Panie Cieślak, pora wyjechać z Polski zdobywać tytuły!

Kiedy pan Tomasz Babiloński ogłosił to, że najbliższym rywalem Michała Cieślaka będzie Yuri Kalenga, to nie ukrywam, że byłem bardzo ciekawy jak pięściarz pochodzący z Radomia zaprezentuje się w ringu z najtrudniejszym do tej pory rywalem w karierze.

Cieślak zaprezentował w tym pojedynku wyjątkowo dużą aktywność, bił ciosów dużo i sporo z nich dochodziło do głowy rywala z Francji. Jedyny aspekt do którego mogę się przyczepić, to zbyt duże wkładanie siły w każdy cios i w tej walce, to nie miało większego znaczenia, natomiast przy takim Briedisie taka taktyka by się nie sprawdziła, i tam trzeba umiejętnie rozkładać siły w trakcie walki.

Pojedynek w Legionowie zakończył się dość łatwą wygraną przed czasem pięściarza grupy Babilon Promotions. Akcje Kalengi z pewnością spadły po ostatnich porażkach, natomiast momentami pokazywał, że wciąż może być niebezpieczny i z pewnością jest kilka klas wyżej niż niektórzy ostatni rywale Cieślaka.

Po walce należy postawić sobie pytanie co dalej, gdzie i z kim będzie teraz boksował pięściarz z Radomia?

Z pewnością w Polsce nie ma zbyt dużych możliwości na to, aby zagwarantować Cieślakowi walki z czołówką. Starcia bratobójcze z Masternakiem, Włodarczykiem czy Głowackim uważam za bezsensowne, lepiej aby każdy z nich piął się do przodu.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli Michał Cieślak chce piąć się w górę w rankingach i zdobywać pasy, to musi wyjechać z Polski i ruszyć w świat.

Historia Maćka Sulęckiego pokazuje, że można nie rozwiązywać kontraktu z polskim promotorem, jednocześnie podpisując umowę z platformą DAZN, która pozwoli otrzymać dobre walki, co pokazuje najbliższe starcie z Rosado. Michał Cieślak powinien pójść podobną drogą i pomyśleć o walkach za granicą z rywalami pokroju Ilungi Makabu, Dimitrija Lebiediewa czy Lawrence’a Okoliego.

Tylko takie starcia są w stanie zagwarantować pięściarski rozwój i przybliżyć naszego rodaka do walki o tytuł mistrzowski.

Autor: Radosław Laudański/wRingu.net




Dodaj komentarz