Plaga ślepych sędziów. Czy oni oglądali inną walkę?

Tytuł powstał po tym jak trzeci raz z rzędu obejrzałem walkę Pacquiao – Horn. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to tylko moja opinia, nie całej redakcji. Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec tego co robią sędziowie punktowi. Chwilę po zakończeniu pojedynku Manny Pacquiao (59-7-2, 38 KO) – Jeff Horn (18-0-1, 11 KO), który sędziowie punktowali 117-111, 115-113 i 115-113 dla gospodarza, Lennox Lewis napisał na Facebooku – !! Pac przegrywa przez ud? Jeden sędzia punktował 117-111? 😳 to nie była walka, którą widziałem! 

Zgadzam się z ostatnim niekwestionowanym czempionem wszechwag, sędziowie oglądali inną walkę niż ja. Faktem jest, że Australijczyk pokazał serce do walki, cały czas napierając. Co z tego? Jeśli walkę ogląda laik, faktycznie może widzieć przewagę pięściarza idącego do przodu, walącego swoje cepy, co robi wrażenie. Jednak ja widziałem coś więcej. Widziałem, że te cepy pruły powietrze lub „Pacman” zbierał na gardę. Oczywiście nie można odebrać Hornowi tego, że dał z Filipińczykiem lepszy pojedynek niż tak zwana walka 100 -lecia. Oczywiście, że senator z Filipin miał rozbitą twarz, bo pojedynek toczył się w szybkim tempie i był prawdziwą ringową wojną. Przed pojedynkiem Pacquiao – Horn oglądałem z żoną „Creeda”. Jej komentarz po walce transmitowanej z Australii – walczyli jak Creed.  Faktycznie pojedynek był świetny, dzięki jednemu jak i drugiemu. Fakty są jednak takie, że sam werdykt to kolejny punktowy bubel sędziów.

Jak podaję ESPN, statystyka cisów mówi sama za siebie, Pacquiao zdominował Horna! Niestety nie dostrzegli tego sędziowie punktowi, przyznając wygraną Australijczykowi.

Wszystkie ciosy:
Pacquiao – 182 z 573 (32%)
Horn – 92 z 625 (15%)

Ciosy proste przednią ręką:
Pacquiao – 59 ze 193 (31%)
Horn – 19 ze 197 (10%)

Ciosy mocne:
Pacquiao – 123 z 380 (32%)
Horn – 73 z 428 (17%)

Jak widać Filipińczyk zadał dwa razy więcej celnych ciosów! Czy obowiązkiem sędziego punktowego nie jest punktowanie właśnie na podstawie celnych uderzeń? Ja mam wrażenie, że sędziowie są ślepi, bo nie widzą ciosów zadawanych przez jednego z pięściarzy, z dwa raz większą częstotliwością niż rywal. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu nie trzeba trafiać rywala by wygrywać pojedynki. Wystarczy robić wiatrak rękoma.

Pisząc na temat sędziowania nie mogę pominąć również walki Kowaliow – Ward. Nasza redakcja zgodnie stwierdziła, że werdykt pierwszego pojedynku to wałek i wygrał Rosjanin. Z niecierpliwością czekałem na drugi pojedynek gigantów półciężkiej. Nie kibicowałem żadnemu z nich, kibicowałem jednak pięściarstwu i miałem nadzieję, że któryś z nich wygra przed czasem, nie dając szans zepsuć święta boksu sędziom punktowym. Pojedynek moim zdaniem był lepszy niż pierwszy, jednak znów to Kowaliow prowadził na punkty. Prowadził do czasu wygranej Warda przed czasem. Wygranej, po której został chyba jeszcze większy smród, niż po punktacji pierwszej walki przez sędziów. Janusz Pindera w swoim felietonie napisał, że sędzia ringowy Tony Weeks się pośpieszył przerywając walkę, ale prawdopodobnie Ward i tak by wygrał. Możliwe, bo przed kontrowersyjnymi ciosami poniżej pasa Amerykanin mocno trafił Rosjanina, który chwiał się na nogach. A co gdyby sędzia ringowy zdecydował, że Joshua nie jest w stanie kontynuować walki z Kliczko po nokdaunie i nie ma to znaczenia bo już był mocno naruszony. Przypominam jednak, że kilka rund później to AJ znokautował Ukraińca. Może gdyby sędzia nie przerwał walki po ciosach poniżej pasa, to Kowaliow w jedenastej rundzie uśpiłby Warda? Niestety tym razem sędzia ringowy zepsuł święto boksu.

Pozostaje nam wierzyć, że są to tylko ludzkie błędy, że nie ma drugiego dna i celowych wałków. Takich przykładów można wyliczać więcej, zwłaszcza w ostatnim czasie. Jednak te dwa przykłady są jeszcze ciepłe i na mistrzowskim poziomie. Może czas się zastanowić jak wyeliminować takie pomyłki? Jakiś nowy, lepszy system? Zwłaszcza w walkach o pasy powinna być szczególnie wzmożona czujność by nie popełnić błędu. Mnie osobiście szczególnie drażnią „pomyłki” punktowych, bo przez złe werdykty mój idol z dzieciństwa i rodak, Andrzej Gołota został dwa razy okradziony z  mistrzowskich pasów. Ale to już temat na inny felieton. Wracając do samej walki Pacquiao – Horn, na zakończenie znów zacytuję wpis Lennoxa Lewisa – Co się stało, to się stało. Dobra walka. Horn pokazał , że  umie walczyć. Pac wyglądał dobrze ale nie jak za najlepszych czasów. #Pachorn Czekam na rewanż!

Źródło:Kamil Janczarek/ESPN/Facebook

Jedna myśl na temat “Plaga ślepych sędziów. Czy oni oglądali inną walkę?

  1. Ja zauważyłem kilka rzeczy. Horn wyszedł w dniu walki ogromny, w limicie wagi super średniej lub coś koło niej. W rewanżu konieczna klauzula o kilogramach w dniu walki. PacMan stracił pazur lata temu, ale i tak szkolił Australijczyka, niestety, pojechał na obcą ziemię, gdzie nie mieli skrupułów oskubać go z wygranej. Horn to wojownik, ale 9 runda pokazała jak zamiatał nim malutki Filipińczyk. Nie wróżę mu przyszłości na topie. Co do Kowaliow Ward. Uważam, że do czasu KO rewanż wygrywał Ward, który już w pierwszej walce rozgryzł boks Rosjanina (ale wygrał niezasłużenie). Niestety boks to biznes, tak mocno, że wychodzi to już niemal w każdej „większej” walce i nikt się z tym nie kryje, że werdykt został przekabacony na jedną ze stron.

Dodaj komentarz