Pindera: Z Halle na tarczy

janusz pinderaGdy ostatni raz rozmawiałem ze Zbigniewem Raubo, trenerem kadry narodowej, pięściarze kończyli zgrupowanie w Wiśle. Później przenosili się do Cetniewa, by tak wykuwać formę na mistrzostwa Europy w Sofii. Mistrzostwa szczególnie ważne, bo dające szanse wywalczenia kwalifikacji na tegoroczne mistrzostwa świata, które w październiku rozegrane zostaną w Katarze. A tam najlepsi bić się będą nie tylko o medale i tytuły, ale również o prawo startu w przyszłorocznych igrzyskach w Rio de Janeiro.

Kiedy Raubo powiedział, że część z reprezentantów przewidzianych do startu w Sofii wystartuje również w Halle byłem mocno zdziwiony. Szczerze mówiąc nie pamiętam, by przed tak ważną imprezą, mając tak mało klasowych zawodników do dyspozycji, ktoś ryzykował taki występ. Pytałem o to kilku byłych trenerów kadry, prezesów i podobnie jak ja byli zaskoczeni.

Taki turniej, to przecież zakłócenie mikro cyklów przygotowań do tak ważnej imprezy, jak mistrzostwa Europy. A przecież na takim turnieju walczy się bez kasków, więc niebezpieczeństwo kontuzji zawsze istnieje. A u nas nie ma wartościowych zmienników. Tak więc zamiast planowanego odpoczynku przed kolejnym zgrupowaniem w Cetniewie bokserzy dostali kolejną dawkę treningów, sparingów i przegranych walk, które z całą pewnością nie zbudują ich morale. I żeby było jeszcze ciekawiej, to dodam, że tego turnieju nie było w rocznych planach przygotowań do kluczowych imprez.

Nic więc dziwnego, że start ten zakończył się kompletną klapą, wszyscy przegrali swoje pierwsze walki. Z tych, których zobaczymy w Sofii na tarczy wracają: Dawid Jagodziński (49 kg), Daniel Adamiec (64 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) i Mateusz Tryc (81 kg). Oprócz nich przegrał jeszcze Przemysław Zyśk w wadze półśredniej (69 kg). Jabłoński ponoć został oszukany w walce z Austriakiem ormiańskiego pochodzenia, Howigiem Grigorianem, ale przyznam szczerze: nie lubię słuchać takich opowieści, bo nasłuchałem się ich zbyt wiele. Zdecydowanie wolę już takie, gdy to rywale żalą się, że przegrali, bo sędziowie sprzyjali naszym.

W tym czasie na zgrupowaniu w Cetniewie trenują już pozostali, z Igorem Jakubowskim (91 kg), Pawłem Wierzbickim (plus 91 kg) i Dawidem Michelusem (60 kg). Za chwilę dołączą do nich ci, którzy przegrali w Halle, ale boję się, że logiki w tym nie ma żadnej. A skutki mogą być opłakane.

Pamiętajmy, że do tej pory żaden polski pięściarz nie wywalczył kwalifikacji na igrzyska w Rio. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale może się też tak zdarzyć, że żaden z Polaków nie wystąpi na mistrzostwach świata w Dausze. Taki scenariusz z góry odrzucam, ale takie niebezpieczeństwo istnieje, przed którym tylko ostrzegam.

Źródło: Polsat Sport/Janusz Pinera

Leave a Reply