Parzęczewski – materiał na mistrza?

Oglądając wczorajszą galę “Wojna Domowa” w Radomiu przeraziłem się stanem polskiego boksu. Optymizmu dodał mi jednak pojedynek Robert Parzęczewski-Dariusz Sęk.

Przed walką typowałem wygraną “Araba” z Częstochowy, jednakże myślałem, że zwycięży na punkty, a Sęk urwie mu kilka rund. Co prawda Sęk ma w ostatnim czasie kilka porażek, ale nie potrafił go znokautować naprawdę mocno bijący Anthony Yarde.

Odkąd zobaczyłem w ringu Parzęczewskiego, to od początku było widać kowadło w ręce i przyzwoite tempo akcji, którymi uderzał swoich oponentów. Walka rozpoczęła się dość ostrożnie. Parzęczewski starał się czytać swojego rywala, nie podpalał się w pierwszej rundzie i  przeboksował ją spokojnie. W drugiej rundzie prawy sierpowy, którym rzucił na deski Sęka zmienił wszystko. Jedno potężne uderzenie sprawiło, że Sęk po tym nokdaunie chwiał się na nogach, już do końca walki nie mógł nawet wyprowadzać kontr i musiał skupić się wyłącznie na przetrwaniu. Drugi nokdaun był po dość lekkim lewym sierpowym, ale to już była kumulacja trafionych ciosów. Parzęczewskiemu udało się skończyć walkę w ostatniej minucie trzeciej rundy, trafiony prawy podbródkowy sprawił, że Sęk już nie był w stanie wstać i walczyć dalej.

Od razu po walce Parzęczewski w wywiadzie ringowym wyzwał do walki mistrza Europy w wadze półciężkiej, Dominica Boesela. Jest to Niemiec z Sauerland Team. Co ciekawe, “Arab” nie chce od razu tej walki, chce się należycie przygotować i uważa, że jeszcze jedna, dwie walki ze słabszymi rywalami są mu potrzebne.

Kolejna ciekawostka to fakt, że Parzęczewski trenuje boks zaledwie 5 lat pod okiem trenera Grzegorza Krawczyka w Częstochowie. Wcześniej nie miał żadnej kariery amatorskiej. Może to świadczyć o tym, z jak dużą skalą talentu mamy do czynienia.

Aktualnie pięściarz z Częstochowy poświęca się boksowi o czym świadczy wykładanie ze swojej gaży pieniędzy na sparingpartnerów. Z takim podejściem “Arab” ma wszystko, aby małymi kroczkami iść do przodu i zobaczymy jak to będzie wyglądać z pięściarzami z europejskiego topu, np. z Boeselem. Myślę, że po wczorajszej gali panowie Borek i Grabowski się zastanowią czy należy dalej inwestować w Balskiego jak do tej pory, czy może jednak bardziej wspomóc 25-letniego Parzęczewskiego w jego dalszym rozwoju.

 

Komentarz: Radosław Laudański

Zdjęcie: oficjalny profil Roberta Parzęczewskiego w serwisie facebook.com

Dodaj komentarz