Pindera o pięściarskiej jesieni: Temperatura rośnie

janusz pinderaZacznie 12 września Floyd Mayweather Jr z Andre Berto walką, która ma być ostatnią w jego karierze. Raz jeszcze wyjdzie do ringu w  MGM Grand Garden Arena w Las Vegas, raz jeszcze pokaże swój kunszt genialnego defensora. I jeśli nawet Berto, były mistrz świata, na chwilę roznieci ogień, to „Money” błyskawicznie go ugasi. A nam, jak już naprawdę zawiesi rękawice na kołku, będzie go bardzo brakowało.

Ale pustki nie będzie, bokserskie upały przyjdą już w październiku. Najpierw Giennadij Gołowkin (waga średnia) sprawdzi możliwości Kanadyjczyka Davida Lemieux (17 października w nowojorskiej Madison Square Garden), a tydzień później w Duesseldorfie Tyson Fury zderzy się z Władymirem Kliczką, królem wagi ciężkiej i może to być zderzenie bardzo bolesne. Zresztą Lemieux będzie w Nowym Jorku w podobnej sytuacji. Sam bije mocno, regularnie nokautuje rywali, ale z kimś takim jak GGG jeszcze się nie konfrontował.
A temperatura rośnie: w legendarnej MSG nie będzie wolnych miejsc, bilety sprzedają się równie dobrze jak na ESPRIT Arena, bo obu przypadkach ogień w ringu jest w cenie biletu. I w obu przypadkach można liczyć na nokaut.

Warto tylko dodać, że dzień przed starciem Gołowkina z Lemieux, 16 października w Chicago, zobaczymy w ringu Andrzeja Fonfarę, który zmierzy się z Nathanem Cleverlym, byłym mistrzem świata. Walijczyk, matematyk z wykształcenia, na pewno ma w pamięci ostre lanie, które spuścił mu dwa lata temu Siergiej Kowaliow. Cleverly zmienił po tym wagę na wyższą, ale widać nie czuł się w niej zbyt pewnie, bo wrócił do półciężkiej. Jeśli Polak odświeży mu przykre wspomnienia ze starcia z Kowaliowem, to były czempion naprawdę może wpaść w depresję.

Polacy za Oceanem
Andrzej Fonfara nie będzie jedynym polskim pięściarzem, którego jesienią zobaczymy na amerykańskich ringach. Będzie ich całkiem sporo. Za „Wielką Wodę” wybiera się Krzysztof Włodarczyk, ale nie ma jeszcze konkretnego rywala. Stosowną ofertę walki z „Diablo” otrzyma w najbliższym czasie Marco Huck, ale po laniu jakie dostał od Krzysztofa Głowackiego mało prawdopodobne, by wyraził zgodę.

12 września w Connecticut walczyć będzie Łukasz Maciec, dwa tygodnie później Andrzej Wawrzyk w Alabamie. Był pomysł, by zmierzył się z Deontay’em Wilderem, mistrzem WBC wagi ciężkiej, ale spalił na panewce. Amerykanin w tej sytuacji zapewne znokautuje Francuza Johanna Duhaupas , a Wawrzyk stoczy ósmiorundowy pojedynek z kimś znacznie bezpieczniejszym niż Wilder.

Cały  tekst  czytaj na polsatsport.pl

Źródło: polsat sport/Janusz Pindera

Leave a Reply