Pindera: Lubimy seriale

Arthur-Abraham-Robert-StieglitzBokserskie również, choć czasami są nudne. Czwarty pojedynek Arthura Abrahama z Robertem Stieglitzem o pas WBO w wadze super-średniej może jednak przynieść sporo emocji. W tej walce nie ma zdecydowanego faworyta.

Po raz pierwszy spotkali się w ringu trzy lata temu. W Berlinie, przed swoją publicznością lepszy był Abraham, który odebrał mistrzowski pas WBO Stieglitzowi.

Dla urodzonego w Armenii byłego króla wagi średniej było to bardzo ważne zwycięstwo. Turniej Super Six w wyższej kategorii, w którym wziął udział ,choć rozpoczęty tak efektownie (wygrana przez nokaut z Jermainem Taylorem) nie był bowiem udany. Abraham przegrał przez dyskwalifikację z Andre Dirrellem, a Carl Froch i Andre Ward pokonali go wysoko na punkty. Dla ludzi znających się na boksie było jasne, że  w wadze super-średniej Arthur Abraham nie ma czego szukać.

Ale jest  przecież jeszcze organizacja WBO w której Niemcy zawsze mieli dużo do powiedzenia. I dlatego tamta walka z Robertem Stieglitzem była dla Abrahama tak ważna. No i co zrozumiałe na jednej się nie skończyło. Rewanż w Magdeburgu (miasto Stieglitza), niespełna rok później, zakończył się dla „Króla Arthura” fatalnie. Stieglitz od początku miał przewagę, po jednym z jego ciosów Abraham odniósł w drugiej rundzie kontuzję oka i nie wyszedł do czwartej rundy.

Kolejną walkę, znów w Magdeburgu, w marcu ubiegłego roku, wygrał jednak Ormianin z niemieckim paszportem. Jeden z sędziów punktował dla Stieglitza, dwóch dla Abrahama. Urodzony z Rosji Stieglitz do dziś nie może się z tym pogodzić, uważa (słusznie), że werdykt był niesprawiedliwy. Ale dodaje od razu, że dziś nie ma to już większego znaczenia. – Najważniejsza jest nasza kolejna, najbliższa walka w Halle. Głęboko wierzę, że ją wygram i znów będę mistrzem świata – mówi 34 letni Stieglitz, który ma na koncie 47 zwycięskich pojedynków (27 przed czasem) i 4 porażki.

Rok starszy Abraham (42-4, 28 KO) twierdzi w internetowym wydaniu Bilda, że to będzie ich ostatnie starcie. Nie mówi tego głośno, ale chyba jest przekonany, że to on wygra i w kolejnej walce spotka się wreszcie z byłym mistrzem wagi średniej, Felixem Sturmem. Wcześniej zmierzył się z nim Stieglitz i zremisował, ale jestem przekonany, że pojedynek z Abrahamem miałby znacznie większy wydźwięk. A to z tej prostej przyczyny, że Arthur Abraham, nie Marco Huck czy Stieglitz jest najpopularniejszym pięściarzem w Niemczech.

Na gali w Halle (Gerry Weber Stadium) zobaczymy jeszcze jednego pięściarza, którego lubią Niemcy i wierzą, że będzie wielkim mistrzem. Vincent Feigenbutz ma 19 lat i kamienie w obu pięściach. Z 19 wygranych walka 18 rozstrzygnął przed czasem, nokautując między innymi dwóch Polaków, Macieja Miszkinia i Andrzeja Sołdrę. Ale to nie jest pięściarz, który zasługuje, by walczyć o mistrzostwo świata, nawet jeśli jest to tylko tytuł interim (tymczasowy). A o taki właśnie pas w wadze superśredniej zmierzy się w Halle młody Niemiec z Peruwiańczykiem  Mauricio Reynoso (15-1 -1, 11 KO).

Ten chłopak wciąż jest boksersko zielony, co uświadomił mu w ostatnim pojedynku Węgier Balazs Kelemen. Ale siła Feigenbutza zrobiła jednak swoje, w dziewiątej rundzie było po wszystkim. Prawdopodobnie Reynoso też jej nie sprosta, ale  zdania nie zmienię. Vincent Feigenbutz prawdopodobnie nigdy nie będzie wybitnym mistrzem.

Transmisja gali w Halle z walką wieczoru Robert Stieglitz – Artur Abraham od godz. 17:40 w Polsacie Sport Extra i 20:00 w Polsacie Sport!

Źródło: Janusz Pindera/Polsat Sport

Leave a Reply