa, bo Chavez wszedł na wagę ze swoimi 170,8 funtami. W dniu walki znowu przypominał junior ciężkiego. Meksykanin wygrał, ale znowu nas oszukał! Postać Julia doskonale opisał wczoraj Gabriel Rosado słowami – Musimy oglądać Chaveza Juniora, bo jego ojciec jest legendą.

Wydaję mi się, że waga to kwestia motywacji i bycia fair wobec innych. Chavez, jak już napisałem, nigdy nie kochał boksu, nie jest też fair wobec nas, kibiców. Panie Chavez, daj pan już spokój z boksem!

Źródło: opracowanie własne

3 myśli na temat “Panie Chavez, daj pan już spokój!

Leave a Reply