Pięściarskie podsumowanie 2017 roku

Powoli żegnamy się z 2017 rokiem. Jest to czas refleksji i podsumowań. Warto byłoby się zastanowić, co ten rok przyniósł w boksie zawodowym. Plusem jest to, że najlepsi pięściarze zaczęli walczyć z godnymi rywalami. Przykładami są pojedynki Giennadij Gołowkin vs Saul Alvarez, czy Anthony Joshua vs Władimir Kliczko. Końcówka roku przyniosła też starcie na szczycie, w postaci obu wielkich mistrzów olimpijskich Wasyla Łomaczenki z Guillermo Rigondeaux.

Kolejnym pozytywnym aspektem roku 2017 jest rozpoczęcie turnieju World Boxing Super Series, choć to dopiero w 2018 zobaczymy najciekawsze zestawienia w tym turnieju.

Byliśmy również świadkami “The Money Fight”, która według mnie nie zawiodła i Conor McGregor wbrew hejterom pokazał się całkiem przyzwoicie w pojedynku przeciwko Floydowi Mayweatherowi.

Na początku roku fani boksu mogli ujrzeć ciekawy rewanż, gdzie Leo Santa Cruz udanie zrewanżował się Carlowi Framptonowi. Kolejnym wyrównanym zestawieniem była walka w wadze super średniej o pasy WBC i IBF, gdzie James DeGale zmierzył się z Badou Jackiem. Nie można zapomnieć również o starciu Joe Smitha Jr. przeciwko Sullivanowi Barrerze.

Mijający rok był przykładem wzlotów i upadków. Tutaj idealnie pasuje osoba Siergieja Kowaliowa, który najpierw przegrał rewanż z Andre Wardem, żeby pod koniec roku odzyskać pas WBO pokonując Wiaczesława Szabrańskiego. Podobnym przykładem może być David Lemieux, który po pokonaniu Stevensa i Reyesa wydawało się, że zostanie mistrzem, tymczasem totalnie zdominował go Billie Joe Saunders w walce o pas WBO w wadze średniej.

Pewni pięściarze zasłużyli w z mojej strony na nominacje. Według mnie odkryciem roku okazał się Jermell Charlo, który jeszcze w roku 2016 był niedoceniany, poza USA mało kto o nim słyszał. A ten rok przyniósł dwie udane i efektowne obrony pasa mistrzowskiego WBC w wadze junior średniej. Truskawką na torcie 🙂 okazał się efektowny nokaut już w pierwszej rundzie na prospekcie roku według ESPN, Eriksonie Lubinie.

W naszej ojczyźnie odkryciem roku jest Adam Balski. Czterema zwycięstwami potwierdził jak wielkim jest talentem. Współpraca z Gusem Currenem może w przyszłości udanie procentować i wierzę, że Adam da Polakom wiele radości w ringu.

Co do wybrania pięściarza roku na świecie, to mam problem. Od razu nasuwają mi się trzy nazwiska: Terrence Crawford, Wasyl Łomaczenko i Anthony Joshua. Crawford zunifikował wszystkie pasy w wadze junior półśredniej. Z drugiej strony Łomaczenko został bardzo szybko mistrzem w drugiej kategorii wagowej i z łatwością pokonał tak utytułowanego pięściarza jak Guillermo Rigondeaux. Ale, to Anthony Joshua przyciąga nowych fanów boksu. To jego pojedynek z Kliczko sprawił, że cofnęliśmy się myślami do lat 90. I to Joshua zunifikował 3 pasy w królewskiej kategorii wagowej. To wszystko sprawia, że mam wielki dylemat, ale mimo wszystko moim zdaniem pięściarzem roku zostaje Anthony Joshua.

W Polsce z wybraniem pięściarza roku (niestety) nie było problemu. Za walkę z Culcayem i  wysoka pozycję w rankingach zwycięża Maciek Sulęcki.

Z kategorią walka roku także nie mam problemów i zdecydowanie wskazuje na starcie Anthony Joshua vs Władimir Kliczko. Już przed tym pojedynkiem kibice mogli poczuć atmosferę wielkiego wydarzenia. Ponad 90 tysięczna publiczność na Wembley w Londynie, i zainteresowanie całego świata tym pojedynkiem sprawiło, że oczekiwanie wobec obu pięściarzy było wysokie. Dzień przed walką apelowałem do obu, aby pokazali co to znaczy waga ciężka i żeby przypomnieli sobie czasy, kiedy to Muhammad Ali pokonywał George’a Foremana. I dokładnie to dostałem. Obserwując ten pojedynek odniosłem wrażenie, że to powrót do przeszłości, do złotych lat kategorii ciężkiej. Nigdy na żywo nie widziałem lepszego pojedynku, a rundy 5,6 i 11 z pewnością przejdą do historii boksu, i kiedyś będziemy o tej walce opowiadać naszym dzieciom.

Na rodzimym podwórku najbardziej podobało mi się starcie Izu Ugonoha przeciwko Dominicowi Breazealowi. To również była ringowa wojna. Dla czarnoskórego Polaka niekoniecznie dobrze, że pojedynek przyjął taki wymiar. Izu obił Breazeale’a mocniej niż zrobił to Anthony Joshua, i potwierdził to, że posiada wielki talent. Mocną stroną są ciosy na korpus, a słabą stroną kondycja. Czekam na kolejne takie starcia w wadze ciężkiej z udziałem Polaków, oby już w przyszłości kończyły się zwycięsko, bo wtedy przypomnimy sobie czasy Andrzeja Gołoty.

Chciałbym życzyć wszystkim fanom boksu wszystkiego dobrego na rok 2018. Życzę wam tego, aby postanowienia noworoczne nie skończyły się wraz z końcem stycznia.

Miejmy nadzieję, że przyszły rok będzie dla polskiego boksu lepszy niż ten mijający, bo dla boksu globalnego lepszy niż 2017 być już nie może.

Niebawem ukaże się mój artykuł dotyczący szans w polskim boksie na rok 2018.

Autor: Radosław Laudański / wRingu.net

Dodaj komentarz